Co przez niemal 7 godzin czuł 5-letni chłopczyk, kiedy widział w rękach ojca nóż i słyszał jego złorzeczenia, wulgaryzmy i zapowiedzi odebrania sobie życia? Ojca, który zabarykadował się z nim w jednym z pomieszczeń i nie chciał go wypuścić. Do takich dramatycznych scen doszło 16 grudnia br. na drugim piętrze kamienicy przy ulicy Słowackiego 2 w Przemyślu. Do uwolnienia dziecka potrzebna była m.in. specjalistyczna grupa antyterrorystyczna, policyjny negocjator czy psycholog.
Akcji na tak szeroką skalę, z udziałem tak wielu służb, w nadsańskim mieście nie było bardzo dawno. Dziesiątki policjantów, strażaków, ratowników medycznych. Także wspomniani: grupa antyterrorystyczna z Rzeszowa, policyjny negocjator czy wreszcie psycholog. Całością dowodził komendant miejski policji w Przemyślu podinspektor Piotr Mazur[paywall].
– O godzinie 14.50 otrzymaliśmy zgłoszenie, że w jednym z mieszkań przy ulicy Słowackiego trwa awantura domowa. Policjanci udali się na miejsce. Tam zastali mężczyznę, który zabarykadował się w mieszkaniu z kilkuletnim dzieckiem i nie chciał nikogo do siebie dopuścić. Na miejsce przybyli specjaliści, którzy robią wszystko, aby tę sytuację rozwiązać – powiedziała jeszcze w trakcie trwania akcji oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, aspirant sztabowy Małgorzata Czechowska.
Gdy padały te słowa, w kamienicy przebywali już antyterroryści z Rzeszowa, przemyscy policjanci, negocjator. Ulica Słowackiego (od placu Na Bramie) została wyłączona z ruchu. Wjazd miały tylko autobusy MZK. Teren wokół kamienicy został otoczony policyjnymi taśmami, a vis-a-vis budynku gromadzili się przypadkowi przechodnie.
Okazało się, że 36-letni mieszkaniec Przemyśla, ale pochodzący z jednej z miejscowości w gminie Fredropol, Łukasz P. był znany policjantom z wcześniejszych interwencji. Co rusz wywoływał bowiem karczemne awantury i burdy.
Mężczyzna miał zakaz zbliżania się i kontaktowania się z konkubiną, który został wydany przez Prokuraturę Rejonową w Przemyślu. Dlaczego więc znalazł się w mieszkaniu matki swojego dziecka?
Schowana w kąt kamienicy, niemal nieruchomo całą dramatyczną sytuację obserwowała młoda kobieta. Okazało się, że to bliska koleżanka matki 5-latka.
– Stało się to, na co zapowiadało się od dawna. On ją nękał cały czas, dziecku krzywdy nie zrobił, bo wiem, że kocha syna. Ale to przykre, że wszyscy zwlekali, bo wielokrotnie były zgłoszenia na policję i mowa o tym, że do czegoś takiego w którymś momencie może dojść – powiedziała.
– Przychodził w nocy, awanturował się, zaczepiał na ulicy. Kiedy szła do domu ze sklepu, szedł za nią, groził – dodała.

fot.Mariusz Godos
Tuż przed g. 22 policjanci wyprowadzili 36-latka i wpakowali do karetki pogotowia. Mieszkaniec Przemyśla, ale pochodzący z jednej z miejscowości w gminie Fredropol, Łukasz P. był znany policjantom z wcześniejszych interwencji. Co rusz wywoływał bowiem karczemne awantury i burdy.
Nazajutrz, 17 grudnia br., już na spokojnie, zapytaliśmy oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, co działo się na drugim piętrze kamienicy przy ul. Słowackiego 2. – Policjanci przyjechali na interwencję i słyszeli awanturę wewnątrz mieszkania. Drzwi były zamknięte. W obawie o bezpieczeństwo przebywających tam osób, strażacy wyważyli drzwi wejściowe. Kiedy weszli do środka, mężczyzna zamknął się w jednym z pokoi z 5-letnim synem. Nikogo do siebie nie dopuszczał i groził, że targnie się na własne życie. Miał ze sobą nóż. Matka była cały czas w mieszkaniu, w towarzystwie policjantów. Jest nam znany z wcześniejszych interwencji. Miał zakaz zbliżania się i kontaktowania z konkubiną, ale go łamał. Nie miał założonej niebieskiej karty. Ta procedura w stosunku do niego jest prowadzona. O tym, aby wezwać grupę antyterrorystyczną z Rzeszowa, negocjatora i psychologa, zdecydował komendant miejski policji w Przemyślu, który dowodził całą akcją. Istniała bowiem realna groźba utraty zdrowia lub życia. 36-latek nie ustępował ani na krok. Negocjacje trwały prawie sześć godzin. Z każdą godziną stawał się coraz bardziej agresywny. Po godzinie 21.30 podjęto decyzję o wejściu siłowym do pomieszczenia, w którym znajdował się ojciec z synem. Dziecko, całe i zdrowe, trafiło w ręce funkcjonariuszy, agresor został zatrzymany. Mężczyzna trafił najpierw do szpitala, a potem do aresztu. Ustalamy powody jego działania. Materiały trafiły do przemyskiej prokuratury – wyjaśniła asp. sztab. M. Czechowska. – To była jedna z największych tego typu akcji w Przemyślu w ostatnich latach. Tak naprawdę trudno powiedzieć dokładnie, ile osób było w nią zaangażowanych – podsumowała.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wiecie co ten Przemyśl naprawdę staje się dziwnym miastem. Kilka miesięcy temu właściciel i jego agresywny pies, teraz to. Ale z innej beczki. Przejdzie się przez nasze miasto np. w sobotę, 70-80 % (nikogo oczywiście nie obrażając ale niestety tak jest) ludzi to dresiarze, zakapturzeni, sklinajacy przez telefon albo do swoich koleszkow ile wlezie, i to dzieje się na Rynku, a więc nie chce myśleć co się dzieje po jakiś uliczkach. Przecież to skandal brud, syf, ubustwo i tragedia. Panie Prezydencie może się Pan tym zainteresuje? Ja wiem ze Ci dresiarze i faceci niezbyt kulturalni to Pana wyborcy ale czy Pan widzi co się u nas dzieje? Proponuję przyjechać z tej Nehrybki i przejść się w sobotę deptakiem aby zobaczyć to wszystko. Gdzie Policja gdzie Straż Miejska gdzie interwencję?
ubustwo....., zamiast krytykować to lepiej w słownik zainwestować...
Wprowadziłem się do Przemyśla pół roku temu, za miesiąc się wyprowadzam, to miasto jest skończone. Nigdy w życiu nie spotkałem się z taką patologią jak właśnie w tym mieście
prawda jest taka że nie wystawiłeś swojego nosa poza własny pokój i żyjesz jak pies na łańcuchu wyjedź gdzieś do innego miasta i ręcze ci że zdrowy o własnych nogach nie wyszedł byś z pewnych dzielnic nie mówiąc o zagranicy Przemyśl jest bardzo bezpiecznym miastem...
Przemyśl to bardzo bezpieczne miasto https://mybk-experience.onl https://www.mc-d.uno/mcdvoice/
Wiecie co ten Przemyśl naprawdę staje się dziwnym miastem. Kilka miesięcy temu właściciel i jego agresywny pies, teraz to. Ale z innej beczki. Przejdzie się przez nasze miasto np. w sobotę, 70-80 % (nikogo oczywiście nie obrażając ale niestety tak jest) ludzi to dresiarze, zakapturzeni, sklinajacy przez telefon albo do swoich koleszkow ile wlezie, i to dzieje się na Rynku, a więc nie chce myśleć co się dzieje po jakiś uliczkach. Przecież to skandal brud, syf, ubustwo i tragedia. Panie Prezydencie może się Pan tym zainteresuje? Ja wiem ze Ci dresiarze i faceci niezbyt kulturalni to Pana wyborcy ale czy Pan widzi co się u nas dzieje? Proponuję przyjechać z tej Nehrybki i przejść się w sobotę deptakiem aby zobaczyć to wszystko. Gdzie Policja gdzie Straż Miejska gdzie interwencję?
ubustwo....., zamiast krytykować to lepiej w słownik zainwestować...
Puknij się Pan w głowę !