Reklama

Piec się sypie, w mieszkaniu jest 7 stopni

17/03/2015 20:36

W ubiegłym roku pracownicy interwencyjni z Urzędu Miasta i Gminy Oleszyce mieli postawić u Eugenii Bogdan piec kaflowy. Robota została jednak spartaczona – piec się sypie, a z nieszczelności wydobywa się dym. – Nie mogę w nim palić, bo się uduszę. Już trzy razy byłam w szpitalu – mówi kobieta.

77-letnia Eugenia Bogdan w starej, pożydowskiej kamienicy w centrum Oleszyc mieszka od przeszło 50 lat. Niewielkie mieszkanie jest własnością gminy, a kobieta regularnie płaci za nie czynsz w wysokości niespełna 30 zł. Gdy stary, wysłużony piec kaflowy nie nadawał się do dalszego użytkowania, zgłosiła problem do miejscowego urzędu. – W lipcu przyszli panowie, którzy rozebrali tamten piec i postawili nowy. Widać było, że się na tym nie znają, ale wszystko miało być dobrze. I było, dopóki jesienią nie zaczęłam w nim palić – opowiada pani Eugenia.

Śpię w gawrze

– Zaczęło się dymić na całe mieszkanie. Poszłam do gminy, to mi powiedzieli, że na początku to normalne, więc pootwierałam okna i wietrzyłam. Jednak to nic nie dało, dymiło się każdego kolejnego dnia – opowiada. – Któregoś dnia siedziałam przy oknie, nagle słyszę, coś wpadło. Patrzę, a to kawałek gliny odpadł. Dymi się z każdej szczeliny między kafelkami i przy drzwiczkach – kontynuuje.
Dzisiaj nie pali tym w piecu w ogóle. Uważa, że z jego powodu trzy razy wylądowała w szpitalu. Wprawdzie lekarze nie potwierdzili, co było przyczyną pogorszenia samopoczucia starszej i schorowanej kobiety, ale ona nie ma wątpliwości. – Czułam, że mi słabo, miałam bóle i zawroty głowy, krew leciała z nosa. Od kiedy przestałam palić, to się nie powtarza – mówi na potwierdzenie swoich podejrzeń.
Żeby jakoś przetrwać zimę, kobieta pali w kuchni kaflowej, otwiera drzwi i tak próbuje choć trochę wyrównać temperaturę w dwóch pomieszczeniach. Jednak – jak mówi – wtedy ani w kuchni, ani w pokoju nie ma ciepła. – A to jest moja gawra – stwierdza, pokazując na łóżko. Przykrywa się kilkoma kołdrami, do plastikowych butelek nalewa gorącej wody i umieszcza je pod nogami. – Śpię w ubraniu – mówi pani Eugenia. Tej zimy mrozy ją na szczęście oszczędzały. W mieszkaniu jest jednak zimno, nawet w kurtce. Termometr wskazuje zaledwie 7 stopni.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości