Niedawne, intensywne opady deszczu i przybór wody w Sanie sprawiły, że na przepławce dla ryb w Przemyślu zatrzymały się potężne, połamane drzewa. Pewnie trochę jeszcze tam poleżą, bo władze Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji sp. z o.o. wybierają firmę zewnętrzną, która drzewa usunie.
Nowoczesna przepławka dla ryb na Sanie otwarta została 24 października 2014 r. Koszt inwestycji wyniósł prawie 21 mln zł i w całości został pokryty z pieniędzy z zewnątrz, w tym kwotą ponad 15 mln zł z funduszy Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rybackiego zarządzanego przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wykonawcą, na zlecenie Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, był Budimex[paywall]. Dodajmy tylko, że przepławka umożliwia swobodną migrację ryb i otwiera im drogę do tarlisk położonych w górnym biegu rzeki San i jej dopływach. Ma też walor turystyczny, posiada bowiem piękny plac widokowy oraz obejście dla kajakarzy, umożliwiające przeprowadzenie przez nią kajaków. W Sanie występuje około 30 gatunków ryb, w tym ryby dwuśrodowiskowe (żyjące zarówno w słonych morzach, jak i słodkich wodach rzecznych), czyli: łosoś, troć, certa, jesiotr, a także liczne ryby daleko i blisko wędrujące.
Bystry nurt Sanu w niektórych okresach sprawia, że woda niesie ze sobą nieczystości. Czasami sama je „zabiera” z brzegów i nabrzeży, czasami jest to sprawką człowieka. Kilkanaście dni temu na przepławce zatrzymały się dwa potężne, wyrwane z korzeniami drzewa. 10 maja br. wciąż tam były...
Sprawą zainteresowali się okoliczni mieszkańcy, ale również radny Regii Civitas Bartłomiej Barczak, który poprosił odpowiednie służby o ich usunięcie. Argumentował to ilkusetkilogramową wagą drzew, które mogą pod naporem wody niszczyć granitowe bloki.
Instytucją odpowiedzialną za utrzymanie m.in. przepławki jest Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji sp. z o.o. w Przemyślu. Prezes tej miejskiej spółki Mariusz Kwaśny na interpelację radnego odpowiedział po 11 dniach. Wyjaśnił, że usuwanie zanieczyszczeń zatrzymanych na bystrotoku i ich transport na brzeg możliwe są tylko ręcznie, po wejściu pracowników na odsłonięte i suche bloki granitowe bystrza (pytanie tylko, kiedy one są suche, skoro znajdują się w wodzie – przyp. aut.) oraz przy zachowaniu niezbędnych warunków BHP.
– Prace związane z oczyszczaniem przepławki z naniesionych zanieczyszczeń wykonuje firma zewnętrzna. Obecnie trwa procedura wyboru takiej firmy. Wobec powyższego konieczne prace porządkowe rozpoczniemy niezwłocznie po wyborze firmy i wystąpieniu wymaganych warunków pracy na rzece San. Na całej szerokości bystrza kamiennego bloki granitowe zabezpieczone są okutymi blachą stalową żelbetowymi szykanami, które chronią je przed zniszczeniem lub uszkodzeniem, między innymi przez krę lodową, przepływem wielkiej wody lub przepływającymi rzeką konarami drzew czy innymi wielkogabarytowymi zanieczyszczeniami – wyjaśnił prezes M. Kwaśny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ta cała przepławka nie spełnia swojej roli.Jest nie spławna dla kajaków.Trzeba było zrobic od strony Ostrowa ślizgu pływajacego na zawiasie i samoregulujacego w zależnosci od stanu wody,aby kajak mógł przepłynać bez problemu.
bogaty ten nasz "pewik",skoro stać ich na zlecenie tak prostej roboty firmie zewnętrznej. Swoich pracowników na urlopy bezpłatne!
A czy ktoś z pracowników PWiK ma uprawnienia do takiego typu prac? Nie sądzę. Stąd ta firma zewnętrzna.
A po co te drzewa usuwać? Kiedyś przyjdzie większa woda to same odpłyną. Rybom one drogi w górę rzeki nie blokują, wodzie swobodny spływ w dół rzeki też nie więc po co? Czyżby pan Godos na siłę szukał tematu na "artykuł". Jeśli tak, to podpowiem, że na parkingu przy lewobrzeżnej części przepławki ktoś przewrócił ozdobny granitowy głaz (taki sam jakie wbetonowano w dno Sanu modernizując ową przepławkę) i czas by właściciel terenu (PWiK) ten głaz postawiła na miejscu i w pionie. Ten przewrócony kawał skały bardziej zakłóca poczucie estetyki niż ww. drzewa w nurcie rzeki.
pan redaktor chyba potężnych kłód nie widział ale podgrzewa atmosferę ...............a tak na marginesie to codziennie rano w Przemyślu przy ul. Herburtów w tzw koszarach na deptaku gdzie rosną drzewa i zieloniutka trawka zobowiązani własciciele psów usuwania ich odchodów tzw. gówien nie czynią tego obowiązku wcale i ten teren nie jest rekreacyjny dla okolicznych mieszkanców a tylko sraczem dla kundli patologii zamieszkującej w poblisch blokach...tak patologii bo takie nagminne łamanie prawa jest patologią, więc to urosło do wielkich problemów ,wiekszych niż olbrzymie kłody wiec proszę się tym problemem zająć
na urlopie - a to teraz trzeba mieć UPRAWNIENIA by sprzątnąć śmieci z terenu którym się zarządza?? IDIOTYZM przepisów,nakazów ,zakazów wyprodukowanych przez lata w Sejmie sięgnął ZENITU absurdu i głupoty
Spokojnie jak prezes powiedział że twa procedura wyboru firmy to prędzej te kłody same odpłyną niż Pan prezes wyda pieniądze na taki idotyzm. Człowiek jest oderwany od realnych cen za różnego rodzaju usług najlepiej aby wszystko dostawać za darmo. Ważne że swoje uposażenie dobrze potrafi liczyć i zapomina do czego jest powołana instytucja wodociągów. Ale skąd ma to wiedzieć tak jego doświadczenie zawodowe opiera się o służbę zdrowia jedynie.
Dobrze ze jest taka gazeta.Redaktorzy Sa na posterunku I widza to co trzebaJa jestem czytelnikiem tej gazety I uwazam ze pisac trzeba o wszystkim zeby ludzie wiedzieli bo nie kazdy ma internet. Wiec KAPUSIU drzewa tez Sa wazne.
@xx a kto by za to odpowiadał, gdyby coś im się stało podczas wykonywania tej roboty? Puknij się pan w łeb, bo PRL dawno się skończył, gdzie każdy robił wszystko.
Nie odnoszę się do tego, czy to dobrze, czy nie, że do każdego nietypowego zadania trzeba dziś mieć uprawnienia. Takie są przepisy i nikt w poważnej państwowej firmie stwarzającej pozory przestrzegania BHP nie powie panu Zenkowi i Stachowi by poszli z siekierą i piłą na środek koryta rzeki i pocięli to drzewo na kawałki.
DO :) łeb to masz Ty wychowany/a/ ,systemowy/a/ ,posłuszny/a/ miernoto co to potrafi zliczyć pewnikiem tylko do 10-u bo resztę liczenia musi kto inny Ci wskazać jak to dalej idzie. PRL zostaw w spokoju bo gdyby nie on ,zapewne Ty wraz z rodziną do dziś mieszkałbyś w lepiance na zapadłej wsi gdzie tylko klaczą można było by dojechać .
na urlopie - i właśnie o to chodzi o te ROZBUCHANE przepisy,które stworzyła od lat do niebotycznych rozmiarów biurokracja państwowa by ONI sami mieli zajęcie, jednak równocześnie co za tym szło i nadal tak jest to rosnące z roku na rok koszty dla przeciętnego odbiorcy WODY.
nie napisałe mec-u ze drzewa nie sa ważne ale są ważniejsze sprawy i pod nosem do opisywania a nie potezne kłody ktore są drzewkami rozkrzaczonymi
Ta cała przepławka nie spełnia swojej roli.Jest nie spławna dla kajaków.Trzeba było zrobic od strony Ostrowa ślizgu pływajacego na zawiasie i samoregulujacego w zależnosci od stanu wody,aby kajak mógł przepłynać bez problemu.
bogaty ten nasz "pewik",skoro stać ich na zlecenie tak prostej roboty firmie zewnętrznej. Swoich pracowników na urlopy bezpłatne!
A czy ktoś z pracowników PWiK ma uprawnienia do takiego typu prac? Nie sądzę. Stąd ta firma zewnętrzna.