Marek Skulimowski, prezes i dyrektor wykonawczy Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku, to postać szeroko znana w kręgach polskich, amerykańskich i polonijnych. Wynika to choćby z faktu, że Fundacja to największa tego typu instytucja – o stuletnim rodowodzie i znakomicie zabezpieczona finansowo. Jej szczodrość w udzielaniu stypendiów, dotowaniu programów celowych oraz kulturalno-naukowych – to część szerokiej działalności prowadzonej od 1925 r. Niedawno FK była jednym z mecenasów Biblioteki Narodowej. Prezes Skulimowski, ze względu na swoją biografię oraz koneksje rodzinne i zawodowe, wielokrotnie bywał w Przemyślu (m.in. w Domu Ukraińskim) i spotykał się z poszczególnymi decydentami, ale po raz pierwszy dał się zaprosić na zebranie otwarte. Ideą było pokazanie instytucji, która działa globalnie, ale również ma sporo do zaoferowania regionowi, skąd wzięły się jej początki.
Dzięki uprzejmości dyrektora Jana Jarosza, spotkanie odbyło się w małej sali Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. Wzięło w nim udział ponad sześćdziesiąt osób: dyrektorzy i nauczyciele przemyskich szkół średnich z wybranymi uczniami, dwie delegacje zewnętrzne, tj. z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego z Baszni Dolnej oraz z SP nr 2 im. S. Mierzwy z Rakszawy, liderzy wybranych organizacji pozarządowych, grupa z Domu Ukraińskiego, miejscowi artyści oraz wszyscy chętni. Dobór uczestników nie był przypadkowy. Dzielono się doświadczeniem współpracy z Fundacją przy organizacji obozów językowych oraz pytano o możliwości zdobycia stypendiów. Tego dotyczyły wystąpienia wprowadzające (prof. Tomasza Pudłockiego oraz dyrektor Doroty Sońskiej-Jagusztyn), a także rozmowa z prezesem Skulimowskim, którą prowadził piszący te słowa, wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu – jeden ze współorganizatorów spotkania.
Fundacja założona w grudniu 1925 r., tj. sto lat temu, powstała dzięki determinacji Stefana P. Mierzwy (rodzinnie związanego z Basznią Dolną i Rakszawą, stąd udział gości z tych miejscowości nie był przypadkowy), który wierzył w sens inwestowania czasu i pieniędzy w edukację i wykształcenie. Mierzwa jako młody chłopak wyemigrował do USA, pracował fizycznie, kształcił się, został uniwersyteckim wykładowcą ekonomii i w końcu powołał instytucję, która od dziesięcioleci zbliża Polskę i USA – miała być żywym pomnikiem chęci poznawania się i wzajemnego zrozumienia. Od 2016 r. na czele Fundacji stoi drugi Polak pochodzący z Podkarpacia – Marek Skulimowski, od lat działający na rzecz zbliżenia jego rodzinnych stron z USA. A przecież stypendystów z Podkarpacia przez te wszystkie lata nie brakowało – by wspomnieć choćby pierwszego z nich, dra Mieczysława Ziemnowicza, międzywojennego dyrektora Gimnazjum Słowackiego w Przemyślu, a późniejszego profesora UMCS w Lublinie. Wątki historyczne przypominały już wystawy o FK w I LO im. J. Słowackiego kilkanaście lat temu czy niedawna w Krasiczynie. Ale oficjalnego, otwartego spotkania z aktualnym prezesem jeszcze nie było.
Praktycznie, historycznie, inspirująco
Spotkanie, poza przypomnieniem, na ile historia wpływa na misję Fundacji dzisiaj i ją kształtuje, miało bardzo praktyczny wymiar. Tomasz Dziumak, jeden ze współorganizatorów wydarzenia z ramienia Podkarpackiego Kuratora Oświaty, przypominał swoje doświadczenie z organizacji trzech obozów językowych z Fundacją. Anna Szymczycha, nauczycielka z Baszni Dolnej, mówiła o swoich osiągnięciach, ale pytała też o szanse na stypendia na wyjazdy dydaktyczne z zakresu nowych metod nauczania języków. Dr Wojciech Inglot (członek Rady Nadzorczej FK) wspominał o programach specjalnych Fundacji, a zgromadzeni artyści i historycy sztuki pytali prezesa Skulimowskiego o szansę finansowania ich badań i działalności. Dużo było też na temat pomocy Ukrainie, w którą Fundacja jest zaangażowana od pierwszych dni inwazji rosyjskiej w lutym 2022 r. Nieustannie, ze względu na licznie reprezentowaną młodzież, mówiono o sensowności i potrzebie nauki języków obcych, w tym angielskiego.
Półtorej godziny, ze względu na dynamiczny program i współudział obecnych w jego kształtowanie, minęło błyskawicznie. Czy spotkanie da efekty wymierne w wymiarze indywidualnym, jak i instytucjonalnym, czas pokaże. To też drobny ukłon wobec instytucji, która obchodzi swoje stulecie, a była mocno fetowana, m.in. poprzez władze Uniwersytetów Warszawskiego i Jagiellońskiego. Choć w ten drobny sposób można było wyrazić władzom Fundacji wdzięczność za ich długoletnie inwestowanie w Podkarpacie i ludzi pochodzących z regionu.
***
Na koniec drobna, ale dosadna uwaga. To wielce zastanawiające, że wójt gminy Lubaczów Wiesław Kapel mógł pofatygować się do Przemyśla i publicznie podzielić refleksjami, dlaczego ceni i promuje współpracę nauczycieli z jego gminy z Fundacją Kościuszkowską, a okoliczni samorządowcy nie znaleźli czasu, aby spotkać się z prezesem największej fundacji polsko-amerykańskiej. Jedynie radna miejska Liliana Kalinowska była tam, gdzie dostrzegła szansę na przyszły rozwój i współpracę. Z drugiej strony, czy brak zainteresowania miejscowych włodarzy sprawami edukacji powinien dziwić? Przemyskie szkoły lecą w rankingach ogólnopolskich z poziomem od kilkunastu dobrych lat, ich budynki wyglądają jak żywcem wzięte z lat 90. XX w., dofinansowanie na oświatę jest żenujące, a władze podejmują temat, tylko gdy placówki trzeba likwidować lub łączyć. Na pociechę dochodzi parę okrągłych słówek, które nic nie kosztują trzy – cztery razy do roku plus zdjęcie z garstką nagrodzonych nauczycieli z okazji święta KEN. Kiedy takie obrazki ma się z tyłu głowy, to brak zainteresowania publicznym spotkaniem z prezesem Skulimowskim jest po prostu częścią lokalnego standardu. Pojawienie się włodarzy z okolicznych gmin groziło bowiem potencjalnym niebezpieczeństwem, że, a nóż, ktoś by zadał niewygodne pytanie, dlaczego pewne rzeczy są możliwe w Baszni Dolnej, a nie np. w Przemyślu. Godzimy się na taki standard, co pokazujemy każdorazowo w wyborach.
Tomasz Pudłocki

Marek Skulimowski urodził się w Lubaczowie, gdzie też ukończył szkołę podstawową. W latach 1985 – 1990 uczęszczał do Technikum Elektronicznego w Przemyślu. Wyjechał następnie na dwa lata do Montrealu, a po powrocie, w latach 1992 – 1995 uczył się w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych (NKJO) w Przemyślu – w międzyczasie już uczył angielskiego w Zespole Szkół Zawodowych w Lubaczowie i w NKJO w Jarosławiu. W latach 1998 – 2001 ukończył studia magisterskie w Ośrodku Studiów Amerykańskich na Uniwersytecie Warszawskim. Następnie dostał propozycję z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, aby objąć stanowisko konsula ds. polonijnych w Nowym Jorku. Później był radcą ds. politycznych w Ambasadzie RP w Tel Awiwie (2006 – 2009). Do Nowego Jorku wrócił na stanowisko zastępcy konsula generalnego. W 2011 r. odszedł z dyplomacji i zaczął pracę w firmie Inglot, prowadząc dział amerykański. W listopadzie 2016 r. został wybrany prezesem i dyrektorem wykonawczym Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku, gdzie pracę zaczął 12 grudnia tego roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze