Reklama

Ochojska o tym, co się w świecie dzieje

17/04/2016 09:39

O ofiarach na krańcach świata media informują każdego dnia. Późniejsze reakcje to najczęściej obojętność, albo chwila mobilizacji i zbiórka pieniędzy. O świecie, którego nie zobaczymy w mediach, miejscach bezosobowego zła i o tym, że problem głodu, wojny i cierpienia nie zna granic mówiła Janina Ochojska w piątek, 8 kwietnia, w Bibliotece Publicznej w Lubaczowie.

– Rozdawanie żywności w Afryce kompletnie nie ma sensu. Rozdawanie żywności ma jedynie sens w przypadku katastrofy naturalnej albo wojny, gdy nie ma możliwości bezpiecznej produkcji, a ludzie chwilowo są całkowicie skazani na pomoc z zewnątrz. W Syrii ludzie umierają z głodu, bo nie dociera do nich pomoc humanitarna przez blokady wojska – założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej na przykładach problemów wojny w Syrii i Somalii, suszy i głodu w Sudanie Południowym i trzęsienia ziemi w Nepalu wyjaśniła zasady działania pomocy humanitarnej.

PAH reaguje w trzech przypadkach – wojna, katastrofy naturalne i długotrwałe ubóstwo. Człowiek zmuszony do codziennej walki o dostęp do wody i jedzenia nie myśli o rozwoju, tylko o przeżyciu. Dopiero później o higienie, zdrowiu i szkole dla dzieci. Dla ofiary długotrwałego ubóstwa każdy dzień to wyzwanie. Głównym zadaniem akcji humanitarnej jest zmienić życie, uniezależnić od pomocy i stworzyć warunki, by społeczność rozwijała się samodzielnie.

Reklama
Na przykładzie budowania studni głębinowych w Sudanie Południowym J. Ochojska wyjaśniła, jak wygląda praca PAH. Dwa, trzy dni trwają wiercenia, inna ekipa robi postument, później w wiosce pozostaje przeszkolony mechanik pomp, by utrzymać studnię w porządku. Dalej na miejscu pracują już ludzie lokalni. W ten sposób powstaje pewna struktura. Tubylcy ze studnią i podstawową wiedzą o zasadach higieny mają radzić sobie sami. – Człowiek jak raz dostanie dostęp do czystej, pitnej wody, to już jej nie odda. Możemy być pewni, że będą to szanowali i naprawiali – mówiła J. Ochojska. Zatem ekipa PAH przebywa w jednym miejscu krótko. Natomiast tam, gdzie jest wojna, pomoc trwa tyle, ile konflikt. Zazwyczaj jeszcze po konflikcie pomaga się w pierwszej odbudowie. W nękanej wojnami Somalii ludzie stale są ofiarami, dlatego potrzeba więcej czasu, by zaczęli funkcjonować bez wsparcia z zewnątrz.

Na przykładzie trzęsienia ziemi w Nepalu założycielka PAH opowiedziała o pracy ludzi. O potrzebie szybkiej organizacji, odwagi i sprawnego działania. Jak osoby z PAH radzą sobie w kryzysowych i niebezpiecznych sytuacjach, wielokrotnie ostrzeliwani albo skazani na kataklizmy? Ich zadanie to  umiejętne  kontakty z ludźmi i bardzo trudna praca w stresie, gdzie o śnie nie ma mowy.

Działaczka poruszyła również kwestię środków masowego przekazu. Jak ważne jest zainteresowanie mediów. Z reguły Polacy bardzo chętnie pomagają, gdy media nagłaśniają katastrofę, jednak o efektach pracy już mało kto wie. Janina Ochojska, zapytana o początki, mówiła, jak fakt niepełnosprawności wpłynął na wybór drogi. O pierwszym zetknięciu z organizacją humanitarną we Francji, zgłoszeniu na wolontariat i fascynacji płynącej z niesienia pomocy. O dość kontrowersyjnej kwestii – czy pomagać Polsce czy poza Polską, powiedziała: – Dla nas nie ma granic. My patrzymy na problem.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości