Reklama

Pracownicy szpitala: Nam zabrano 100 zł, a pielęgniarki dostały 400 zł podwyżki

30/10/2016 18:30

– Dyrektor przestał wypłacać pracownikom 100-złotowy dodatek do wynagrodzenia, chociaż szpital jest w dobrej sytuacji finansowej. Natomiast pielęgniarkom polecił naliczać kolejne 400 złotych podwyżki. Razem mają już 800-złotowy wzrost poborów. Nikt nic nie robi, by reszta załogi dostała chociaż parę złotych więcej – żalą się pracownicy obsługi Szpitala Psychiatrycznego w Jarosławiu.

„Pomóżcie, bo zginiemy my i nasze dzieci marnie” – piszą w liście skierowanym do redakcji ŻP, prosząc o anonimowość. „Boimy się o pracę, ale już nie możemy patrzeć na butę dyrektora i nieudolność związkowców” – tłumaczą.

Szpital wypłacał 100-złotowy dodatek wszystkim pracownikom, za wyjątkiem pielęgniarek, przez pół roku. Taki termin był określony w porozumieniu zawartym między związkami zawodowymi a dyrekcją placówki. Porozumienie wygasło i dodatek został zabrany. Obniżka uderzyła najbardziej w osoby zarabiające niewiele. W szpitalu zatrudniającym około 550 osób z dodatku korzystało[paywall] ponad 380. Byli to pracownicy obsługi, ale też lekarze. O swoją krzywdę upomnieli się ludzie zajmujący się pracami gospodarczymi i ogólnie rozumianą obsługą placówki. Ich wynagrodzenie wynosi średnio około 2,2 tys. zł miesięcznie brutto.

Reklama

Spory zbiorowe

– Od ubiegłego roku toczymy spór zbiorowy z dyrekcją szpitala o wzrost wynagrodzeń. Po wywalczonych we wrześniu podwyżkach spór został zawieszony, ale trzeba zaznaczyć, że wzrost naszego wynagrodzenia jest pokrywany z pieniędzy ministerialnych – tłumaczy Danuta Bazylewicz, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w szpitalu. Przypomina, że grupa zawodowa, którą reprezentuje, zgodziła się na wypłacanie dodatków wszystkim pracownikom, oprócz pielęgniarek, choć mogła uznać takie posunięcie za przejaw dyskryminacji.

– Wszystkim zabrano. Prowadzimy rozmowy z dyrektorem szpitala i urzędem marszałkowskim. W najbliższym czasie zaplanowano kolejne spotkanie. Trudno powiedzieć, czym się zakończy – mówi Krystian Łoziński, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Szpitala Psychiatrycznego w Jarosławiu. Zaznacza jednak, że nie przekonuje go tłumaczenie dyrektora, iż sytuacja finansowa szpitala nie jest najlepsza. – Nie jest dobrze, a długów żadnych nie ma. Jestem przekonany, że pieniądze są i myślę, że stać nas na podwyżkę. Tym bardziej że nie jest to wysoka kwota. Przygotowujemy się i postaramy udowodnić władzom, że placówka może wynagrodzenie podnieść – zapewnia K. Łoziński.

Reklama

Nie stać nas na podwyżki

Zaznacza, że od trzech lat wartość kontraktu nie wzrosła, a wynagrodzenia pochłaniają 80 procent szpitalnego budżetu. Tegoroczne przychody są mniejsze niż w roku biegłym. Placówka już notuje niewielkie straty. Na oddziałach sądowych kontrakty nie są wykonywane.

– Na razie nie ma żadnych sygnałów, że sytuacja się polepszy. Oddziały psychiatryczne są nieopłacalne, a są podstawą naszego szpitala. Może po nowym roku sytuacja się polepszy, ale wtedy wchodzą też nowe obciążenia – mówi J. Długoń. Dyrektor ma na myśli m.in. wzrost płacy minimalnej. Ta podwyżka pochłonie około pół miliona rocznie i musi być pokryta z pieniędzy szpitala. Tłumaczy, że musi dbać o finanse placówki i nie może doprowadzić do zadłużeń, bo z tego jest rygorystycznie rozliczany przez zarząd województwa. Zauważa także, że szpital dba o zapewnienie wszystkich świadczeń należnych zatrudnionym, a samo dofinansowanie do wypoczynku w formie dopłat na tzw. wczasy pod gruszą wyniosło dla najniżej zarabiających po 1,4 tys. zł. To są też ważne elementy.

Szpital Psychiatryczny w Jarosławiu z brakiem zadłużenia wyróżnia się wśród placówek opieki zdrowotnej prowadzonych przez samorząd województwa, które w sumie mają 28 mln zł zaległości. Dyrektor stoi na stanowisku, że jego zadaniem jest utrzymać placówkę w jak najlepszej sytuacji finansowej i – oprócz zapewnienia jej funkcjonowania – zadbać o inwestycje, wykorzystując również unijne dofinansowania. Jednak by o nie się ubiegać, trzeba mieć własny wkład. Pracownicy widzą sprawę inaczej i upominają się o podwyżkę. Pracują w końcu w zakładzie, który długów nie ma, prowadzi inwestycje i jest jednostką wyróżniającą się w województwie. Uważają, że dobra sytuacja szpitala to także zasługa tych najmniej zarabiających. Trudno im zrozumieć, że część załogi podwyżkę ma, a o nich nikt nie pamięta. Prowadzone są rozmowy. W tym tygodniu zaplanowano kolejne spotkanie. Czy uda się znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony, dowiemy się niedługo.


erka
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2016-10-30 20:44:21

    PISoBOLSZEWICKIE metody.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Aaaa - niezalogowany 2016-10-31 08:11:16

    Nie 400 a 223 zł. Poza tym pieniądze na te tzw  "podwyzki"  nie pochodzą z kasy w,pitalnej. Pretensje do Pana Dyrektora 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    pielęgniarka - niezalogowany 2016-10-31 08:20:43

    szlak mnie trafia z tymi kwotami ............. 400 zł .........800 zł . Czy ten kto pisze  coś wie na ten temat na który pisze ? Pielęgniarki dostały 220 zł z tych 400 i drugie też tak samo naliczone . Poza tym te pieniądze nie idą z puli szpitala , i nie są zabierane innym grupom zawodowym . Jeśli kasa była na wypłacenie do tej pory , to może być wypłacana nadal . Pieniądze idą z NFZ osobną transzą tylko dla pielęgniarek . Porządny i uczciwy dyrektor dzięki temu z puli szpitala może wypłacać kasę pozostałym pracownikom - bo jakby sprawę wynagrodzenia dla pielęgniarek ma załatwioną . Denerwuje mnie , że istnieje manipulacja w taki sposób , żeby przerzucić winę na tą grupę zawodową i jednocześnie skłócić zespół . 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości