Pseudonim Hans znajomi nadali mu w 1976 roku, ze względu na zamiłowanie do niemieckiej technologii oraz historii I i II wojny światowej. Hansem pozostał do dziś. Wszystko zaczęło się od kupna pierwszego, produkowanego w Iżewsku rosyjskiego motocyklu IŻ.
Tadeusz Rybka na co dzień żyje spokojnie. Ma żonę, dzieci, pracuje jako budowlaniec. Kolekcjonuje motocykle, albumy, odznaczenia, wszystko co związane z niemiecką technologią. Uważa, że jest najlepsza na świecie.
Wszystkie cenne rzeczy Tadeusz Rybka zdobywa dzięki własnemu szczęściu. Znajomi nazywają go farciarzem, bo trafił już na wiele wartościowych okazów. Jest stałym bywalcem giełd staroci, ale i w prywatnych posesjach udało mu się znaleźć cenne zdobycze.
fot.Monika Maj
Dom kolekcjonera przypomina małe muzeum. Na zdjęciu kilka z jego cennych eksponatów.

fot.Monika Maj
Najcenniejsze dla Tadeusza Rybki są motocykle.
– Kiedyś, gdy miałem swoją firmę budowlaną i robiłem starą kamienicę na strychu, znalazłem dwie stare walizki, w których były dwa chlebaki pruskie z I wojny i opinacze na buty. Właścicielka kamienicy oddała mi to za darmo. Po latach znalazłem przypadkowo rodzinny kufer, z którym mój pradziadek przyjechał z Ameryki do Polski, po odzyskaniu niepodlegości. Na dnie leżała gazeta Chłopska droga, wydana w dniu ogłoszenia śmierci Stalina. Trzeba po prostu wiedzieć, gdzie szukać – mówi Tadeusz Rybka.
W 1985 roku kupił wojenny motocykl DKW. Przejechał nim tysiące kilometrów, był nim też w podróży poślubnej w Mławie. Później udało mu się zdobyć kolejne zabytkowe motocykle, które remontował. – Jak masz motocykl, to zaczynasz się interesować jego historią. Na początku kupowałem czasopisma, które mówiły, jak powinien wyglądać dany model. Kiedy już wyremontowałem motocykl, chciałem mieć coś, co by było z nim związane, więc nabyłem kolejno przedmioty związane z historią, między innymi: mundur, lampy, książki – wylicza.
Oprócz motocykli najcenniejszą rzeczą jest dla Tadeusza Rybki atlas samochodowy Polski, sponsorowany przez firmę Continental. – Nie wiem, czy jest drugi taki egzemplarz na świecie. Jest zachowany w idealnym staniem. Nie ma daty wydania, ale sądząc po reklamach, mogą to być lata dwudzieste. Nabyłem go za rolkę papy – śmieje się pasjonat historii.
Każda rzecz z kolekcji Tadeusza Rybki ma swoją historię i jest wartościowym zabytkiem, co potwierdza zainteresowanie muzeów. Jego eksponaty wypożyczane były do Rzeszowa i Jarosławia.
Dziś każdą wolną chwilę kolekcjoner spędza w swoim garażu, majsterkując przy swoich zdobyczach. Często spotkać można go też w klubie motocyklowym Ronin Raiders.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
To, nie są jaja!
ale sie redaktor rozpisał