W ostatnich tygodniach coraz mocniej słychać głosy przeciwników wprowadzenia zakazu handlu w niedziele. Zgodnie z projektem Sekcji Krajowej Handlu NSZZ „Solidarność”, który wpłynął do Sejmu 2 września 2016 roku, zakaz handlu miałby dotyczyć większości placówek handlowych, m.in.: sklepów, stoisk, straganów, hurtowni, a nawet część stacji benzynowych.
Niedawno dotarł do mediów raport przygotowany przez Polską Radę Centrów Handlowych. Według jej prognoz, na zakazie handlu w niedziele najwięcej stracą przedsiębiorcy, prowadzący działalność w centrach handlowych, w tym również franczyzobiorcy i prowadzący działalność w oparciu o umowę agencji. Czyli m.in. właściciele restauracji, kawiarni, punktów usługowych, a przede wszystkim sklepów z odzieżą i obuwiem, które stanowią ponad połowę sklepów w centrach handlowych[paywall].
Według szacunków, handel w niedziele stanowi aż 20 procent sprzedaży w centrach handlowych w skali tygodnia. Wprowadzenie zakazu oznaczać będzie konieczność zwolnienia od 19 tys. do 20 tys. pracowników – sprzedawców, ale również pracowników ochrony czy serwisu sprzątającego. Podkarpaccy właściciele i pracownicy sklepów bardzo się tego obawiają.
Jak wynika z badania TNS Polska, prawie trzy czwarte Polaków robi zakupy w niedziele, a liczba osób popierających możliwość robienia zakupów w te dni jest większa, niż optujących za ich zakazem. Świadczy o tym również petycja „TAK dla otwartych niedziel”, którą w ciągu zaledwie 20 godzin podpisało 75 tys. Polaków. Petycja jest głosem osób, które nie przychylają się do projektu ustawy, a jednocześnie poparciem dla mądrych zmian Kodeksu Pracy w kwestii dobrowolności pracy w niedziele. Osoby, które chcą przystąpić do akcji i złożyć podpis pod petycją, mogą to zrobić online na stronie internetowej www.petycjeonline.com/takdlaotwartychniedziel.
W dużych obiektach handlowych zakaz handlu poskutkuje całkowitym zamknięciem nieruchomości w niedziele. Mimo, że pewna część najemców nie zostałaby objęta ustawowym zakazem, czynniki finansowe zdecydują o nieopłacalności prowadzenia przez nich działalności. – Możliwość handlu w niedziele przysługiwałaby nie więcej niż 10 procentom sklepów w obiektach handlowych. Oznacza to, że koszty eksploatacyjne będą dzielone na dziesięciokrotnie mniejszą liczbę najemców, co w konsekwencji oznacza ich sześciokrotny wzrost. Wobec wzrostu czynszu i oczekiwanej niższej sprzedaży, należy spodziewać się, że najemcy nie zdecydują się na działalność w niedziele. Galerie i obiekty handlowe pozostaną zamknięte – wyjaśnił dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych Radosław Knap.
Obroty punktów handlowych i usługowych zlokalizowanych w centrach handlowych spadną o 4,6 mld zł, co będzie skutkowało spadkiem zatrudnienia o 19 – 20 tys. osób. Zdecydowanie największe konsekwencje poniesie sektor handlu odzieżą – spadek obrotów o 1,3 mld zł i zatrudnienia o 6 – 7 tys. osób. Bezpośrednio pochodzące z centrów handlowych straty Skarbu Państwa to około 890 mln zł, z czego większość – 660 mln zł – przypada na niezapłacony podatek VAT.
– Zakaz handlu w niedziele może oznaczać spadek obrotu o około 15 do 20 procent. Niedziela to nasz najlepszy dzień handlowy. W przypadku wprowadzenia zakazu handlu, będę zmuszony zwolnić od 20 do 25 procent załogi, żeby ograniczyć koszty. Zwłaszcza, że w centrum handlowym nie zostaną zmniejszone opłaty czynszowe – zdradził nam szef jednego z większych sklepów w przemyskiej galerii.
– Dla mnie najlepszymi dniami handlowymi są sobota i niedziela. Utrata jednego z nich może być bardzo kosztowna. Zakaz handlu w niedziele oznacza więc redukcję etatów, gdzie na pięciu pracowników będą musiała zwolnić jednego. Ludzie chcą mieć możliwość robienia zakupów w niedziele i nie odpowiada mi to, że ktoś chce decydować za mnie. Każdy ma swój rozum: jak chce, to jedzie nad wodę, gra w piłkę, albo robi zakupy – powiedział właściciel innego ze sklepów.
Co gorsze – zdaniem cytowanej już Polskiej Rady Centrów Handlowych – jeśli zakaz handlu w niedziele zostanie wprowadzony, konsekwencje poniosą nie tylko właściciele i pracownicy sklepów oraz punktów usługowych, ale również ochroniarze i serwis sprzątający – pracę może stracić ok. 3,5 tys. osób.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Polska Rada Centrów Handlowych załatwi taki raport, z którego wynika, że sklepy powinny być otwarte 7 dni w tygodniu 24 godzin na dobę. Bzdury piszą. Ludzie to nie bydło, żeby pracować cały czas. odpoczynek należy się każdemu.
a dlaczego tylko sklepy?niech zatem wszyscy maja wolne!!stacje paliw,komunikacja itd-zakaz pracy dla wszystkich!dokad zmierzamy?
szpitale niech na niedziele pozamykaja, tam tez ludzie pracuja, kina , bary , swietowac niedziele w kosciele i w domu
nie tylko w sklepach pracuja w niedziele, wszystkie sluzby, szpitale , rozrywka, tym innym juz sie niedziela nie nalezy, paranoja z ta dudkowa solidarnoscia, przeciez godziny w miesiacu wypracowuje te same co wszyscy wiec w tygodniu musi miec wolne i n ie jest tam ze co niedziele sa w pracy ci sami
Polska Rada Centrów Handlowych załatwi taki raport, z którego wynika, że sklepy powinny być otwarte 7 dni w tygodniu 24 godzin na dobę. Bzdury piszą. Ludzie to nie bydło, żeby pracować cały czas. odpoczynek należy się każdemu.
a dlaczego tylko sklepy?niech zatem wszyscy maja wolne!!stacje paliw,komunikacja itd-zakaz pracy dla wszystkich!dokad zmierzamy?
szpitale niech na niedziele pozamykaja, tam tez ludzie pracuja, kina , bary , swietowac niedziele w kosciele i w domu