Reklama

„Paluch oddaj stadion...”. Iskrzy na linii burmistrz – zarząd piłkarskiej sekcji JKS

26/06/2020 16:42

Poszło o zamkniecie stadionu przy Bandurskiego, a być może o coś więcej. W wypowiedziach oficjalnych strony tonują nastroje, na Facebooku nie przebierają jednak w słowach, zarzucając sobie oszczerstwa i działania na szkodę jarosławskiego futbolu. Tymczasem w mieście pojawiły się obraźliwe dla burmistrza transparenty.

Ta sprawa to wybuchowa mieszanka sportu, kibicowskiej emocji i polityki. Punktem zapalnym stał się stadion przy ul. Bandurskiego, na którym grają i trenują wszystkie grupy piłkarskiego skrzydła JKS. Miasto, po przeprowadzeniu negocjacji, rozwiązało umowę dzierżawy stadionu z JKS-em. Miało to usprawnić zarządzanie obiektem bez zakłócania szkoleniowej aktywności klubu. Stadion został jednak zamknięty.

Jak się okazało, nie posiadał[paywall] szeregu odbiorów technicznych. Nie miał np. ważnego przeglądu instalacji odgromowej, kotła c.o.O czy pomiarów ochronnych energetycznych. Większość z nich była nieaktualna od 2017 r., najstarszy odbiór hydrantów zewnętrznych stracił ważność w 2015 r. Władze klubu przyznają się wprawdzie do niewiedzy w tym względzie, ale mają żal do burmistrza, że stadion zamknął niemal z dnia na dzień, a przede wszystkim nie spodobał im się sposób, w jaki to komentował. To sprowokowało burzliwą debatę o JKS, która rozgorzała w internecie, ale wylała się także na ulice.

 

Reklama

Burmistrz jedno, wiceprezes drugie

– Burmistrz wyraził niejednokrotnie wolę, by stadion wrócił do niego, gwarantując, że dla nas nic się nie zmieni, a on będzie mógł dokonywać wszelkich inwestycji w infrastrukturę – mówił wiceprezes JKS (dla uproszczenia posługujemy się skróconą nazwą, tak by nie gmatwać dodatkowo sprawy niuansami rozróżnień pomiędzy KS JKS, a JKS 1909) Michał Cebula. Pod koniec maja dopełniają formalności i rozwiązują umowę dzierżawy.

– Później dziwne rzeczy się dzieją, bo nie możemy się z burmistrzem spotkać, rozmowy prowadzi jedynie burmistrz Tracz, a następnie przed weekendem przychodzi kierownik i zamyka obiekt, bo znalazł dokumenty, w których nie ma odbiorów – relacjonuje M. Cebula. – Zastanawiające jest to, że umowę dzierżawy, którą myśmy rozwiązali, podpisał burmistrz z poprzednim zarządem w 2018 roku (a więc wiele przeglądów było już nieaktualnych – przyp. autora) na 5 lat, mając chyba świadomość, że te odbiory nie są zrobione – rozważa nasz rozmówca. – Zrzucanie na nas odpowiedzialności ma sens. Nie zadbaliśmy o to. Szczerze? Z niewiedzy. A zamknięcie głównej płyty, jak i płyty bocznej, gdzie miasto posiada jedną bodajże z pięciu działek, jest dla nas zupełnie niezrozumiałe – podkreśla.

– Zadziwia nas sposób działania, bo to wszystko można załatwić na spotkaniach, można stwierdzić „macie tydzień, żeby gdzieś indziej przenieść tych zawodników” – przekonuje M. Cebula. – Prezesi klubu JKS 1909, nie mogąc poradzić sobie z problemami i długami klubu, założyli nowy o nazwie KS JKS i otrzymali zgodę na kontynuację gry w 4. lidze. Nie mieli jednak umowy na dostęp do stadionu. Zapisy wcześniejszej umowy z JKS 1909 nie dopuszczały do podnajmowania terenu, będącego przedmiotem umowy. Dlatego stadion za porozumieniem stron powrócił do miasta i będzie podpisana umowa z nowym klubem na jego udostępnienie na treningi i mecze. Dodatkowo, aby pomóc klubowi, będzie on zarządzany przez MOSiR i przez MOSiR utrzymywany, jak również po zakończeniu budowy stadionu przy ulicy Piekarskiej rozbudowywany – mówi z kolei burmistrz Waldemar Paluch.

– Oczywiście, że stadion udostępnimy piłkarzom już wkrótce. Przecież nie wybudujemy tam bloku, jak pisze jeden z kibiców. Jakie warunki? Dostęp do obiektów sportowych zgodny z regulaminem MOSiR i zgodny z terminarzem treningów czy meczów – zapewnia. Z tego co wiem, klub ma także ogromne zaległości wobec innych wierzycieli. Na moim biurku znajduje się 13 zajęć komorniczych z powództwa zawodników, oszukanych firm, a nawet jednego ze stowarzyszeń osób niepełnosprawnych na łączną kwotę 242 tys. 702,03 zł plus zobowiązanie wobec PWiK na łączną kwotę 32 tys. 395,50 zł. Nikt nie chce brać za to odpowiedzialności, a utworzenie nowego klubu jest według mnie ucieczką od problemów. Czy tak ma funkcjonować sport? – pyta retorycznie burmistrz.

 

Reklama

Gorąco w sieci

Nieco wyższą temperaturę ma wymiana zdań prowadzona przez burmistrza. Przede wszystkim, jak zwykle bywa, gdy w grę wchodzą emocje, uczestnicy sporu wypominają sobie dawniejsze problemy, przerzucając się odpowiedzialnością za fakt, że klub z ponad 100-letnią historią stoi na krawędzi. JKS jest potężnie zadłużony, choć nikt chyba nie jest w stanie oszacować jak bardzo. Mówi się o kwotach idących w miliony złotych.

Obecny zarząd klubu stara się prowadzić politykę grubej kreski. Przeprowadzony w chwili przejmowania przez nich klubu w 2019 r. audyt wykazał liczne zaniedbania ze strony poprzednich włodarzy JKS. Na tyle rażące, że sprawa trafiła do prokuratury. Zarząd JKS i burmistrz wymienili się oświadczeniami na oficjalnych profilach facebookowych. W. Paluch zarzucił obecnemu zarządowi, że niespecjalnie dobrze radzi sobie z sytuacją. Stwierdził, że na jego biurku leży kilkanaście egzekucji komorniczych dotyczących JKS i żadna z nich, od czasu wyboru nowych władz klubu, nie została spłacona.

Strona klubowa informuje z kolei, że JKS swoje zadłużenie zmniejsza, rozliczono część zobowiązań z piłkarzami, rozliczono kilka zaległych faktur inwestycyjnych, uregulowano zaległości wobec PZPN. Przede wszystkim jednak zarząd podkreśla, że klub płaci regularnie wszystkie swoje bieżące zobowiązania. Burmistrz punktuje z kolei, że jednak nie wszystkie. Według jego oświadczenia JKS nie płaci zaległości wobec PWiK, a i z bieżącymi opłatami zalega, co skutkuje odcięciem obiektu JKS od wody. „Co do wodociągów – miejskiej spółki, zadłużenie JKS 1909 Jarosław wynosi ok. 28 tys. zł. Zadłużenie to, Panie Burmistrzu, powstawało w 2016 roku, a my staraliśmy się znaleźć podczas rozmów i mediacji z prezesem spółki wspólne rozwiązanie, którym to miały być bieżące wpłaty”  – ripostują na swojej stronie przedstawiciele klubu.

Mocna wymiana ciosów nastąpiła w kontekście statusu prawnego klubu. Burmistrz zauważył, że zarząd uciekł od odpowiedzialności, ale także od tradycji, tworząc nowy podmiot KS JKS, przy czym dziedziczenie dorobku piłkarskiego JKS jest wątpliwe. Zarząd klubu odpowiedział, że grupa osób, powiązana ze środowiskiem W. Palucha, podobny pomysł na wyjście z kłopotów miała już w roku 2019 r., a piłka w mieście miałaby według owego planu funkcjonować pod szyldem nie JKS, a MKS.

 

Reklama

Kibice mówią...

W wymianę zdań zaangażowało się też piłkarskie środowisko Jarosławia. Niektórzy zaatakowali urząd miasta i burmistrza za to, że nie skontrolował dostatecznie poczynań poprzedniego zarządu. Inni oskarżali o szemraną przeszłość bliskich współpracowników włodarza miasta. Jeszcze inni sugerowali jednak, że sytuacja w JKS nie jest najlepsza: organizacja szkolenia młodzieży pozostawia wiele do życzenia, a włodarze klubu, zarówno ci poprzedni, jak i obecni, w zbyt wielu sytuacjach kryją się za kibicowskim przywiązaniem. Sytuacja jest patowa.

Aż dziw bierze, że wśród tylu ludzi, którzy deklarują pragnienie działania na rzecz jednego z najbardziej zasłużonych klubów piłkarskich w regionie, tak wiele jest antagonizmów. Pozostaje liczyć na to, że zgodnie z deklaracją burmistrza zlecone przeglądy zostaną rychło przeprowadzone, a na stadionie przy Bandurskiego znów będą trenować młodsi i starsi piłkarze JKS. Czy to jednak ostudzi nastroje wokół klubu?


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Rpz - niezalogowany 2020-06-27 13:43:38

    Tylko Orzeł 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama