Najpierw koleżeńskie spotkania, potem werbowanie znajomych. Dzikie Morsy z Doliny Wiaru to nowa grupa morsująca, niehermetyczna, otwarta na nowych śmiałków. Zachęcają do wspólnych wypadów w rzadziej uczęszczane rejony Pogórza Przemyskiego.
Grupa zaczęła swoją przygodę z lodowatymi kąpielami w tym roku, mają za sobą 5 spotkań, m.in. nad Wiarem w Trójcy czy Rybotyczach. – Pasją do morsowania zaraził mnie znajomy z ekologicznego gospodarstwa „Swoboda” w Gruszowej. Ja z kolei zaproponowałem tę przygodę kolegom z pracy i tak się zaczęło – opowiada Radosław Bakalus, który obok Pawła Kozaka i Janusza Rabki jest jednym z inicjatorów powstania grupy.
– Na ten moment jest nas około 15 osób, ale cały czas dołączają nowe. Rozsiani jesteśmy po różnych miejscowościach. Pochodzimy z: Przemyśla, Ujkowic[paywall], Rybotycz, Gruszowej, Brzeżawy, Prałkowiec – dodaje Paweł Kozak.
Panowie postanowili stworzyć nową grupę, z czasem chcą ją przeistoczyć w stowarzyszenie. – Są 2 grupy w naszym regionie, ale morsują głównie w Przemyślu lub w stawikach w Ostrowie, a my chcieliśmy postawić na dalsze wyjazdy. Uznaliśmy więc, że San nie jest dobrą opcją – jeśli ktoś chce się w nim kąpać, ma taką możliwość w mieście. Postanowiliśmy zaproponować coś innego i postawiliśmy na dzikość Wiaru, stąd nasza nazwa – opowiada R. Bakalus.
– Wiar jest jedną z najczystszych rzek, więc chcieliśmy ją promować, a na jej przykładzie cały nasz malowniczy region. Dziką rzekę i dziką przyrodę, ale też lokalne opowieści. Pochodzę z tego regionu, ale przez jakiś czas tu nie mieszkałem. Gdy wróciłem i zacząłem pracę w Przemyślu, zaskoczyło mnie, że ludzie stąd jeżdżą w Bieszczady, do Arłamowa, na połoniny, a zupełnie nie znają bliższych, pięknych okolic. Sporo osób nie wie, że jest Posada Rybotycka, a w niej jedna z najstarszych cerkwi obronnych w Europie. Za Rybotyczami odbicie na Borysławkę, dawną wieś, po której pozostał jeden dom, a kilka kilometrów dalej cmentarz. Są miejsca, gdzie można znaleźć stare sady czy nawet piece. O tym chcemy opowiadać podczas morsowania, o historii naszego regionu. Może dzięki temu morsujący zechcą tu jeszcze kiedyś wrócić – zachęca R. Bakalus.
Do Dzikich Morsów z Doliny Wiaru dołączyć może każdy. Spotykają się co niedzielę. – To szybkie wypady na świeże powietrze. Morsujemy łącznie kilkanaście minut, nie robimy tego na czas ani wyścigi. Ile kto może – czasem są to 2 minuty, czasem więcej, na ile ktoś czuje się dobrze. To ma być pozytywne doznanie. Zapraszamy osoby niedoświadczone, wprowadzimy je w zasady morsowania. Jestem instruktorem karate, więc zawsze wcześniej prowadzę rozgrzewkę – opowiada R. Bakalus.
W ostatnią niedzielę, 6 grudnia, dołączyła do nich grupa Bieszczadzkich Morsów, by podzielić się swoimi doświadczeniami. Nie zabrakło mikołajkowych paczuszek dla dzieciaków. Informacje o kolejnych kąpielach znajdziecie na facebookowym fanpage’u Lasy Pogórza Przemyskiego.
– Spotykamy się zazwyczaj nad Wiarem, każde spotkanie odbywa się w miłej atmosferze, a kończy przy ognisku. Zapraszamy – dodaje P. Kozak.
Aleksandra Nowotyńska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Piszcie dalej o bzdetach.Dlaczego nie ma artykułu o zbrodni "Stanu Wojennego"? Przecież to jest nasze zywe życie i nie wszyscy zdązyli dozyc tej 39 rocznicy.Wstyd p.redaktorku
Widać moda na morsowanie trwa i..niech trwa! Dobry sposób na podkręcenie odporności, spędzenie czasu czy chociaż powód aby ruszyć 4 literki z domu. Bardzo fajnie i tak trzymać ;)
Jak Bakun morsował na stawikach to nic gazetka nie wspomniała, teraz dopiero można bo nie było Bakuna.
Dlaczego nie ma artykułów o pedofilii w Kościele? Też ważny temat
Takie morsowanie i tak nic nie da, i tak muszą się zaszczepić, by uzyskać odporność na groźnego wirusa. Niska temperatura sprzyja iniekcji, bo wszak wirus nie lubi wyższych gradusów, więc słusznie trzeba wcześniej się odpowiednio ochłodzić. Cóż trzeba iść z duchem czasów i dać się kłuć dla dobra ogólnonarodowego. Władza wymaga poświęceń.
Nie ma nic o pedofilii kościelnej bo ŻP to gazeta pisowsko-kościelna
Piszcie dalej o bzdetach.Dlaczego nie ma artykułu o zbrodni "Stanu Wojennego"? Przecież to jest nasze zywe życie i nie wszyscy zdązyli dozyc tej 39 rocznicy.Wstyd p.redaktorku
Widać moda na morsowanie trwa i..niech trwa! Dobry sposób na podkręcenie odporności, spędzenie czasu czy chociaż powód aby ruszyć 4 literki z domu. Bardzo fajnie i tak trzymać ;)
Jak Bakun morsował na stawikach to nic gazetka nie wspomniała, teraz dopiero można bo nie było Bakuna.