Burzliwa historia Birczy znów budzi emocje. Ostatnie wydarzenia niektórzy nazwali nawet „piątym atakiem na Birczę”. Nadzór budowlany oraz IPN będą sprawdzać, czy stojący w centrum miejscowości pomnik może się tam nadal znajdować. Urząd wojewódzki uspokaja, że likwidacja nie jest wcale przesądzona i twierdzi, że to konsekwencja braku działań ze strony gminy. Rzecz jednak w tym, że radni prawie rok temu przyjęli nową treść tablicy.
W piątek, 18 stycznia, Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego zawnioskował do Instytutu Pamięci Narodowej o wydanie opinii, czy stojący na birczańskim Rynku pomnik nie nosi znamion propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego. Chodzi o monument, na którym widnieje napis:[paywall] „Poległym w walkach z faszystowskimi bandami UPA w latach 1944 – 1947 żołnierzom WP, WOP, KBW, funkcjonariuszom MO i ORMO w XV rocznicę powstania milicji obywatelskiej”.
Mieszkańcy nazywają takie postępowanie hańbą i określają je „piątym atakiem na Birczę”. To odniesienie do trzech ataków, które przeprowadziła UPA od października 1945 do stycznia 1946 r. Miano czwartego ataku zyskało sobie usunięcie w listopadzie 2017 r. z kolumny Grobu Nieznanego Żołnierza tablicy upamiętniającej obrońców Birczy.
Rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego Małgorzata Waksmundzka-Szarek stara się uspokoić nastroje. Wyjaśnia, że postępowanie jest związane z realizacją przepisów tzw. „ustawy dekomunizacyjnej”.
– W chwili obecnej realizowanych jest wiele takich postępowań, miedzy innymi prowadzone z urzędu postępowanie administracyjne w sprawie pomnika w Birczy, co nie jest tożsame z jego likwidacją. Zgodnie z ustawą, kluczowa do wydania decyzji w takim postępowaniu jest opinia Instytutu Pamięci Narodowej, na którą obecnie czeka Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego – informuje M. Waksmundzka-Szarek.
Rzecznik wojewody zaznacza, że zanim rozpoczęto postępowanie, wojewoda zwróciła się do władz Birczy o podjęcie działań związanych z realizacją ustawy. – Brak działań ze strony władz lokalnych spowodował konieczność realizacji działań zastępczych w celu realizacji przepisów tzw. „ustawy dekomunizacyjnej” – podaje M. Waksmundzka-Szarek.
Nie jest jednak prawdą, że władze Birczy nie podjęły żadnych działań. Już w marcu 2018 r. rada gminy podjęła uchwałę zmieniającą treść tablicy na następującą: „W hołdzie żołnierzom Wojska Polskiego, Wojsk Ochrony Pogranicza, milicjantom, członkom lokalnej samoobrony, podziemia niepodległościowego, poległym w walkach z oddziałami zbrodniczych formacji OUN i UPA na terenie gminy Bircza w latach 1944 – 1947”. – Taką treść ustaliliśmy jeszcze w 2012 roku z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – mówi Wojciech Bobowski, obecnie radny powiatowy, a do listopada ub.r. przewodniczący rady gminy Bircza. – Wojewoda nie zdążyła uchylić tej uchwały w terminie 30 dni w trybie nadzoru. Eksperci IPN są zgodni, że prawdy historycznej nie należy zakłamywać, ale jednocześnie nie podoba im się, żeby na tablicy byli wymienieni żołnierze, wopiści i milicjanci – dodaje. Zaznacza przy tym, że niektórzy żołnierze WP służyli wcześniej w Armii Krajowej, więc nie można ich traktować jako zdrajców ojczyzny.
– Kłamstwem jest twierdzenie, że nie podjęliśmy żadnych działań. Podjęliśmy je. Niech urzędnicy wojewody sięgną do dokumentów To jest chęć zakłamywania prawdy – podkreśla stanowczo W. Bobowski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Po Ukraiński treść tablicy?? Bo tam w Birczy to sam Ukrainiec...
Bircza de facto ma mało wspólnego z Rusinami-Ukraińcami. To co można znaleźć w Wikipedii, to przeważnie bzdury. Już bardziej Lwów jest polski, niż w Birczy jest coś z ukraińskiej kultury.A co do mieszkańców, to garstka Ukraińców się znajdzie, tak jak Polaków w Sądowej Wiśni.
Po Ukraiński treść tablicy?? Bo tam w Birczy to sam Ukrainiec...
Bircza de facto ma mało wspólnego z Rusinami-Ukraińcami. To co można znaleźć w Wikipedii, to przeważnie bzdury. Już bardziej Lwów jest polski, niż w Birczy jest coś z ukraińskiej kultury.A co do mieszkańców, to garstka Ukraińców się znajdzie, tak jak Polaków w Sądowej Wiśni.