Zainteresowanie wizytą prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w Przemyślu, było ogromne. Banery, plakaty zapraszały mieszkańców na otwarte spotkanie w sobotę, 27 października, na godzinę piętnastą do budynku Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej.
Emocje w mieście nad Sanem rosły z każdym dniem. W sklepach, pubach, przychodniach, podwórkach wszędzie rozmawiano albo o zbliżającej się drugiej turze wyborów prezydenckich w Przemyślu (Wojciech Bakun z Kukiz’15 kontra Janusz Hamryszczak z PiS), albo właśnie o wizycie Kaczyńskiego.
Sala widowiskowa w muzeum liczy 180 miejsc. Nawet laik mógł przewidzieć: liczba osób zainteresowana spotkaniem z Kaczyńskim będzie o wiele większa. Natomiast sztabowcy organizujący spotkanie powinni wziąć pod uwagę, że zdecydowaną większość rozgoryczonych stanowić będą zwolennicy PiS. A klamkę pocałowali między innymi przedstawiciele partii rządzącej. Nawet tacy, którzy od lat wspierali obie partie Kaczyńskiego.
Przykro było patrzeć, jak zatrzaśnięto im przed nosem szklane wrota szacownej instytucji. Ochrona prezesa Kczyńskiego zrobiła swoje. Trudno ich winić za wykonywanie obowiązków. Sala muzeum pękała w szwach. Nie było szans, aby weszli wszyscy. Niestety nikt z organizatorów spotkania nie wziął „na klatę” odpowiedzialności. A wystarczyło po prostu wyjść do ludzi i wytłumaczyć sytuację. Zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego zrozumieliby, a przeciwnicy mieliby mniej wyborczego paliwa. Ktoś mógł pomyśleć na przykład o telebimie przed budynkiem muzeum, który sprawę by zamknął.
Nie pisałbym pewnie o tym, bo ostatecznie to wewnętrzny kłopot partii rządzącej, gdyby przy okazji spotkania z prezesem PiS nie doszło do sytuacji dla mnie, jako osoby odpowiedzialnej za Życie Podkarpackie (wcześniej Życie Przemyskie), jedynej gazety od 50 lat związanej z Przemyślem, do sytuacji bez precedensu. Pierwszy raz moich dwóch dziennikarzy nie wpuszczono na otwarte (!) spotkanie z osobą publiczną. Nie mieliśmy więc możliwości zrelacjonowania naszym czytelnikom spotkania z prezesem Kaczyńskim. Ich część to sympatycy PiS. Ze spotkania z prezesem partii rządzącej zamierzaliśmy zrobić długą relację tekstową, solidnie udokumentowaną fotograficznie. Zostaliśmy skazani na pokazanie tylko tego, co wydarzyło się przed muzeum, a działo się równie ciekawie jak w budynku.
Wszyscy czytelnicy Życia Podkarpackiego, bez względu na poglądy, są dla nas tak samo ważni. Mają więc pełne prawo, gwarantowane konstytucją i prawem prasowym, do rzetelnej informacji. Chcę wierzyć, że wydarzenia związane z wizytą prezesa Kaczyńskiego to tylko wypadek przy pracy, a nie cenzura prewencyjna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W PiS-e jedynie co działa na poziomie profesjonalnym to ochrona prezesa.Potrafi skutecznie oddzielić prezesa od uwielbiających go fanatyków ale także potrafi wyprowadzić ze spotkania z wyborcami kanałami jak to było w przypadku przemyskim gdzie jescze mieszkańcy z kanałówq do spacerów nie korzystają.Jedno mnie tylko zastanawia jak mocno jest przestraszony prezes skoro unika bezpośredniego kontaktu z wyborcami.Strach musi być wielki a nawet paraliżujący.Historia zna takie przypadki.Urodzony tchórz czy jeszcze coś więcej.A tchórze zawsze poświęcą nawet największe wartości bez mrugnięcia okiem dla swojego dobra
"Media w Polsce są wolne w podręcznikowym tego słowa znaczeniu. Nie są jednak wolne od manipulacji i przekształceń. Naginanie prawdy, tuszowanie wpadek i gloryfikacja sukcesów przeszły do porządku dziennego. Chyba każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie, czy takie media można według niego nazwać wolnymi?" źródło: https://crowdmedia.pl/wolne-media/
Niepodległość i demokracja w wykonaniu PISoBOLSZEWICKICH sługusów Putlera.
No to się pan, panie naczelny, wyżalił na swych mocodawców. Wyszło ni pies, ni wydra, coś na kształt skargi, skopanego przez uwielbianego dobroczyńcę, psa. Dla "wielkich" nie ma znaczenia nic. Po co on tu w ogóle przyjechał? Przemyśl nie ma oparcia w państwie od dawna. Gdzie poparcie państwa w inicjatywach gospodarczych, których nigdy nie było oddolnie- tylko geszefty, kombinacje, przekręty - wszystko oczywiscie "zgodnie" z prawem. Po co on tu przyjechał? By jątrzyć w tym bagnie niemocy jeszcze bardziej? Niech pan weżmie coś na uspokojenie. Tylko błagam, nie na SOR-ze prosić o pomoc.
Pierwszy raz od 1989 roku dziennikarz reprezentujący wolne media nie został wpuszczony na otwarte spotkanie z osobą publiczną. Jakie wolne media panie redaktorze Wilgucki ? może te w których pan pracuje ?? Ten tygodnik jako tuba propagandowa lewactwa zawsze służył komunistom . Może trochę historii > Tygodnik powstał 8 listopada 1967, z inicjatywy lokalnego PZPR jako „Życie Przemyskie”. Wybór daty był nieprzypadkowy, gdyż partia chciała w ten sposób uświetnić przypadającą wówczas rocznicę wybuchu rewolucji październikowej.na łamach pojawił się nawet pierwszy konkurs dotyczącej wiedzy o rewolucji. „Życie Przemyskie” aż do 1979 miało charakter tygodnika społecznego, a przynajmniej takie określenie zawierała czołówka gazety. Pełniła ona wówczas rolę tuby propagandowej władz miasta
I zatrzymałeś się biedaku na 1979 r.
pis sprawuje wladze w Przemyslu i pokazal co zrobil ze w Przemyslu jest obecnie gorzej niz dno zero zakladow pracy mlodziez po szkole wyjezdza byl strajk w szpitalu butapren nawet sie nie pojawil ale jak przyjda kolejne wybory bedzie tu nagminnie czas na zmiany
Zastanawiam się, skąd się biorą takie osobniki jak niejaki Oli
Gratuluję Panie Wojciechu wygranej. Mam nadzieję że pogoni Pan trochę te PISowskie mordy zdradzieckie... Życzę dużo zdrowia.
"Nie pisałbym pewnie o tym, bo ostatecznie to wewnętrzny kłopot partii rządzącej, gdyby przy okazji spotkania z prezesem PiS nie doszło do sytuacji dla mnie, jako osoby odpowiedzialnej za Życie Podkarpackie (wcześniej Życie Przemyskie), jedynej gazety od 50 lat związanej z Przemyślem, do sytuacji bez precedensu. Pierwszy raz moich dwóch dziennikarzy nie wpuszczono na otwarte (!) spotkanie z osobą publiczną. Nie mieliśmy więc możliwości zrelacjonowania naszym czytelnikom spotkania z prezesem Kaczyńskim.| I WRESZCIE KTOŚ IM DONIÓSŁ ,ZE GAZETA WRAZ Z PANEM REDAKTORKIEM JEST BARDZO CZĘSTO STRONNICZA . /PODGRZEWANIE TEMPERATURY Z OKAZJI BEZPRAWNYCH MANIFESTACJI PRZED SĄDAMI , WYRAŻNIE STAWANIE PO STRONIE BYŁYCH NIERZĄDZICIELI Z PO I PODNÓŻKA PSL . / A CO PAN SOBIE WYOBRAŻA ,ZE LUDZIE MAJA KRÓTKA PAMIĘĆ ? OTÓŻ NIE . TO SIĘ PAMIĘTA . PANA ZASRANYM , PSIM OBOWIĄZKIEM JEST BEZSTRONNOŚĆ, POWTARZAM ---- BEZSTRONNOŚĆ . PAŃSKIE SYMPATIE - DO KTÓRYCH JAK KAŻDY MA PAN PEŁNE PRAWO , MA PAN ZOSTAWIĆ POZA REDAKCJA , CZYI W DOMU / KRÓTKO MÓWIĄC WRESZCIE , OBY TA DALEJ . TRAFIŁA KOSA NA KMIEŃ .
W PiS-e jedynie co działa na poziomie profesjonalnym to ochrona prezesa.Potrafi skutecznie oddzielić prezesa od uwielbiających go fanatyków ale także potrafi wyprowadzić ze spotkania z wyborcami kanałami jak to było w przypadku przemyskim gdzie jescze mieszkańcy z kanałówq do spacerów nie korzystają.Jedno mnie tylko zastanawia jak mocno jest przestraszony prezes skoro unika bezpośredniego kontaktu z wyborcami.Strach musi być wielki a nawet paraliżujący.Historia zna takie przypadki.Urodzony tchórz czy jeszcze coś więcej.A tchórze zawsze poświęcą nawet największe wartości bez mrugnięcia okiem dla swojego dobra
"Media w Polsce są wolne w podręcznikowym tego słowa znaczeniu. Nie są jednak wolne od manipulacji i przekształceń. Naginanie prawdy, tuszowanie wpadek i gloryfikacja sukcesów przeszły do porządku dziennego. Chyba każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie, czy takie media można według niego nazwać wolnymi?" źródło: https://crowdmedia.pl/wolne-media/
Niepodległość i demokracja w wykonaniu PISoBOLSZEWICKICH sługusów Putlera.