Reklama

Pacjent z urazem oka. Szpital odesłał go do Rzeszowa

25/10/2016 19:27

Podczas pracy na budowie panu Maciejowi do oka odprysnął kawałek tynku. W Wojewódzkim Szpitalu im. św. O. Pio nikt nie był w stanie mu pomóc, ponieważ placówka zrezygnowała z dyżurów telefonicznych na okulistyce. Pacjent trafił do Rzeszowa. Dyrektor przemyskiego szpitala twierdzi, że lekarze oddziału ratunkowego są przygotowani do leczenia takich przypadków. – Ten przypadek odmowy nie powinien mieć miejsca – mówi.

Wypadek wydarzył się w ubiegłym tygodniu. Było już po godz. 15. – Na budowie skuwałem tynk. W trakcie prac, jego kawałek wpadł mi w oka. Doraźnie przemyłem je czystą wodą. Dojechałem do domu – opowiada pan Maciej. – Żona zawiozła mnie do szpitala. Z izby przyjęć wysłano mnie na SOR. Oka nie mogłem zamknąć, im bardziej mrużyłem, tym bardziej czułem, że coś ostrego wbija się jeszcze bardziej. Gdy kobiecie, która tam przyjmowała opowiedziałem, co się stało, ta odpowiedziała że nie może mi pomóc, bo się na tym nie zna – kontynuuje. Nie wie, czy była to pielęgniarka czy lekarka.

 

Reklama

Chirurg: – Nigdy tego nie robiłem

Został wysłany na oddział okulistyczny[paywall], który się znajduje piętro wyżej. Tam pielęgniarka powiedziała, że o tej porze w szpitalu nie ma okulisty, a ona sama bez żadnego zalecenia z SOR nie może nic zrobić. Takiego zalecenia na SOR mi nie wydano. Prosiłem, żeby chociaż przemyła to oko. Odpowiedziała, że bez zalecenia nie może. Chyba dla świętego spokoju dała mi jakieś krople, po których przestałem odczuwać ból i odesłała z powrotem na SOR – relacjonuje pan Maciej.

Z powrotem wrócił na SOR. – Mimo kropli, po ok. 20 minutach oko znów zaczynało doskwierać. W środku nie było już białe, tylko całe czerwone. W końcu na SOR sprowadzono chirurga. Po obejrzeniu oka, powiedział, że może spróbować je przeczyścić, ale nigdy tego nie robił. Zapytał, czy wolę jechać do Rzeszowa – przytacza wydarzenia z feralnego popołudnia pan Maciej.

Reklama

Zdecydował się na to drugie rozwiązanie. Szpital zorganizował transport, po kilkunastu minutach zabrała go karetka. – Jechaliśmy na sygnale, więc dotarliśmy dość szybko – mówi pacjent.

Trafił do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 im. F. Szopena. – Tam szybko mnie zarejestrowano i trafiłem od razu do okulisty. Okulistka czymś zakropliła oko i wyjęła kawałki tynku powodujące ból. Pielęgniarka zakropiła przeczyszczone oko kolejnym lekiem. Cała wizyta trwała trzy, może cztery minuty i wróciłem do Przemyśla – opowiada. Od rzeszowskich lekarzy dostał zalecenie, aby następnego dnia zgłosić się do poradni okulistycznej do kontroli.

Reklama

– Skoro w Rzeszowie dało się od razu przystąpić do działania i pomóc pacjentowi, to dlaczego nie jest to możliwe w Przemyślu? Czy cięcia na etatach lekarzy i narażanie pacjentów na niepotrzebne cierpienie jest na pewno dobrym sposobem na szukanie oszczędności? – pyta pan Maciej.

 

Zmiany na okulistyce

Do maja br. świadczeń na okulistyce w przemyskim szpitalu udzielał miejscowy Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej. Podobnie jak w wielu szpitalach, nocne i świąteczne dyżury były pełnione przez lekarza „pod telefonem” – w razie potrzeby był wzywany i miał się stawić w szpitalu. W ogłoszonym na wiosnę konkursie wygrała oferta Obwodu Lecznictwa Kolejowego w Rzeszowie.

Reklama

Sygnalizowano wówczas, że większość lekarzy będzie dojeżdżać spoza Przemyśla, przez co w nagłych wypadkach wydłuży się czas oczekiwania na pomoc. Dyrektor Piotr Ciompa zapewniał jednak, że do takiej sytuacji nie dojdzie, a jakość leczenia nie tylko się nie pogorszy, ale nawet poprawi. – Niektórzy nowi lekarze przeprowadzą się do Przemyśla. Wierzę, że okulistyka stanie się wizytówką szpitala – mówił na naszych łamach w kwietniu.

I faktycznie, niedawno odbył się pierwszy zabieg witrektomii, która ratuje wzrok. Jednocześnie dyżur telefoniczny na okulistyce został zlikwidowany. – Jego roczny koszt to około 300 tysięcy złotych. Zaoszczędzone środki przeznaczone zostały na zakup aparatury okulistycznej, której nie ma żaden inny szpital publiczny na Podkarpaciu, pozwalającej na zabiegi, które nigdy wcześniej nie były wykonywane w tym regionie – argumentuje.

Reklama

 

Dyrektor: – Lekarz SOR powinien sobie poradzić

Jak twierdzi, zostało u nas wprowadzone rozwiązanie istniejące w wielu szpitalach w Polsce, a taki przypadek, jak pana Macieja, powinien zaopatrzyć lekarz na SOR. – Byli przeszkoleni w tym zakresie. Piętro wyżej jest dla takich przypadków przygotowane pomieszczenie z gotowymi narzędziami okulistycznymi oraz inną aparaturą oraz ze wsparciem odpowiedniej pielęgniarki – wyjaśnia. – Jedni lekarze SOR podejmują się takich zadań, inni się uchylają. To, że w Rzeszowie pacjent został zaopatrzony w kilka minut, pokazuje, że sprawa była prosta i powinien z nią sobie dać radę każdy lekarz SOR – podkreśla.

Dyrektor twierdzi, że przed zmianami zabezpieczenie w godzinach popołudniowych również było złudne. – W adnotacjach pielęgniarek dyżurnych w takich przypadkach można było znaleźć odesłanie pacjenta na 8.00 rano w kolejnym dniu. Uważam, że obecne rozwiązanie jest optymalne – zaznacza P. Ciompa. I dodaje: – Ten przypadek odmowy zaopatrzenia tego pacjenta będzie przedmiotem postępowania komisji, bowiem nie powinno to mieć miejsca.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mietek - niezalogowany 2016-10-25 20:10:34

    raz, poznym wieczorem zlamalem kostke, dobrze, ze to byla do gry planszowej hehehehehe

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Adam - niezalogowany 2016-10-25 20:13:16

    Niektórzy pracownicy na Sorze robią wielką łaske wypełniając swoją obowiązki,można wymieniać tu wiele przypadków. Ile razy będziecie mówić,ze takie incydenty nie powinny mieć miejsca. Po prostu coś z tym zróbcie,może nieodpowiedni ludzie na nieodpowiednich stanowiskach. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    sebastian - niezalogowany 2016-10-25 20:55:03

    ten szpital powinni zamknąć lub sprywatyzować kolejny negatywny przypadek już wolę jechać do innych powiatów renoma kiepska opinie kiepskie obsługa kiepska czekać łaski aż cię ktoś wezwie byłem świadkiem na izbię przyjęć kobieta siedziała z ręką skaleczoną w pewnym momencie córka powiedziała że mamie się słabo robi prosze poczekać muszę wypełnić książkę jakąś tam dopiero ja pani się obsunęła z krzesła wtedy zareagowali

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama