Od 21 lat w Przemyślu w pierwszy weekend lipca odbywają się Manewry Szwejkowskie. Skąd taki termin? Bo właśnie na początku lipca Józef Szwejk przebywał w grodzie nad Sanem. Tak przynajmniej przedstawił to Józef Haszek i na pamiątkę tego wydarzenia co roku na przemyski Rynek zjeżdża międzynarodowe towarzystwo fanów ordynansa 11. kompanii marszowej 9. pułku piechoty z Czeskich Budziejowic Józefa Szwejka.
Potem wciągnąłem w to swoją żonę, współpracowników, znajomych i sformowałem regiment gorzowski, którego jestem komendantem, więc śmiało mogę powiedzieć, że tak naprawdę to Jurek zaraził mnie Szwejkiem. Trzy razy brałem udział w manewrach i zdziwiło mnie, że przyjeżdżają na nie nasi sąsiedzi z Czech, Słowacji i Ukrainy. Przyjeżdża też Norweg, który mówi po czesku. Moje związki z Przemyślem nie ograniczają się tylko do Szwejka. Mój ojciec urodził się w Sądowej Wiszni pod Lwowem, a jego całe rodzeństwo osiadło w Przemyślu. Będąc dzieckiem, w latach pięćdziesiątych przyjeżdżałem do Przemyśla na wakacje, tutaj też – na Cmentarzu Głównym– w pierwszym rzędzie przy bramie pochowana jest moja mama Matylda – opowiada.
Kolejnym „zarażonym” jest Wojciech Pala. – O Szwejku usłyszałem już w dzieciństwie. Pochodzę z Kończyc Małych pod Cieszynem i oglądałem czeską telewizję, w której puszczano film o Szwejku. Potem czytałem książkę, a przygoda z przemyskim stowarzyszeniem zaczęła się w dwa tysiące trzecim roku, kiedy na jakimś kongresie w Lublinie podczas luźnych rozmów powiedziałem, że lubię Szwejka. „Ja też” – na to odezwał się Jurek Czuchman i zaprosił mnie na manewry.
– Pojechałem z kolegą, a po powrocie opowiedzieliśmy znajomym, jak to fajnie było w Przemyślu i rok później sformowaliśmy regiment cieszyński. Od tamtego czasu co roku meldujemy się w Przemyślu na manewrach. Chciałbym dodać, że nasz regiment jest chyba najbardziej rozśpiewanym, bo pochodzimy z okolic Cieszyna, znamy czeski język i czeskie piosenki, a do tego mój brat Tomasz jest pianistą i akompaniuje nam na cyji (mała harmonia – przyp. JS).
Muszę się pochwalić, że z czasem awansowałem do stopnia kapitana i nadano mi tytuł szlachecki pieski dziadyga. Przyznaję, że urzekła mnie filozofia Haszka. Jego książka leży u mnie na podorędziu, tak jak w niektórych domach Biblia. Zrozumiałem, że Szwejk nie był idiotą, tylko niesamowicie inteligentnym człowiekiem, który pokazywał innym, że to oni są idiotami, tylko nie zdają sobie z tego sprawy – mówi o swojej pasji.
Takich pozytywnie zakręconych albo, jak kto woli, zarażonych szwejkowską filozofią jest wielu i to nie tylko w Przemyślu. Co roku spotykają się na letnich, a potem jesiennych manewrach. Bawią się, zwiedzają miasto, wiodą poważne dysputy na szwejkowskie tematy, a nastęnie wracają do swoich miast i opowiadają, jak to fajnie było w Przemyślu i zarażają innych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.łoj , co w tym zadupiu jeszcze nie wymyślą. Większość miast i miasteczek myślą jak najlepiej i najgodniej uczcić 100 lecie odzyskania niepodległości Polski a przemyska "wadza" ośmiesza się czczeniem fikcyjnego jakiegoś szwejka , fikcyjnego krasnala z głupawej niby powieści Haszka. Nadmieniam i przypominam wszystkim czcicielom szwejka , przemyskiej elicie w magistracie , Chomie osobiście że ten Haszek miał poglądy lewicowe- komunistyczne , podziwiał i popierał czynnie rewolucję bolszewicką w Rosji , nienawidził Polaków , wyśmiewał polskie zwyczaje , religie , tradycję a więc gratuluję przemyskie bogo-ojczyźnianej " wadzy" patrona , stosownie do stanu naszej zdegradowanej w 30% mieściny. I tak krasnal szwejk w centrum Rynku Starego Miasta wśród kwiatów , bratków niemal jak święty , zaś jakaś maskara w postaci głowy ponoć Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego , twórcy naszej niepodległości na skwerku obsrywanym nieustannie przez psy . Nadmieniam że w przedwojennym , biednym Przemyślu było 3 pomniki poświęcone Marszałkowi Piłsudskiemu . No cóż obecnie takie czasy , takie obyczaje taka przemyska "elyta", np. w Rzeszowie rządzonym mądrze od 16 lat przez lewicowego Prezydenta Ferenca na rocznicę niepodległości odsłonią kilkumetrowy pomnik Marszałka Piłsudskiego a w Przemyślu upadłym zadupiu będą uparcie czcić krasnala szwejka zaś 11 listopada obłudnie składać kwiaty przed pseudo pomnikiem Piłsudskiego w ślepym zaułku zwanym ulicą Wodna. Ale cóż , jaki pan taki kram , jaki przemyski suweren , taka "wadza". I należy zawołać "o tempora , o more". A mnie jak zwykle za nich wstyd. Dziwię się jedynie że od lat redakcji Życia tematem powyższy nie zainteresował , myślę że są równie patriotyczni jak Choma i spółka.
Zapraszam pod dolna bramę na sanockiej w kazdy czwartek towarzystwo sie bawi i popija z nie swojej kasy
łoj , co w tym zadupiu jeszcze nie wymyślą. Większość miast i miasteczek myślą jak najlepiej i najgodniej uczcić 100 lecie odzyskania niepodległości Polski a przemyska "wadza" ośmiesza się czczeniem fikcyjnego jakiegoś szwejka , fikcyjnego krasnala z głupawej niby powieści Haszka. Nadmieniam i przypominam wszystkim czcicielom szwejka , przemyskiej elicie w magistracie , Chomie osobiście że ten Haszek miał poglądy lewicowe- komunistyczne , podziwiał i popierał czynnie rewolucję bolszewicką w Rosji , nienawidził Polaków , wyśmiewał polskie zwyczaje , religie , tradycję a więc gratuluję przemyskie bogo-ojczyźnianej " wadzy" patrona , stosownie do stanu naszej zdegradowanej w 30% mieściny. I tak krasnal szwejk w centrum Rynku Starego Miasta wśród kwiatów , bratków niemal jak święty , zaś jakaś maskara w postaci głowy ponoć Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego , twórcy naszej niepodległości na skwerku obsrywanym nieustannie przez psy . Nadmieniam że w przedwojennym , biednym Przemyślu było 3 pomniki poświęcone Marszałkowi Piłsudskiemu . No cóż obecnie takie czasy , takie obyczaje taka przemyska "elyta", np. w Rzeszowie rządzonym mądrze od 16 lat przez lewicowego Prezydenta Ferenca na rocznicę niepodległości odsłonią kilkumetrowy pomnik Marszałka Piłsudskiego a w Przemyślu upadłym zadupiu będą uparcie czcić krasnala szwejka zaś 11 listopada obłudnie składać kwiaty przed pseudo pomnikiem Piłsudskiego w ślepym zaułku zwanym ulicą Wodna. Ale cóż , jaki pan taki kram , jaki przemyski suweren , taka "wadza". I należy zawołać "o tempora , o more". A mnie jak zwykle za nich wstyd. Dziwię się jedynie że od lat redakcji Życia tematem powyższy nie zainteresował , myślę że są równie patriotyczni jak Choma i spółka.
Powieksza się grono czcicieli głupka.
Zapraszam pod dolna bramę na sanockiej w kazdy czwartek towarzystwo sie bawi i popija z nie swojej kasy