Wskazany przez świadków mężczyzna, odnalazł się dziś w szpitalu, gdzie trafił w wyniku... pożaru.
– Wczoraj, przed godz. 21, sanoccy policjanci zostali poinformowani, że do Sanu, w rejonie ul. Królowej Bony, wpadł mężczyzna. Rozpytywane osoby, które przebywały na brzegu rzeki, były nietrzeźwe i kilkukrotnie zmieniały wersję wydarzeń. Początkowo twierdziły, że nikt nie wpadł do rzeki, po czym wskazywały mężczyznę, który rzekomo miał do rzeki wejść – podaje KPP Sanok.
Policjanci i strażacy poszukiwali San i jego brzeg. Działania nie potwierdziły zgłoszenia.
– Kilka godzin później, po godz. 3, doszło do pożaru budynku przy ul. Konarskiego w Sanoku. Do szpitala w stanie ciężkim trafił 30-letni mężczyzna. Jak się okazało był on wskazywany przez świadków, jako osoba, która miała wczoraj wieczorem wpaść do San – uzupełnia KPP Sanok.
Policjanci wyjaśniają przyczynę pożaru i zweryfikują, czy wskazywany przez świadków mężczyzna rzeczywiście wchodził wczoraj do Sanu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze