To prawda, że Eurobus był słabszym zespołem i najprawdopodobniej mecz z bardzo mocną ekipą z Leszna by przegrał, ale to co na początku II połowy zrobili arbitrzy tego spotkania było wielce kontrowersyjne. Z całą pewnością przewinienia Sebastiana Pawlaka nie kwalifikowały się na pokazanie – jedna za drugą – żółtych kartek i w konsekwencji czerwonej. Zaraz potem przemyślanie stracili bramkę i od tego momentu potężnie – i bez tego – osłabiony beniaminek był w odwrocie.
No to wyliczmy: Jaroslaw Lebid, Kamil Bała, Dani Porras, Arkadiusz Wielgosz, Hrihorij Zanko, Cristian Neme. Tych sześciu zawodników nie mogło z różnych przyczyn wystąpić w Lesznie. Czterech pierwszych ze względu na mniej lub bardziej poważne kontuzje (J. Lebid być może pojawi się na parkiecie w II rundzie; K. Bała najprawdopodobniej przez uraz barku nie zagra już w tym sezonie), dwóch kolejnych ze względu na przekroczony limit żółtych kartek.
Tak potężne osłabienie ruszyłoby w posadach niemal każdą ekipę FOGO Ekstraklasy. Prawdę powiedziawszy mecz w Lesznie – przez wzgląd na te absencje – jawił się jak koszmar. Jak spotkanie, które trzeba rozegrać i natychmiast o nim zapomnieć. GI Malepszy Arth Soft to znakomicie sobie radzący do tej pory, systematyczny i powtarzalny zespół. Zespół z drugą ofensywą w lidze. Można było mieć jak najbardziej uzasadnione obawy, że wynik tej rywalizacji może być dramatyczny dla beniaminka. Niektórzy pewnie wznosili modły, aby nie powtórzyła się Lubawa i wstydliwe 13:0…
Ale nie! Przemyślanie, mimo porażki różnicą pięciu bramek, rozegrali niezłe zawody. Grali niezwykle ambitnie, z wielkim sercem i wolą walki. Nieźle ustawieni taktycznie, do momentu, kiedy gospodarzom ewidentnie nie pomogła para sędziowska, toczyli równy mecz. Owszem, przewagę mieli gospodarze, znacznie częściej byli przy piłce, ale mieli poważne problemy ze sforsowaniem defensywy Eurobusu. Przemyślanie postawili na destrukcję absolutną i znakomicie się w tym czuli. Na dwie minuty przed końcem I połowy trener leszczynian Tomasz Trznadel zdecydował się na wyjątkowo ekstrawaganckie posunięcie. Wycofał bramkarza, tworząc przewagę w polu. I to wspaniale wykorzystali goście. Futsalówkę przechwycił Eryk Kiełbasa, zagrał do S. Pawlaka, który z powrotem odegrał piętą do E. Kiełbasy, a ten trafił do pustej bramki. Konsternacja na widowni była ogromna…
Po upływie ponad dwóch minut II połowy, w ciągu 38 sekund, doszło do zdarzeń, które były decydujące dla losów tej potyczki. Do zdarzeń, w których, niestety, główne role odegrała para sędziowska. Kontrowersyjne, by nie rzec skandaliczne, decyzje o wyrzuceniu z parkietu Sebastiana Pawlaka, zdecydowały, że miejscowi mieli znacznie ułatwione zadanie. Decyzje skandaliczne, bo w tym spotkaniu było więcej przewinień kwalifikujących się na żółte kartki, niż te dwa w wykonaniu S. Pawlaka. Niestety, arbitrzy w sobie wiadomy sposób zdecydowali inaczej. To oznaczało także dla Eurobusu grę w osłabieniu przez dwie minuty. Leszczynianie to wykorzystali, strzelili drugiego gola, więc niezrozumiała decyzja sędziowskiego duetu uderzyła w przemyślan w dwójnasób. Potem zaczęło brakować sił, czego konsekwencją były coraz częściej pojawiające się błędy. Po nich gospodarze zdobyli jeszcze cztery bramki. Ale i beniaminek – przy lepszej precyzji i zimniejszej głowie – mógł ukąsić faworyta.
Bramki: 1:0 Tangarife 1:09 min, 1:1 E. Kiełbasa 19:04 min, 2:1 Garcia Gallego 23:33 min, 3:1 Kąkol 25:40 min, 4:1 Konopacki 28:37 min, 5:1 Betowski 32:08 min, 6:1 Kożemiaka 34:29 min.
Sędziowali: Kamil Grzębowski (Chojnice) i Paweł Gwiazda (Warszawa). Żółte kartki: Siecla, Molicki oraz E. Kiełbasa, Pawlak i Walihura. Czerwona kartka: Pawlak (23:02 – druga żółta). Widzów: 900.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze