Angielski poprzez zabawę w teatr? Jak najbardziej. Teatralna grupa ze „Słowaka” udowadnia, że szlifowanie języka, połączone z występami na scenie, to gwarantowany przepis na sukces. W ubiegłym roku jury przeglądu „MiniGlobe” to właśnie ich wskazało jako najlepszą grupę anglojęzyczną w Polsce. Niedawno 1. miejsce przywieźli też ze stolicy województwa. Mimo że właśnie rozpoczęli wakacje, już snują plany odnośnie kolejnych projektów.
Są prawie jak rodzina. Razem w szkole, razem na próbach i razem w drodze na kolejne spektakle. Jak to w rodzinie, czasem panuje zgoda, czasem dochodzi do tarć. A ścierają się o wyobrażenia danej roli, o to, jak pokazać te czy inną emocję. Grupa „Uninvited”, w tłumaczeniu na polski „nieproszony gość”, idzie jak burza, sięgając po kolejne laury. Ich mentorką w I LO im. J. Słowackiego jest anglistka Tamara Ryzner. Pomysł na połączenie teatru z nauką języka, do którego przekonała młodzież, chwycił. Magia teatru przyciąga kolejnych uczniów, którzy chcą posmakować sceny i kontaktu z publicznością. To wszystko procentuje w dwójnasób – są sukcesy na przeglądach i jest coraz większa łatwość w posługiwaniu się językiem.
Grupa to obecnie 12 osób. W redakcji spotykamy się w mniejszym gronie. Jak tłumaczy założycielka „Uninvited” T. Ryzner, nazwa nie jest przypadkowa. – Na początku to był taki nieproszony twór, który powstał przy Publicznym Gimnazjum w Birczy. Nie mógł się nawet zaprezentować na żadnym z konkursów, bo wówczas dla młodzieżowych teatrów anglojęzycznych ich nie organizowano. Z czasem to się zmieniło. Obecnie pomysł prowadzenia przyszkolnego teatru pod tą samą nazwą udaje się kontynuować przy I Liceum Ogólnokształcącym – opowiada o początkach przedsięwzięcia.
Eureka! To działa
Dlaczego nauka angielskiego poprzez teatr działa? – Wszystko zaczęło się w Birczy, od napisania wniosku do programu „English Teatching”, którego[paywall] krajowym operatorem jest Nidzicka Fundacja Rozwoju NIDA (złożyło go birczańskie Stowarzyszenie Wspierające Rozwój Edukacji na Obszarach Wiejskich „Szansa”, a sam program został stworzony przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności – przyp.). Na realizację anglojęzycznych zajęć teatralnych udało się zdobyć pieniądze. To był początek powstania grupy i jej działalności – mówi T. Ryzner, która jest obecnie jedną z ambasadorek wspomnianego programu (łącznie w całej Polsce jest ich 20).
Okazuje się, że nauka angielskiego w sposób niekonwencjonalny przynosi całkiem dobre efekty i jest dla młodych atrakcyjna. – Chodzi o to, by język, którego się uczymy, był dla nas później instrumentem do porozumiewania się, byśmy potrafili go użyć na co dzień i nie bali się mówić – podkreśla T. Ryzner. Zabawa w teatr nie tylko daje efekty językowe, ale uczy też wielu przydatnych w życiu rzeczy, jak choćby umiejętności szybkiego przystosowania się do zmieniającej się sytuacji. Scenariusze potrafią się często zmieniać w trakcie przygotowań do występu, niektóre z nich zawierają błędy, które są po coś. Uczniowie, ucząc się roli, bez problemu je wychwytują. – Sami decydują, co chcą wystawić. Często inspiracją były dla nas książki, które nie miały adaptacji. Pierwszą zagraną przez grupę „Uninvited” sztuką było „Miasto aniołów”. Skład stanowili wówczas jeszcze uczniowie birczańskiego gimnazjum. Z młodzieżą ze „Słowaka” udało się do tej pory zrealizować cztery projekty – wylicza T. Ryzner.
Czy teatr ich zmienił?
Skład grupy co roku formuje się na nowo. Każda jest inna i każda ma inną dynamikę. Przeważają humaniści, ale – co ciekawe – nie brakuje też uczniów klas biologiczno-chemicznych czy matematyczno-informatycznych.
Na pierwsze spotkanie rekrutacyjne przyszło aż 46 chętnych uczniów, trzeba było więc podzielić ich na dwa zespoły. Co przyciąga młodych do tej inicjatywy? – Zawsze miałam zainteresowania artystyczne. Już w podstawówce uczęszczałam do grupy teatralnej, więc dla mnie jest to forma kontynuacji – mówi Emilia Dryjańska z przemyskiego „Słowaka”, która od września zacznie naukę w 3. klasie. – Dla mnie niestandardowa forma nauki angielskiego była impulsem do wyboru szkoły – mówi absolwent pierwszej klasy Dawid Paluszek. – Chciałem go stosować w praktyce, poza tym wcześniej też lubiłem scenę, więc ta droga była naturalnym wyborem – dodaje.
– Staram się na zajęciach pokazać uczniom teatr także od tej najciemniejszej strony, jaką uczniowie szkoły teatralnej widzą dopiero na trzecim roku. Ci, którzy nie będą potrafili na scenie przełamać pewnych barier, rezygnują. Ale o to właśnie chodzi. Nie zawsze udaje się też zagrać pierwszą rolę, co dla uczniów jest cenną życiową lekcją – mówi mentorka grupy.
Czy pochłonięci teatrem są w stanie znaleźć wystarczająco dużo czasu na naukę? Dla wielu z nich spotkania na próbach to czas odpoczynku i wytchnienia od szkoły. Czasem trudno to wszystko pogodzić, ale systematyczność pomaga. Czy teatr ich zmienił? – Na pewno. Potrafimy też lepiej radzić sobie w trudnych sytuacjach, pracować w zespole, jesteśmy odważniejsi. Te wszystkie cechy kształtują się przy pracy nad sztuką, kiedy trzeba improwizować, pomóc komuś z rekwizytem – podkreśla Zofia Slisz, absolwentka 2. klasy. Czasem przychodzi im pracować w niebywałym chaosie. Innym razem pod presją czasu. Każda sztuka to wyzwanie i szkoła życia.
Pierwsi na podium
Efekty ciężkiej pracy widać na scenie. W ubiegłym roku grupa „Uninvited” przywiozła 1. miejsce z VIII Ogólnopolskiego Przeglądu Szkolnych Przedstawień Anglojęzycznych „MiniGlobe” oraz nagrodę specjalną za wybitną treść sztuki. Szczęście przyniósł im „Lord of the flies” („Władca much”). W tym roku z tego samego ogólnopolskiego przeglądu wrócili z miejscem drugim (i pierwszym w województwie). W maju br. zawojowali też rzeszowski Festiwal Szkolnych Teatrów Obcojęzycznych, organizowany przez tamtejsze I LO we współpracy z Teatrem Maska. Pierwsze miejsce otrzymali za przejmującą sztukę „The Last Cyclist” („Ostatni cyklista”), będącą satyrą nazizmu. Scenariusz przemyskiej grupie udało się zdobyć od mieszkającej w Stanach Zjednoczonych Naomi Patz.
Dodatkowo trójka uczniów (Dawid, Zosia i Agata) przywiozła nagrody specjalne za stworzone kreacje aktorskie. W czasie wakacji pauzują, ale na jesieni znów dadzą o sobie znać. Natomiast na 10-lecie warszawskiego przeglądu chcą pojechać z czymś naprawdę spektakularnym. Pozostaje życzyć im powodzenia!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze