– Leżałem jak roślina i tylko głową ruszałem mówi o sobie Grzegorz Demkiewicz. O tym, że będzie jeździł samochodem nikt nawet nie marzył. – Niepełnosprawnych jest wielu, ale nie widać nikogo, bo każdy siedzi w domu. Ja też siedziałem – mówi.
Grzegorz Demkiewicz bardzo dobrze pamięta tę datę – 20 sierpnia 1997 r. Powoli kończyły się już wakacje, za 10 dni miał obchodzić 15. urodziny[paywall]. Jak często podczas upałów, poszedł nad pobliską Stupnicę. Do tej pory wszystkie skoki się udawały. Tym razem poszło nie tak. – Skoczyłem na główkę, ale woda była zbyt płytka. Uderzyłem w dno, złamałem kręgosłup i uszkodziłem rdzeń – mówi.
Jeden krąg szyjny został całkowicie zmiażdżony. Żeby go poskładać, lekarze przeszczepiali kość z nogi. Poważnie uszkodzony został też rdzeń kręgowy. To skutkowało zupełnym paraliżem całego ciała. – Ruszałem tylko głową. Tak było przez kilka miesięcy. Czucie zaczęło wracać powoli. Najpierw jeden palec, później dłoń, cała ręka, potem druga, nogi – mówi.
Rehabilitacja trwała bez przerwy, a gdy kończył się jeden pobyt w szpitalu, rozpoczynał się następny. – Nawet do domu nie zajeżdżałem. Mój rekord to sześć miesięcy w szpitalu na rehabilitacji non stop – mówi. Wszystko szło ku dobremu do pewnego momentu.
Krąg szyjny był usztywniony metalową płytką, ale zaczęły wypadać z niej śruby. Jedną do tej pory ma między strunami głosowymi a kręgosłupem. Lekarze nie mogli jej wyciągnąć, bo istniało duże ryzyko uszkodzenia strun. – Nie czuję jej, chyba że mam anginę – mówi Grzegorz.
Kolejna operacja niestety cofnęła efekty osiągnięte na rehabilitacji. – Już prawie chodziłem. Tylko trzeba było mnie postawić i o balkoniku się poruszałem. Pół roku rehabilitacji poszło na marne – wspomina. To go podłamało. Niestety, do tamtego stanu nie udało się ponownie wrócić. Dziś już o balkoniku chodzić nie potrafi.
Kilka razy łapał doła, przychodziło załamanie i rezygnacja. Pierwszy raz „stanął na nogi”, gdy poszedł do szkoły. Plany o samochodówce musiały pójść w odstawkę. Wybrał technikum ekonomiczne w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 3 w Przemyślu. Pobyt w otoczeniu innych osób niepełnosprawnych trochę otworzył go na świat. Mieszkał w internacie, nieraz wychodził na miasto. Niestety pół roku po skończeniu szkoły znów posypało się zdrowie. Pojawił się szereg chorób wewnętrznych. – Od ośmiu lat praktycznie bez przerwy przyjmuję antybiotyki – mówi.
Prawdziwy przełom w jego życiu nastąpił dopiero rok temu. W styczniu komitet społeczny „Sportowy duch” zorganizował turniej charytatywny, z którego dochód został przeznaczony dla potrzebujących z terenu gminy Bircza. Jednym z obdarowanych był Grzegorz. Za zebrane pieniądze kupił wózek pionizacyjny. Ale sprzęt to tylko namiastka tego, co udało się osiągnąć.
Wcześniej bardzo rzadko można było go spotkać na ulicach Birczy. Po turnieju to się zmieniło. – Zmotywował mnie do tego, że będę wychodził – mówi. Zdecydował, że zrobi prawo jazdy.
– W tajemnicy przede mną, uzgodnił z braćmi, że kupi samochód. Dowiedziałam się dopiero, jak auto przyjechało na podwórze – mówi mama Grzegorza.
Dostosowanie auta do swoich potrzeb sfinansował z pomocy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. – Niestety wszystkie sprzęty dla niepełnosprawnych są niesamowicie drogie, a wysokość dofinansowania jest ograniczona – zauważa mężczyzna.
Specjalne przełączniki kierunkowskazów znajdują się na kierownicy, a gaz i hamulec – oprócz pedałów – można też obsługiwać za pomocą specjalnej dźwigni. Samochód wyposażony jest w automatyczną skrzynię biegów.
W lipcu rozpoczął kurs na prawo jazdy. Znalazł szkołę, która ma odpowiednie auto. – Dostosowali je do moich potrzeb, nie było z tym żadnego problemu. Przydzielili mi bardzo dobrego instruktora. Pomagał mi we wszystkim, we wsiadaniu i wysiadaniu. Pana Jana Ryczkowskiego polecam wszystkim – mówi Grzegorz.
W październiku przystąpił do egzaminu. Zdał za pierwszym razem. Jest świadomy swoich ograniczeń. Za kierownicą musi być bardziej uważny i jeździ wolniej. W zimowej aurze nie wybiera się w podróż. – Wolę nie ryzykować – mówi.
Do tej pory całą lewą stronę ciała ma dużo słabszą. Ręką może ruszać, ale dłoń ma sparaliżowaną. W prawej z kolei ma tylko lekką chwytność. To nie przeszkadza mu prowadzić samochodu. Zdążył już odwiedzić wielu znajomych, z niektórymi nie widział się nawet od 20 lat. Jego dzienny rekord to 300 km. Ale na wiosnę na pewno go poprawi. – Mieszkam na Podkarpaciu, a jeszcze nigdy nie byłem nad Soliną. Wybieram się w Bieszczady – zapowiada.
W twórcami komitetu „Sportowy duch” ma stały kontakt. Często ktoś go odwiedza, pyta czy czegoś nie potrzeba. On z kolei włączył się w organizację czerwcowego „Biegu po zdrowie” w Birczy. Zaprosił znajomych i wystartowali w biegu na wózkach inwalidzkich. – Niepełnosprawnych jest wielu, ale nie widać nikogo, bo każdy siedzi w domu. Ja też siedziałem – mówi Grzegorz.
Problemy tkwią w psychice, ale też w barierach zewnętrznych, choćby architektonicznych. Nie każdy jest w stanie zorganizować sobie podjazd koło domu. Trudnością są zwykłe progi. W Birczy dochodzi do tego trudne, górzyste położenie. – Raz, gdy było ślisko, o mało nie wypadłem z noszy, gdy mnie karetka zabierała – wspomina. Dopiero dwa lata temu Demkiewiczowie wykonali drogę na własne podwórze. Oni pokryli koszt materiałów, robotników wysłał wójt.
– Dzięki prawu jazdy odnowiłem wiele znajomości. Po turnieju nabrałem więcej odwagi, przestałem zwracać uwagę, że ktoś się na mnie patrzy – przyznaje.
Jazda samochodem ma nie tylko wymiar rekreacyjny, ale i rehabilitacyjny. – To mnie wzmacnia bardziej niż ćwiczenia. Ręce mi się bardzo wzmocniły – mówi.
Ciągle trudnością jest dla niego wsiadanie do samochodu i wysiadanie z niego. Chciałby wyposażyć samochód w specjalny fotel, dzięki któremu mógłby to robić samodzielnie. Jest on jednak bardzo drogi – nowy kosztuje ponad 30 tys. zł.
– Warto odważyć się wyjść, a później za każdym razem będzie łatwiej – przekonuje.
fot.Paweł Bugira
Specjalne przełączniki kierunkowskazów znajdują się na kierownicy, a gaz i hamulec – oprócz pedałów – można też obsługiwać za pomocą specjalnej dźwigni.
POMOC DLA GRZEGORZA 1%
Prosimy o przekazanie 1% podatku dla Grzegorza Demkiewicza na rehabilitację i dalsze leczenie.
KRS 0000031330 cel szczegółowy : DLA GRZEGORZA
Poprzez Stowarzyszenie >>OSTOJA<< możesz pomóc Grzegorzowi wpłacając dowolną darowiznę na sprzęt rehabilitacyjny oraz dalsze leczenie i rehabilitację.
Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych Opiekunów i Wolontariuszy >>OSTOJA<<
Adres:32-800 BRZESKO, KOŚCIUSZKI 68
Nr konta: 13 1020 4984 0000 4102 0003 7895 Tytułem: DAROWIZNA dla GRZEGORZA DEMKIEWICZATwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze