Sumienna praca od początku spotkania, ukrócenie głupich decyzji w ofensywie, pomysł na przekroczenie granicy między drżeniem o wynik a kontrolą nad parkietowymi wydarzeniami w połączeniu ze słabiutką dyspozycją rywala pozwoliło Przemyskim Niedźwiadkom odnieść bardzo zdecydowane zwycięstwo nad WKK Wrocław. Zwycięstwo, które jest pierwszym krokiem w decydującej rozgrywce o pozostanie w I lidze. Pierwszym, ale nie ostatnim. Takich będzie trzeba najprawdopodobniej wykonać jeszcze dwa.
Pojedynek zaczął się od wsadu Michała Chraboty, ale równo było aż to 8. min gry. Wówczas było 12:12. Znakomitą zmianę dał Mark Mboya Kotieno, chyba najlepszy, obok Macieja Puchalskiego, zawodnik Niedźwiadków w tym spotkaniu. To po jego akcji 2+1 w 9. min gospodarze uciekli na 18:12. Na 25 s przed finałem Mateusz Szczypiński w swoim stylu przymierzył zza linii 6,75 m i było 21:14.
Prawie 27 procent skuteczności z gry – tyle urobili wrocławianie przez całe spotkanie. Oddali łącznie 49 rzutów z czego tylko 13 okazało się celne. Dołożyli do tego 20 punktów z linii rzutów wolnych. To pokłosie bardzo słabej dyspozycji całego zespołu, ale i izolacji ich liderów przez przemyślan. Zwłaszcza Mikołaja Stopierzyńskiego. Niczego przez pół godziny gry nie pokazali młodzieżowi reprezentanci Polski – Aleksy Walczak i Krzysztof Kempa. Nic więc dziwnego, że przewaga Niedźwiadków rosła. Finalną kwartę od „trójki” rozpoczął M. Szczypiński i goście spuścili głowy. W 38. min, po efektownej dwójkowej akcji M. Mboya Kotieno ponownie popisał się akcją 2+1 i przewaga Niedźwiadków była najwyższa w tym spotkaniu. Wynosiła 31 punktów – 73:42. Rezultat ustalił odważną penetracją Bruno Chalicki.
Sędziowali: Grzegorz Czajka (Stalowa Wola), Krzysztof Krajewski (Katowice) i Arkadiusz Wojna (Kraków). Widzów: 800.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze