Reklama

Pies myśliwski rzucił się na wózek z dzieckiem

– Przestraszyłam się nie na żarty. Sama na drodze z dzieckiem w wózku, a tu naraz z krzaków wyskakuje potężny pies, sięgający mi prawie po uda, zaczyna warczeć i biegać dookoła mnie i wózka. Jak skoczył na wózek przednimi łapami to struchlałam. Właściciel wyszedł z zarośli po dłuższym czasie i jak gdyby nigdy nic zaczął się uśmiechać. Mnie do śmiechu wcale nie było – opowiada Anna Jakubiec, mieszkanka Przemyśla, która bardzo często odwiedza teściów w pobliskich Witoszyńcach.

Było niedzielne popołudnie, 12 czerwca br. Pani Anna szła na spacer z dzieckiem w wózku drogą w stronę Kniażyc. Kiedy zbierała czarny bez, usłyszała jakiś szelest w pobliskich krzakach. – Za moment wyskoczył z nich potężny pies myśliwski. Doskoczył do mnie, zaczął warczeć i biegać dookoła mnie. Dziecko było w wózku, ale nie spało. Kiedy się poruszyło, pies wskoczył przednimi łapami na wózek! Złapałam go, bo by go wywrócił. Nie miałam kompletnie pojęcia, jak się zachować. Truchlałam ze strachu. Nie wiedziałam, czy zaatakuje, czy wciąż będzie „tylko” warczał – opowiada pani Anna[paywall]. – Próbowałam go nieco ułaskawić, mówiąc miłym głosem. Trwało to chyba wieczność. Czułam się jak upolowana zwierzyna. Po jakimś czasie z tych samych krzaków wyszedł młody mężczyzna, tak koło trzydziestki, wyższy ode mnie o głowę. Wcale się jakoś bardzo tym nie przejął. Pies nie odstępował mnie ani na krok. Nie przywołał go do siebie, tylko zaczął się trochę ironicznie uśmiechać – opowiada Jakubiec. – Potem odszedł kilkanaście metrów i dopiero wówczas go przywołał. Mam w domu buldoga angielskiego. Te psy są niby niegroźne, jeśli są dobrze traktowane, ale mieliśmy spore obawy, jak będzie się zachowywał w stosunku do dzieci. I w tym wypadku nie można było przewidzieć, jak pies by zareagował. Nie daj Boże, gdyby mój maluszek fiknął nóżkami drugi raz i trafił go w nos. Nie wiem, czy by nie zaatakował. Po tym wszystkim wróciłam do domu cała roztrzęsiona. Już nigdy w tamtym kierunku nie pójdę – zapewniła pani Anna.

To karygodne!

Teść pani Anny Józef Jakubiec o całym zdarzeniu dowiedział się w niedzielny wieczór, bo wracał z żoną z Ustrzyk Dolnych. – Powiedziała mi o tym żona. Widziała, że gdyby powiedziała mi wcześniej, to nie wiadomo jakbym zareagował. Przecież to jest karygodne. Nazajutrz rano pojechałem zgłosić całe zajście na policję do Fredropola, choć miałem wielką ochotę sam załatwić całą sprawę. Ale prawo jest prawem – tłumaczy pan Józef. – Wskazałem im na 99 procent, kto to mógł być, bo to nie pierwszy raz, kiedy ten myśliwy chodzi luźno z psem bez kagańca i smyczy. To samo robił tydzień po całym zdarzeniu, czyli 18 czerwca. Kiedy synowa była u nas kolejny raz, chciałem się upewnić,czy to ten człowiek, o którym myślałem. Gdy go zobaczyła, potwierdziła. Znowu szedł drogą z psem myśliwskim bez smyczy, nie zważając na idące drogą dzieci czy jadących na rowerach ludzi. Na komisariacie powiedzieli, że do takich incydentów nie powinno dochodzić i wszystko sprawdzą. Czekam więc – stwierdził J. Jakubiec.

Reklama

Nie powinno się to zdarzyć

Pełniąca obowiązki oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu starszy sierżant Marta Fac potwierdziła otrzymanie zgłoszenia o całym zdarzeniu. – Zgłoszenie wpłynęło 13 czerwca do komisariatu we Fredropolu. Prowadzimy postępowanie w sprawie o wykroczenie. Musimy przesłuchać wszystkich świadków tego incydentu. Ponoć właściciel przywołał psa, jak tylko zobaczył, co się dzieje. Tak przynajmniej wynika z prowadzonego postępowania. Oczywiście to nie jest żadne usprawiedliwienie. Cała sprawa może zakończyć się mandatem. Wszystko zależeć będzie od postawy właściciela – wyjaśniła.

Właściciel psa myśliwskiego rasy posokowiec wyjaśnił, że to młody pies, który nigdy nikomu nic by nie zrobił, aczkolwiek nie dziwi się, że kobieta była wystraszona. – To łagodny pies. W domu także mam dzieci i nigdy nie stała im się żadna krzywda. Cały czas go układam, potrzebuje dużo pracy. Byliśmy w szczerych polach, w pewnym momencie znikł mi z pola widzenia. Potrzebuje ruchu, nie mogę go trzymać przecież na łańcuchu. Wiem, że podszedł do wózka, wskoczył łapami. Krążył dookoła. Te psy tak mają. Gdybym wcześniej to zauważył, z miejsca bym zareagował. Ułożony jest na gwizd, więc na pewno i on by zareagował. Przepraszam za zaistniałą sytuację, która nie powinna się zdarzyć – podsumował.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    SOAD - niezalogowany 2016-06-28 22:21:29

    Ci wynaturzeni bandyci - myśliwi - właśnie szkolą i tresują te psy tak, żeby były agresywne czy to dla zwierząt, które nimi zaszczuwają i siłą rzeczy mogą też być niebezpieczne również dla ludzi !!!   YOUTUBE.COM - HOMOMILITIA - 09. ZIEMIA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ruchacz - niezalogowany 2016-06-28 22:23:00

    no i po co się szlaja po krzakach

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rewq - niezalogowany 2016-06-28 22:52:08

    https://www.youtube.com/watch?v=miyb0cM4KBw

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości