Wypowiedzenia warunków pracy i płacy to jeden z prawdopodobnych scenariuszy na ratowanie sytuacji ekonomicznej „Uzdrowiska Horyniec” sp. z o.o. Na razie nic nie jest przesądzone, ale sytuacja jest na tyle nabrzmiała, że na interwencję w sprawie zdecydował się europoseł Robert Biedroń. Gruszek w popiele nie zasypiają też związki zawodowe.
Sytuację z wielu względów należy nazwać skomplikowaną. Jak informowaliśmy już wcześniej na łamach naszego tygodnika, zagrożona jest cała branża, kryzys dotknął wszystkie sanatoria w Horyńcu. Wiele wskazuje na to, że poważne trudności przeżywa też „Uzdrowisko Horyniec” sp. z o.o., a w placówce panuje napięta sytuacja na linii zarząd – pracownicy.
W sprawie wiele jest sprzecznych sygnałów. Pewne jest właściwie tylko to, że dwa zamknięcia, to marcowe i to obecne, dały się mocno ośrodkowi we znaki.
– Z powodu przymusowego zamknięcia spółka utraciła swoje podstawowe źródło dochodu, jakim jest uzdrowiskowa działalność lecznicza. Przełożyło się to bezpośrednio na liczbę kuracjuszy, którzy korzystali z jej usług w roku bieżącym, realizacja kontraktów zawartych z NFZ na koniec października wynosi zaledwie 56,43 procent, natomiast stan realizacji komercyjnych pobytów leczniczych i rehabilitacyjnych wynosi zaledwie 30,27 procent w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego – informuje prezes zarządu „Uzdrowiska Horyniec” sp. z o.o. Braku kuracjuszy nie dało się nadrobić czy zrekompensować.
– „Uzdrowisko Horyniec” sp. z o.o. jako duże przedsiębiorstwo korzystało z form pomocy w ramach tarczy antykryzysowej, dedykowanym dla dużych przedsiębiorstw. Były to m.in. dopłaty do wynagrodzeń z WUP dla pracowników objętych przestojem ekonomicznym oraz obniżonym wymiarem czasu pracy. Spółka uzyskała też odroczenie płatności składek ZUS, a także odroczenie terminu płatności rat kredytu bankowego na okres 6 miesięcy. Spółka wystawiła także faktury zaliczkowe do NFZ za czas przestoju w okresie marzec – czerwiec, jednak głównym źródłem przychodów jest komercyjna działalność lecznicza i rehabilitacyjna i utraconych z tego tytułu pieniędzy nikt nie rekompensuje – wylicza pani prezes. Stąd konieczność szukania innych form bilansowania budżetu placówki.
Ta najbardziej kontrowersyjna z nich dotyka personelu uzdrowiska. – Docierają zarówno do nas, jak i do pracowników sygnały o zamiarze redukcji etatów do jednej drugiej wymiaru zatrudnienia, co przy obecnych stawkach wynagrodzenia tam proponowanych będzie kwotą niewystarczającą na przeżycie – mówi nam Szymon Wawrzyszko, przewodniczący przemyskiego regionu „Solidarności”. Problematyczna jest kwestia tego, kto otrzyma wypowiedzenie warunków. Przedstawiciel związków podaje, że redukcja obejmie tylko cześć pracowników.
– Nie rozumiemy, jakimi zasadami pracodawca się kieruje, w tym, że tylko część załogi jest dotknięta tymi zmianami – mówi przewodniczący. – To jest ponad 40 osób, co do których związek zawodowy dostał informację o wypowiedzeniu warunków pracy – twierdzi Wawrzyszko.
Na dramat pracowników zwraca uwagę także Robert Biedroń w swoim wystąpieniu. „Wśród osób, które otrzymały wypowiedzenie, znalazły się osoby pod szczególną ochroną prawa pracy (pracownice w ciąży, pracownice przebywające na urlopie wychowawczym, osoby w wieku przedemerytalnym), a zmiany dotknęły także osoby będące jedynymi żywicielami rodziny, czy obu małżonków zatrudnionych w uzdrowisku. To niedopuszczalne” – czytamy w jego piśmie kierowanym do marszałka województwa.
– Organizacje związkowe działające w spółce zostały poinformowane o zamiarze wypowiedzenia warunków pracy i płacy wszystkim osobom w niej zatrudnionym – przekonuje z kolei prezes zarządu „Uzdrowiska Horyniec” sp. z o.o. Dorota Czyż. Wyraźnie jednak zaznacza, że nie jest to decyzja o charakterze definitywnym.
– Ostateczne kroki, co do wypowiedzenia warunków pracy i płacy, będą podjęte po wejściu w życie branżowej tarczy antykryzysowej 6.0 i uzależnione od tego, z jakiej formy pomocy i na jakich warunkach „Uzdrowisko Horyniec” sp. z o.o. będzie mogło skorzystać – podkreśla. Takie przedstawienie sprawy nastrojów nie tonuje, a pracownicy są zaniepokojeni i niepewni swojej przyszłości.
Niewykluczone, że nadzieją na wyjście z impasu stanie się marszałek województwa – bo to województwo podkarpackie jest jedynym udziałowcem spółki i to do władz Podkarpacia kierowane są alarmujące apele. Na reakcję urzędu marszałkowskiego czekają zarówno europoseł Biedroń, jak i związki zawodowe oraz pracownicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wirus SZKODIX PISARS już was dopadł jest szybszy od Covida 19
Ponad podziałami https://www.youtube.com/watch?v=maWKypvSIfc&ab_channel=SACHIELTV
Co kilka minut ktoś w Polsce umiera z powodu pandemii. Na COVID lub na choroby nieleczone przez COVID. Połowa z tych ofiar żyłaby znacznie dłużej, gdyby służba zdrowia nie została zdezorganizowana i porzucona przez władzę.W tej sytuacji co chwilę jakiś konkretny Polak płaci więc swoim życiem za niekompetencję, nieodpowiedzialność, niezborność i beztroskę ludzi, którym powierzyliśmy los Polski i Polaków. Czyli każdego dnia mamy przez tę władzę kilka katastrof smoleńskich. I każde dziecko w Polsce zna nazwiska sprawców. A oni nie okazują nawet zakłopotania.Na rękach Kaczyńskiego, Morawieckiego, Ziobry, Dudy i spółki nie widać wprawdzie krwi, ale ich sumienia i polityczny bilans obciąża śmierć tysięcy Polaków. Bo to oni nie przygotowali Polski na drugą falę pandemii. A zachowują się tak, jakby wciąż grali sobie w kulki.
Niech ktoś sobie sprawdzi jakie dochody ma pan prezes partii rządzącej to z podziwu nie wyjdzie a was pociesza marnym pinset plus jałmużny o to się już kończy zaczną się większe wymagania od nowego roku
Wirus SZKODIX PISARS już was dopadł jest szybszy od Covida 19
Ponad podziałami https://www.youtube.com/watch?v=maWKypvSIfc&ab_channel=SACHIELTV
Co kilka minut ktoś w Polsce umiera z powodu pandemii. Na COVID lub na choroby nieleczone przez COVID. Połowa z tych ofiar żyłaby znacznie dłużej, gdyby służba zdrowia nie została zdezorganizowana i porzucona przez władzę.W tej sytuacji co chwilę jakiś konkretny Polak płaci więc swoim życiem za niekompetencję, nieodpowiedzialność, niezborność i beztroskę ludzi, którym powierzyliśmy los Polski i Polaków. Czyli każdego dnia mamy przez tę władzę kilka katastrof smoleńskich. I każde dziecko w Polsce zna nazwiska sprawców. A oni nie okazują nawet zakłopotania.Na rękach Kaczyńskiego, Morawieckiego, Ziobry, Dudy i spółki nie widać wprawdzie krwi, ale ich sumienia i polityczny bilans obciąża śmierć tysięcy Polaków. Bo to oni nie przygotowali Polski na drugą falę pandemii. A zachowują się tak, jakby wciąż grali sobie w kulki.