Reklama

Panika z wyciekiem danych PESEL. Czy mamy się czego bać?

Od kilku dni niemal cała Polska żyje aferą, która wybuchła w związku z wyciekiem danych PESEL. Podobno o dane zawarte w systemie wystąpiło kilka kancelarii komorniczych z Łodzi i Warszawy. Jak twierdzą fachowcy, trudno na razie jednoznacznie stwierdzić, czy doszło do przestępstwa, ale sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Sprawdziliśmy, czy ktoś, dysponując takimi danymi, jest w stanie narobić nam szkody i naciągnąć na nieoczekiwane koszty.

Kiedy sprawa ujrzała światło dzienne, wybuchła panika. Jednym z najlepszych sposobów zabezpieczenia się przed np. wzięciem pożyczki na niczego nie spodziewającego się człowieka jest założenie konta na stronie internetowej Biura Informacji Kredytowej i włączenie alertu BIK (dzięki niemu otrzymamy esemesa, kiedy coś „ważnego” wydarzy się w naszej tzw. historii kredytowej, czyli np. ktoś zechce wyłudzić kredyt – przyp. aut.). Jego założenie przez wiele dni graniczyło z cudem. Jeśli udawało się przejść pierwszy krok rejestracji, to przy kolejnej odsłonie napotykało się na błąd 404 i zabawę można było zaczynać od nowa. Nieprzygotowane na taki scenariusz serwery zablokowały się[paywall].

Co dla nas oznacza wyciek PESEL-u?

Numeru PESEL nie można zabezpieczyć. Jest niezmienny, przypisywany na stałe. Jedyne co można, to sprawdzić, czy ktoś w ostatnich tygodniach nie wykazywał nadmiernego zainteresowania naszymi danymi. Jeśli tak, to lepiej tego nie ignorować. Postanowiliśmy zapytać w banku i firmach pożyczkowych, tzw. parabankach czy sam numer PESEL wystarczy, aby wziąć kredyt.

Reklama

W bankach komercyjnych jest to niemożliwe, bo te stosują serię zabezpieczeń, dzięki którym wzięcie kredytu wymaga wiele zachodu. A jak jest w firmach, które udzielają tak zwanych chwilówek? To kredyty, które można otrzymać nawet w ciągu kilkunastu minut, zwykle wysoko oprocentowane. Bardzo często reklamują się hasłami: „Kredyt na telefon”, „Kasa w 15 minut na koncie”, „Bez zbędnych formalności” czy „Bez BIK, stałego dochodu i bez poręczycieli, wystarczy kilka kliknięć”.
Okazuje się, że sam numer PESEL nawet i tu nie wystarczy. Trzeba mieć dowód osobisty. Sęk w tym, że podrobienie takiego dokumentu nie jest aż takim karkołomnym wyzwaniem i nie potrzeba do tego afery związanej z wyciekiem danych. W bazie PESEL mogą znajdować się takie dane, jak numer i seria dowodu, imiona rodziców, adres zameldowania, oznaczenie aktu ślubu czy numer paszportu.

Nic na łapu-capu

Wbrew pozorom w firmach udzielających „chwilówek” nic nie dzieje się na łapu-capu. Pracownicy uczulani są, aby nie udzielać kredytów osobom podejrzanym. Wystarczy, że nie zgadzają się jakieś dane z dowodu, albo jest podejrzanie zniszczony. Wówczas dochodzi do odmowy udzielenia pożyczki. Większość tzw. parabanków nie wdrożyła jednak ekstra zabezpieczeń w związku ze wspomnianą aferą. – Próby wyłudzenia zdarzały się też wcześniej, najczęściej na podstawie skradzionego dowodu osobistego albo na przykład w imieniu babci czy dziadka. To się zdarza, ale niezbyt często – usłyszeliśmy w jednej z przemyskich firm, zajmujących się taką działalnością.
Okazuje się, że do wzięcia „chwilówki” trzeba czegoś więcej niż zwykła znajomość danych, jakie figurują w bazie PESEL. Trzeba jeszcze mieć dowód osobisty lub ewentualnie jego podróbkę. Bez tego ani rusz. – Albo o okazanie dowodu poproszą w biurze, albo trzeba będzie pokazać dokument przedstawicielowi firmy pożyczkowej, albo trzeba będzie mieć własne konto w banku na to samo nazwisko, które figuruje w dowodzie. A takiego konta bez okazania dokumentu tożsamości założyć się nie da – zdradziła nam jedna z cytowanych już wyżej pań z firmy pożyczkowej.

Reklama


Po co komuś dane PESEL?

Znawcy tematu podejrzewają, że przekazanie danych PESEL kilku firmom komorniczym ma swoje uzasadnienie i nie jest żadnym przestępstwem. Najprawdopodobniej ma to związek ze zmianą przepisów. Od 1 lipca br. ruszyła Centralna Informacja o Rachunkach Bankowych. Dzięki temu w krótkim czasie uprawnione podmioty mogą uzyskać informacje o wszystkich kontach bankowych, jakie posiada dowolny polski obywatel. Oczywiście trzeba podać przyczynę sprawdzenia, ale jeśli obywatel spóźnia się ze spłatą rat kredytu lub zwyczajnie „zapomniał je spłacać”, to komornik łatwo może się dowiedzieć, w których bankach obywatel gromadzi swoje oszczędności.
Jesienią br. zaczną także obowiązywać nowe przepisy procedury cywilnej. Komornik będzie mógł przy pomocy specjalnego systemu komputerowego, zająć pieniądze na koncie obywatela lub zlicytować jego samochód bądź nieruchomość. Wszystko on-line, bez konieczności odejścia od biurka.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości