Nie ma miejscowości w naszym regionie, gdzie nie są prowadzone – w różnej formie – akcje pomocy dla ogarniętej wojną Ukrainy. Jedni zbierają żywność, inni artykuły niezbędne do przetrwania pierwszych dni w nowej rzeczywistości, jeszcze inni organizują noclegi i pomoc medyczną.
Wymienienie wszystkich ludzi gorących serc, wolontariuszy, darczyńców z terenu naszych czterech powiatów (przemyski, jarosławski, przeworski i lubaczowski) jest absolutnie niemożliwe. Nie dlatego, że nie chcemy, ale dlatego, że jest ich tak dużo...
Większość chce być anonimowa, bo w żadnym wypadku nie robią tego dla poklasku czy sławy, a ze zwykłego odruchu serca[paywall].
W Jarosławiu miejska zbiórka pomocy materialnej dla naszych sąsiadów z Ukrainy prowadzona jest w trzech punktach: Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu, PSZOK-u przy ul. Racławickiej (prowadzonego przez PGKiM w Jarosławiu) oraz w Szkole Podstawowej nr 10. Odzew i wsparcie było i jest fantastyczne. Dary cały czas spływają.
Także do kolejnego punktu pomocy, na terenie basenu przy MOSiR-ze. Całą akcję na terenie miasta koordynuje zastępca burmistrza miasta Jarosławia ds. społecznych Dariusz Tracz.
Działa już lokalna baza z informacjami o zgłaszanych przez mieszkańców lokalizacjach, w których możliwe byłoby zakwaterowanie uchodźców z Ukrainy. W bazie są także zgłoszenia od uchodźców, którzy chcieliby pozostać w Jarosławiu i byliby taką pomocą zainteresowani.
Jarosławski urząd miasta zorganizował nabór wolontariuszy, którzy pojadą z Jarosławia do Przemyśla, by 3 i 4 marca br. udzielać pomocy przy dworcu PKP lub w miasteczku uchodźców przy ul. Lwowskiej. Transport zapewni im miasto.
Jak już wspomnieliśmy, wymienić wszystkich nie sposób. Warto jednak pokazać sytuacje, które są obrazem całości kapitalnego odzewu Polaków. Pan Patrycjusz Gaweł, właściciel firmy „Jarosławskie Kruszywa”, udostępnił hotel robotniczy przy ul. Poniatowskiego 53. Zorganizował tam miejsca głównie dla matek z dziećmi.
– Są tam pokoje z dostępem do sanitariatów, przygotowujemy na bieżąco posiłki. To miejsca dla osób najbardziej potrzebujących. Tych, którzy nie mają do kogo się udać i chcą tu zatrzymać się na czas, zanim uspokoi się sytuacja na Ukrainie – powiedział P. Gaweł.
Ten hotel to jedno z pierwszych miejsc w Jarosławiu, które przyjęło uchodźców. Jest ponad 100 miejsc.
– Kolejne miejsca tworzymy. Jak choćby te w domu w Mokrej. Możemy tam ulokować od 40 do 60 osób. Będzie to niezbędne minimum, bo dom był jeszcze w budowie. Ale przygotujemy go dla potrzebujących. Zamówiłem tam łóżka piętrowe, mają być w następnym tygodniu. Kolejny dom, który chcemy zagospodarować, to dom po mojej babci w Woli Roźwienickiej. Jest tam pięć pokoi sypialnych, dwie łazienki, kuchnia. Myślę, że tam znajdzie schronienie od 12 do 15 osób. Myślę o zagospodarowaniu jeszcze jednego domu w Mołodyczu – dodał pan Patrycjusz.
Zbiórka rzeczy dla ukraińskich uchodźców trwa w Przeworsku. Zorganizowana została przez burmistrza Leszka Kisiela Przeworskie Stowarzyszenie Dobroczynne „Dobro czyń”. Firma „Margo Pack” przekazała kartony, a te znacznie ułatwią pracę wolontariuszom. Segregacja produktów będzie łatwiejsza.
W przeworskim ratuszu rzeczy przyjmowane są od poniedziałku do piątku w godzinach od 7.30 do 15.30. Poza tym dary można przynosić do: szkół podstawowych nr 1, 2 i 3, Przedszkola Miejskiego nr 2 i nr 3, sklepów i aptek (Intermarche, Bricomarche, Alijan, ul. Głęboka, ul. Szpitalna, PSS, pl. Mickiewicza, PSS, Rynek, PSS Sezam, ul. Tysiąclecia, Rossman, apteka Różana, ul. Lwowska, apteka, ul. Szpitalna, apteka Dr. Max, Rynek).
Akcję na terenie miasta i gminy Sieniawa koordynuje burmistrz Adam Woś. Bezpośrednio na przejście graniczne w Budomierzu trafiły już z Sieniawy łącznie dwa transporty darów – wody, koców i suchego prowiantu – tego, czego potrzeba na miejscu najbardziej. Strażacy rozdawali dary bezpośrednio uchodźcom po naszej stronie i w pasie granicznym.
– Mamy duży odzew ze strony mieszkańców miasta i gminy, a także gmin ościennych, którzy są gotowi przyjąć rodziny z Ukrainy szukające schronienia. Dziękujemy za odzew na nasz apel, który dotarł także poza granice naszej gminy. Kontaktują się z nami także osoby pochodzące z gminy, ale mieszkające obecnie za granicą, które oferują różne formy pomocy poprzez zbiórki pieniężne, transport darów bezpośrednio do Sieniawy – powiedział A. Woś.
Na terenie gminy przebywa obecnie kilkanaście rodzin, które zostały zakwaterowane w domach prywatnych i na hali sportowej. Mają zapewnioną kompleksową pomoc.
– Przygotowujemy kolejny obiekt po Szkole Podstawowej w Dobrej. Ważne: mieszkańców, którzy zakwaterowali rodziny uchodźców w domach prywatnych, i potrzebują jakiejkolwiek pomocy – bo zapewne nie o wszystkich wiemy – bardzo prosimy o kontakt z Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Sieniawie (tel. 16 622 73 01 wew. 42 – przyp. aut.). Będziemy dzielić się wszystkim, co zostało zebrane podczas zbiórek wedle wskazanych potrzeb. W dalszym ciągu najpilniejszą potrzebą są koce dla oczekujących na granicy ludzi i suchy prowiant, który mogą spożyć na miejscu. W remizie OSP w Sieniawie nadal zbieramy: żywność o długim terminie ważności do spożycia, żywność dla dzieci – między innymi mleko modyfikowane, słoiczki, kaszki, soczki, wodę – najlepiej w małych butelkach, leki, środki opatrunkowe, środki higieniczne – pasty i szczoteczki do zębów, żele do mycia, mydła, szampony, podpaski, tampony, pampersy w każdym rozmiarze, papier toaletowy, chusteczki nawilżane, ręczniki papierowe, a także kołdry, poduszki, koce, pościel, ręczniki oraz czapki i rękawiczki – dodał burmistrz miasta i gminy Sieniawa.
Warto wspomnieć o jednym zdarzeniu, które „rozkleiło” wszystkich. Wśród uchodźców znalazł się Władek. Bardzo chciał obchodzić 11. urodziny w swoim kraju i zaprosić na nie kolegów, ale wojenna pożoga zweryfikowała jego marzenie. Musiał uciekać razem z rodziną.
Sieniawscy strażacy ochotnicy sprawili mu prezent. Chłopiec otrzymał tort i usłyszał głośne „Sto lat!”. Bardzo się wzruszył! Dostał także wyjątkowa laurkę narysowaną przez 10-letnią Julcię. Ten symboliczny moment piosenką umiliły harcerki z 4 DH „Sokoły” oraz z 1 DH „Leśne Echo” w Gniewczynie Łańcuckiej.
Hala Kijowska w „Dolinie Korczowa”, niedaleko przejścia granicznego, niedawno była pusta. Od kilku dni stała się kolejnym punktem recepcyjnym i największą noclegownią w naszym regionie. „Jednorazowo” jest w stanie przyjąć 2 tysiące osób.
– Wraz z rozwojem sytuacji i dalszym napływem cudzoziemców będą zwiększane jej możliwości. Hala to kolejny punkt recepcyjny, który jest uruchamiany zgodnie z naszym planem – powiedziała wojewoda podkarpacki Ewa Leniart.
– Wzorem pozostałych punktów jest w pełni wyposażona przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych – dodała. Na miejscu czynny jest punkt medyczny, zabezpieczone zostało wyżywienie. Wsparciem i obsługą cudzoziemców zajmują się między innymi służby mundurowe: Wojska Obrony Terytorialnej, Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie i podkarpacka policja.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze