Reklama

Pamiętali o ofiarach Huty Pieniackiej i Korościatyna [galeria]

Uroczystości upamiętniające zagładę ludności polskiej w dwóch miejscowościach na Podolu (obecna Ukrina) – Hucie Pieniackiej i Korościatynie – odbyły się w kościele pw. Świętej Trójcy w Przemyślu. Gościem specjalnym uroczystości był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

W tym roku przypada 71. rocznica tych tragicznych wydarzeń. 1 marca br. Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów, Przemyskie Rodziny Kresowe oraz Klub Inteligencji Katolickiej w Przemyślu zorganizowały uroczystości upamiętniające. W kościele pw. św. Trójcy odbyła się msza św. za mieszkańców Huty Pieniackiej i Korościatyna, zamordowanych przez OUN-UPA i SS „Galizien”. 

Tuż po niej przy symbolicznym obelisku martyrologii Polaków w Hucie Pieniackiej, znajdującym się w murach okalających kościół Świętej Trójcy, obecni na uroczystościach odmówili modlitwę, złożyli kwiaty i zapalili znicze. Od czerwca 2010 r. obok obelisku złożona jest urna z ziemią z Huty Pieniackiej. Co roku, w rocznicę tragicznych wydarzeń, odbywają się tam uroczystości upamiętniające ich ofiary. Wśród zaproszonych gościli byli m.in.: poseł Mieczysław Golba (Solidarna Polska) i ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Dwa dni wcześniej, 27 lutego br., w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej odbyło się spotkanie z prof. Stanisławem Nicieją – historykiem Kresów dawnej Polski, autorem cyklu książek Kresowa Atlantyda.

Reklama

Co wydarzyło się w Hucie Pieniackiej?

28 lutego 1944 r. w Hucie Pieniackiej doszło do akcji pacyfikacyjnej polskiej ludności cywilnej, w wyniku której śmierć poniosło od 600 do 1500 osób. Pacyfikacji dokonali, według śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej, żołnierze 4. Pułku Policyjnego SS, złożonego z ukraińskich ochotników do SS-Galizien pod dowództwem Siegfrieda Binza wraz z okolicznym oddziałem Ukraińskiej Armii Powstańczej i oddziałem paramilitarnym, składającym się z nacjonalistów ukraińskich pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego. Huta Pieniacka liczyła wówczas 172 gospodarstwa i ok. 1 tys. mieszkańców. We wsi znajdowała się również spora liczba uciekinierów, m.in. z Wołynia, którzy opuścili swoje dotychczasowe miejsca zamieszkania w obawie przed falą morderstw dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów i wspomagających ich ukraińskich chłopów. Według szacunków z masowej zbrodni ocalało ledwie 160 osób. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mk - niezalogowany 2015-03-11 16:27:41

    Jest powiedzenie,że  zbrodnia nieukarana  , rozzuchwala .Czyli, wystarczy wymordować około 70 lat temu  ponad 150 tysięcy Polaków , a ich tzw. władze poprą   po upływie  lat   potomków bandytów  , a w skrajnych przypadkach ich samych .   Co za brak  pamięci , wręcz   skrajna głupota . Takie rzeczy  - jak w reklamie  , tylko w Polsce.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    antyfan - niezalogowany 2015-03-11 17:46:21

    Ten Zaleski ciągle jątrzy. Chyba z tego się utrzymuje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Cie Kawa - niezalogowany 2015-03-12 00:08:55

    Gość "specjalny"?! Kim trzeba być żeby być taką nienawistną, mściwą, wredną personą? Chyba księdzem bo takie zachowanie i postępowanie szczególnie pasuje osobie duchownej. Zabronili temu panu zajmować się tematem polskich księży za czasów "Komuny" którzy współpracowali z "Bezpieką" to znalazł sobie ciekawsze zajęcie w postaci "Wołynia". Dlaczego np. nie Katynia??? Dlaczego wcześniej nigdy się nawet w tym temacie nie zająknął??? Może wywąchał interes i znalazł sobie temat niszowy do pisania "PRAWDY" i trzepania kasiory?! Może faktycznie pan Isakiewicziewskoj-Zaleskin to agent Moskwy???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama