W Kniażycach w gminie Fredropol odsłonięto pomnik upamiętniający ofiary walk żołnierzy Wojska Polskiego z oddziałami UPA. Na tablicy są nazwiska 48 Polaków i Ukraińców. Przez lata tragiczne wydarzenia, jakie rozegrały się tam 70 lat temu, upamiętniała tylko kapliczka wzniesiona przez ojca jednej z ofiar, podporucznika Bronisława Rachwała.
Mimo niezbyt sprzyjającej pogody uroczystości zgromadziły wiele osób. Oprócz kompanii honorowej i pocztów sztandarowych, młodzieży, obecni byli m.in. ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, poseł Wojciech Bakun (Kukiz’15) czy dr Andrzej Zapałowski, jeden z głównych organizatorów. Uroczystości rozpoczęła msza św., podczas której kazanie wygłosił ks. Isakowicz-Zaleski. Potem prelekcję „Potyczka WP z UPA 26 czerwca 1946 r. w lasach pod Przemyślem” wygłosił Artur Brożyniak, historyk z rzeszowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Jak podkreśla, walka w lesie w pobliżu Kniażyc była jedną z większych porażek Wojska Polskiego w starciach z UPA.
– Mam nadzieję, że ten pomnik będzie pewnym symbolem. Zwłaszcza tutaj, na pograniczu. Symbolem mówienia o prawdzie, świadczenia prawdy. W czasach stalinowskich przygotowanie upamiętnień, które łączyłyby elementy religijne i świeckie, było niemożliwe – powiedział A. Zapałowski. – Dlatego ojciec podporucznika Bronisława Rachwała wybudował kapliczkę zwieńczoną figurą Matki Bożej, a w betonie patykiem wyryto napis wskazujący, że jest ona poświęcona także żołnierzom 28. Pułku Piechoty Wojska Polskiego, którzy zginęli z rąk UPA. Prawdopodobnie to pierwsze w Polsce wspólne upamiętnienie poświęcone żołnierzom WP, cywilnym polskim mieszkańcom wioski oraz trzem Ukraińcom wymienionym z imienia i nazwiska[paywall].
fot.www.isakowicz.pl
Kazanie podczas mszy św. wygłosił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski (w środku).
– Mówimy o tych trudnych wydarzeniach nie dlatego, żeby rozdzierać rany, żeby jątrzyć, ale dlatego, żeby je uleczyć. Żeby powiedzenie prawdy było fundamentem, na którym zbudowane będzie przebaczenie i pojednanie – stwierdził w czasie kazania ks. Isakowicz-Zaleski.
W uroczystościach wzięły także udział rodziny zamordowanych i kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego. Upamiętnienie powstało z inicjatywy Danuty Okoń z Przemyśla, kuzynki ppor. Bronisława Rachwała. Tablice sfinansowała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
fot.www.isakowicz.pl
Na pomniku, kapliczce z lat 50. ub. wieku, teraz rozbudowanej, zostały umieszczone trzy tablice.
Na pomniku, kapliczce z lat 50. ub. wieku, teraz rozbudowanej, zostały umieszczone trzy tablice: pierwsza, ogólna, poświęcona żołnierzom 28. Pułku Piechoty Wojska Polskiego oraz dwie boczne: jedna z nazwiskami 31 polskich żołnierzy, a druga z nazwiskami ludności polskiej i ukraińskiej zamordowanej w Kniażycach przez UPA.
Bitwa pod Kniażycami rozegrała się 26 czerwca 1946 r. Według polskich danych następnego dnia na pobojowisku odnaleziono ciała 26 żołnierzy i oficerów. Kolejni trzej żołnierze 28. Pułku Piechoty Wojska Polskiego zostali zamordowani przez UPA w rejonie Kniażyc 29 sierpnia, a dwaj następni 21 września. Ofiarami była też ludność cywilna. UPA zamordowała 17 cywilnych mieszkańców wsi Kniażyce i okolic, w tym 14 Polaków i trzech Ukraińców, którzy – na siłę wcieleni do UPA – zdezerterowali, za co zostali publicznie rozstrzelani.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.http://isakowicz.pl/wp-content/uploads/2016/07/3-lipca.jpgKOLEJNA PROWOKACJA
KomunikatW dniu dzisiejszym o godz. 4 na przejściu granicznym z Ukrainą Uściług - Zosin funkcjonariusze Straży Graniczne wydali decyzję o zakazie wjazdu na terytorium Polski zespołowi ukraińskiemu „Ot Vinta”. W uzasadnieniu podano, że zespół stanowi „zagrożenie dla ładu i porządku publicznego”. W dniu dzisiejszym o godz. 20 „Ot Vinta” miał dać koncert w Warszawie w ramach festiwalu „Plac Defilad”. Muzycy występowali w Polsce ok. 20 razy, m.in. w 2012 r. wzięli udział w „Sopot International Festiwal”. Pierwotnie „Ot Vinto” miał wystąpić w dniu 2 lipca w Przemyślu w czasie zorganizowanej przez Związek Ukraińców w Polsce cyklicznej imprezy „Noc na Iwana Kupała”. Organizacja kibiców przemyskiej „Polonii” oskarżyła zespół „o promowanie ideologii banderowskiej”. Na tej podstawie prezydent Przemyśla Robert Choma wymusił na miejscowym oddziale ZUwP odwołanie imprezy. Po tym fakcie zespół został poproszony o zagranie w czasie festiwalu „Plac Defilad”, jednak decyzja Straży Granicznej o zakazie przyjazdu muzyków do Polski doprowadziła do zerwania również tego przedsięwzięcia kulturalnego. ZUwP z narastającym niepokojem obserwuje coraz agresywniejsze działania wymierzone w społeczność ukraińską w Polsce oraz wzmagającą się antyukraińską histerię w naszym państwie. W roku ubiegłym doszło do fali zniszczenia przez „nieznanych sprawców” ukraińskich upamiętnień w Polsce, w tym na Cmentarzu Wojskowym w Pikulicach, który znajduje się pod pieczą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W niedzielę, 26 czerwca br., kibole i tzw. środowiska narodowe zaatakowały uczestników dorocznej uroczystości religijnej w Przemyślu. I choć zatrzymano część najbardziej agresywnych bojówkarzy, to jednak nie udało się powstrzymać prowadzonej przez nich kampanii nienawiści i gróźb pod adresem Ukraińców i Ukrainy. To już kolejna fala agresji antyukraińskiej w Przemyślu i całej Polsce południowo-wschodniej. Do pierwszej doszło w 1991 r., gdy papież Jan Paweł II odnowił greckokatolicką diecezję przemyską i postanowił zwrócić grekokatolikom ich dawną katedrę biskupią. Do kolejnej fali działań antyukraińskich doszło w latach 1994 -1997 w związku z ukraińskimi upamiętnieniami na tym terenie, zorganizowaniem w Przemyślu Festiwalu Kultury Ukraińskiej oraz demontażem kopuły dawnej katedry grekokatolickiej. Komuś bardzo zależało i nadal zależy, by na pograniczu polsko-ukraińskim nie było spokoju. I żeby pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą utrzymywał się stan permanentnego napięcia, by uniemożliwić rozwój stosunków dobrosąsiedzkich. Żeby Polska postrzegała w Ukrainie nie partnera, lecz zagrożenie. I na odwrót. Akcja niszczenia upamiętnień ukraińskich w Polsce z 2015 r. miała na celu wywołanie podobnych działań na Ukrainie. m.in. po to, by uzasadnić „patrolowanie” granicy polsko-ukraińskiej przez polskie organizacje paramilitarne, które miały strzec Polski przed „ukraińskimi faszystami”. Prowokacja się nie powiodła, bo na Ukrainie nie niszczono polskich upamiętnień, zaś granica pozostała spokojna. Gołym okiem było widać, że komuś bardzo zależy, żeby na walczącej z rosyjską agresją doszło do otwarcia drugiego, tym razem „polskiego frontu”. Ten „ktoś” się przeliczył, podobnie będzie również tym razem, bo nietrudno odgadnąć celów działania organizatorów antyukraińskich kampanii. Tegoroczna akcja wywołania kolejnej fali nienawiści do Ukraińców i Ukrainy oraz ataków na naszą społeczność, w tym ataku na uroczystość religijną w Przemyślu, mają na celu storpedowanie zacieśniania współpracy NATO z Ukrainą, czego kolejna odsłona nastąpi w czasie szczytu Sojuszu w Warszawie (8-9 lipca). Chodzi również o to, by zademonstrować światu, że wschodnia flanka NATO nie umacnia się, lecz osłabia przez rzekomo narastający konflikt polsko-ukraiński i polsko-litewski. A także o to, by Światowe Dni Młodzieży w Krakowie nie stały się radosnym spotkaniem młodych ludzi z papieżem Franciszkiem, lecz żeby je przyćmiła wrogość między poszczególnymi narodami w naszej części Europy. Aby również w ten sposób w zapomnienie poszło dziedzictwo Jana Pawła II, który walnie przyczynił się do odzyskania wolności przez narody naszego regionu. Wobec zagrożenia bezpieczeństwa członków społeczności ukraińskiej w Polsce w wyniku agresywnych działań kiboli i tzw. środowisk narodowych wzywamy władze Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia stanowczych działań. I nieprowokowanie dodatkowego napięcia nieprzemyślanymi i prowokacyjnymi decyzjami, takimi jak niewpuszczanie do Polski zespołu muzycznego. Dostatecznie wiele środowisk biega wokół z zapałkami, by podobnymi akcjami zajmowały się również władze państwowe.Piotr TymaPrezes Związku Ukraińców w PolsceWarszawa, 3 lipca 2016 r.
propozycja związku ukrainców dla przemyskiej młodzieży najpierw w jakich barwach przyjsc na koncert Na swojej stronie na Facebooku Związek Ukraińców w Polsce komentował 1 lipca sprawę odwołania przemyskiego koncertu gloryfikującej OUN-UPA grupy muzycznej Ot Vinta. Mimo, że to sam Związek odwołał swój festyn, nie zgadzając się z sugestią prezydenta Przemyśla Roberta Chomy żeby wybrać innego wykonawcę muzycznego, ukraińscy działacze oskarżają Chomę i mieszkańców Przemyśla o eskalowanie konfliktu. "Kibole, Prezydent Przemyśla et consortes będą kłamać, manipulować faktami, na białe mówić czarne, ukazywać swoją wyższość" - tak strona ZUwP podsumowała całą sytuację. Jednocześnie jednak adminsitrator zapraszał na koncert zespołu Ot Vinta, który dzisiaj miał odbyć się na warszawskim Placu Defilad nawołując: "Ubierzcie stroje z czarno-czerwonymi motywami, na pohybel facetom, którym się wszystko z jednym kojarzy" (czerwono-czarne barwy składały się na sztandar UPA). Co ciekawe administrator edytował post usuwając to wezwanie do prowokacji. Niemniej wcześnie ktoś utrwalił pierwotny zapis, zaś screenshot opublikował na swoim na profilu ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Ostatecznie Straż Graniczna odmówiła zespołowi Ot Vinta prawa wjazdu na terytorium Polski. a teraz trochę twórczości zaproszonej grupy , przemyska młodzież widzę dużo straciła młodziez przemyska powinna się bawić przy dżwiekach takich piosenek według ukrainców, wtedy znormalnieje jedna z piosenek ukraińskiego zespołu "ot vinty", którego nie wpuszczono na koncert w Polsce, a w niej słowa:Mocne, natłuszczone ręce, a mięśnie twarde jak dąbNa białej jak dzień wyszywance (koszuli)Lśni ukraiński trójząbW oczach ich zimna nieufność, głowa lśni jak kula ziemskaDawno już nie szalała siekiera po ulicach miasta MoskwyNawet go nie denerwujcie, bo nagle coś pójdzie nie takNie zazdroszczę temu, kto zakosztuje Zawziętego, kozackiego chłopakaМіцні, засмальцьовані руки,А м'язи тверді, наче дуб.На білій, як день вишиванціБлищить український тризуб!В очах крижана недовіра,Як глобус блищить голова.Давно не гуляла сокираПо вулицях міста Москва!Ви навіть його не турбуйте,Бо раптом піде щось не так,Не заздрю тому хто скуштуєЗавзятий козацький гопак!
P.Tyma i bardzo dobrze , że Ot Vinta nie wpuszczono do Polski . Lider zespołu obnoszący się na portalach internetowych ze zdjęciami https://www.facebook.com/PrzemyskieBractwo/?fref=ts jest zwolennikiem Bandery i Szuchewycza - bezpośrednio odpowiedzialnego za rzeź Wołyńską 1943 r ,takich osobników jak on i jemu podobnych w Polsce nie oczekujemy a tym bardziej nie chcemy słuchać marnego wokalu. P-nie Tyma a ta doroczna niewinna uroczystość religijna, o której pan pisze w takich superlatywach tu jest pokazana lata 2010-2015 https://www.youtube.com/watch?v=GeEW77je09o&t=0s więc nie zakłamuj pan rzeczywistości i nie rób pan ofiar ze swoich pobratymców bo nimi nie są. Więcej szacunku do historii , własnej i nie tylko pokory- za czyny i zbrodnie popełnione przez ukraińców na ludności Polskiej z 11.07.1943 r Krwawa niedziela na Wołyniu . Panie Tyma jest takie polskie przysłowie """wilk w owczej skórze"" i następne """ubrał się diabeł w ornat i na mszę dzwoni"""
Amen
http://isakowicz.pl/wp-content/uploads/2016/07/3-lipca.jpgKOLEJNA PROWOKACJA
KomunikatW dniu dzisiejszym o godz. 4 na przejściu granicznym z Ukrainą Uściług - Zosin funkcjonariusze Straży Graniczne wydali decyzję o zakazie wjazdu na terytorium Polski zespołowi ukraińskiemu „Ot Vinta”. W uzasadnieniu podano, że zespół stanowi „zagrożenie dla ładu i porządku publicznego”. W dniu dzisiejszym o godz. 20 „Ot Vinta” miał dać koncert w Warszawie w ramach festiwalu „Plac Defilad”. Muzycy występowali w Polsce ok. 20 razy, m.in. w 2012 r. wzięli udział w „Sopot International Festiwal”. Pierwotnie „Ot Vinto” miał wystąpić w dniu 2 lipca w Przemyślu w czasie zorganizowanej przez Związek Ukraińców w Polsce cyklicznej imprezy „Noc na Iwana Kupała”. Organizacja kibiców przemyskiej „Polonii” oskarżyła zespół „o promowanie ideologii banderowskiej”. Na tej podstawie prezydent Przemyśla Robert Choma wymusił na miejscowym oddziale ZUwP odwołanie imprezy. Po tym fakcie zespół został poproszony o zagranie w czasie festiwalu „Plac Defilad”, jednak decyzja Straży Granicznej o zakazie przyjazdu muzyków do Polski doprowadziła do zerwania również tego przedsięwzięcia kulturalnego. ZUwP z narastającym niepokojem obserwuje coraz agresywniejsze działania wymierzone w społeczność ukraińską w Polsce oraz wzmagającą się antyukraińską histerię w naszym państwie. W roku ubiegłym doszło do fali zniszczenia przez „nieznanych sprawców” ukraińskich upamiętnień w Polsce, w tym na Cmentarzu Wojskowym w Pikulicach, który znajduje się pod pieczą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W niedzielę, 26 czerwca br., kibole i tzw. środowiska narodowe zaatakowały uczestników dorocznej uroczystości religijnej w Przemyślu. I choć zatrzymano część najbardziej agresywnych bojówkarzy, to jednak nie udało się powstrzymać prowadzonej przez nich kampanii nienawiści i gróźb pod adresem Ukraińców i Ukrainy. To już kolejna fala agresji antyukraińskiej w Przemyślu i całej Polsce południowo-wschodniej. Do pierwszej doszło w 1991 r., gdy papież Jan Paweł II odnowił greckokatolicką diecezję przemyską i postanowił zwrócić grekokatolikom ich dawną katedrę biskupią. Do kolejnej fali działań antyukraińskich doszło w latach 1994 -1997 w związku z ukraińskimi upamiętnieniami na tym terenie, zorganizowaniem w Przemyślu Festiwalu Kultury Ukraińskiej oraz demontażem kopuły dawnej katedry grekokatolickiej. Komuś bardzo zależało i nadal zależy, by na pograniczu polsko-ukraińskim nie było spokoju. I żeby pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą utrzymywał się stan permanentnego napięcia, by uniemożliwić rozwój stosunków dobrosąsiedzkich. Żeby Polska postrzegała w Ukrainie nie partnera, lecz zagrożenie. I na odwrót. Akcja niszczenia upamiętnień ukraińskich w Polsce z 2015 r. miała na celu wywołanie podobnych działań na Ukrainie. m.in. po to, by uzasadnić „patrolowanie” granicy polsko-ukraińskiej przez polskie organizacje paramilitarne, które miały strzec Polski przed „ukraińskimi faszystami”. Prowokacja się nie powiodła, bo na Ukrainie nie niszczono polskich upamiętnień, zaś granica pozostała spokojna. Gołym okiem było widać, że komuś bardzo zależy, żeby na walczącej z rosyjską agresją doszło do otwarcia drugiego, tym razem „polskiego frontu”. Ten „ktoś” się przeliczył, podobnie będzie również tym razem, bo nietrudno odgadnąć celów działania organizatorów antyukraińskich kampanii. Tegoroczna akcja wywołania kolejnej fali nienawiści do Ukraińców i Ukrainy oraz ataków na naszą społeczność, w tym ataku na uroczystość religijną w Przemyślu, mają na celu storpedowanie zacieśniania współpracy NATO z Ukrainą, czego kolejna odsłona nastąpi w czasie szczytu Sojuszu w Warszawie (8-9 lipca). Chodzi również o to, by zademonstrować światu, że wschodnia flanka NATO nie umacnia się, lecz osłabia przez rzekomo narastający konflikt polsko-ukraiński i polsko-litewski. A także o to, by Światowe Dni Młodzieży w Krakowie nie stały się radosnym spotkaniem młodych ludzi z papieżem Franciszkiem, lecz żeby je przyćmiła wrogość między poszczególnymi narodami w naszej części Europy. Aby również w ten sposób w zapomnienie poszło dziedzictwo Jana Pawła II, który walnie przyczynił się do odzyskania wolności przez narody naszego regionu. Wobec zagrożenia bezpieczeństwa członków społeczności ukraińskiej w Polsce w wyniku agresywnych działań kiboli i tzw. środowisk narodowych wzywamy władze Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia stanowczych działań. I nieprowokowanie dodatkowego napięcia nieprzemyślanymi i prowokacyjnymi decyzjami, takimi jak niewpuszczanie do Polski zespołu muzycznego. Dostatecznie wiele środowisk biega wokół z zapałkami, by podobnymi akcjami zajmowały się również władze państwowe.Piotr TymaPrezes Związku Ukraińców w PolsceWarszawa, 3 lipca 2016 r.