Rektor zwalnia wszystkich, którzy są dla niego niewygodni lub mają inne zdanie od niego – uważa „Solidarność” działająca w Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej. W poniedziałek, 12 października, przed siedzibą uczelni odbyła się pikieta przeciw działaniom jej szefa dra Pawła Treflera.
Przed budynkiem rektoratu zgromadziło się ok. 40 osób. Mieli z sobą transparenty z napisami: „Precz z rektorem dyktatorem”, „Chcesz zwolnić wszystkich? Zacznij od siebie”, „Uczelnia to nie tylko pochlebcy i budynki”, „Autonomia uczelni to nie absolutyzm rektora”. Wśród protestujących był m.in. poprzedni rektor prof. PWSW Krzysztof Knapik.
Główny zarzut pod adresem obecnego rektora to bezpodstawne – zdaniem protestujących – zwolnienia pracowników. Ich symbolem stała się była pracownica wydziału humanistycznego. W jej przypadku rektor zastosował zwolnienie dyscyplinarne, ale sprawa będzie miała swój finał w sądzie.
Protestujący domagali się także odstąpienia od zamiaru zwolnienia kilku innych osób. W ich ocenie[paywall] rotacja kadrowa jest szkodliwa dla PWSW, paraliżuje istotne działy administracji i negatywnie wpływa na poziom kształcenia.
– Dzisiaj PWSW to zakład pracy liczący około 160 pracowników. Od 2017 roku, około 100 zostało zwolnionych, odeszli sami, nie otrzymali przedłużenia umów. Ci co odchodzili, w znacznej części, jeśli nie zdecydowanej większości, chcieli dalej pracować, ale ostatecznie woleli ratować zdrowie i czyste sumienie. Wielu z nich wolało bezrobocie. Zresztą wiecie jaki jest lokalny rynek pracy i raczej o własne miejsce pracy się dba, a nie znika z dnia na dzień – mówił dr Grzegorz Klebowicz, przewodniczący „Solidarności” na PWSW.
Wytknięto rektorowi także brak szacunku wobec ludzi i traktowanie skarg „jako powodu do wypowiedzenia umowy o pracę”. W spisanych postulatach znalazł się zarzut przesłuchiwania pracowników i studentów w celu wymuszania zeznań obciążających rzekomymi winami innych pracowników. – Szkoda, że regulamin pracy zawiera wiele akapitów o karach i ich gradacji. W PWSW wszystko zaczyna się sprowadzać do wypowiedzenia – stwierdził G. Klebowicz.
Przewodniczący przytoczył kilka przykładów niewłaściwego zachowania, jakiego miał się dopuścić rektor, rzucania oskarżeń, które po kontrolach okazały się niesłuszne oraz zwolnień pracowników. – Wiem, że wielu z was ciężko sobie wyobrazić scenę: szef wpadający znienacka w ciemnych okularach i robiący wam zdjęcia. Jeśli brakuje wam wyobraźni, zapraszamy do PWSW! – mówił.
Poprzednik dra Treflera, prof. Krzysztof Knapik stwierdził z kolei, że „to, co się dzieje w tej szkole wymaga skutecznego nadzoru ze strony ministerstwa”. – Ten nadzór jest konieczny po to, by uniknąć działania pewnych ludzi, którzy nie są przygotowani do zarządzania taką strukturą, składającą się z ludzi i stworzoną dla ludzi – powiedział.
Do pikietujących wyszedł rektor Paweł Trefler wraz z prorektorem ds. studenckich dr Robertem Oliwą i kanclerzem Tomaszem Filozofem. Po wysłuchaniu postulatów, w swoim oświadczeniu ocenił, że większość protestujących nie jest związana z PWSW. Stwierdził też, że pikieta odbyła się niezgodnie z prawem, ponieważ nie zostały spełnione wszystkie warunki ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Zapewniał, że na uczelni nie utrudnia się działalności związkowej i nigdy wcześniej nie spotkał się z takim zarzutem ze strony „Solidarności”.
Zaznaczył, że mimo odejścia części pracowników, to wielu innych zostało zatrudnionych, co wynika ze zmiany oferty kształcenia, aby uatrakcyjnić uczelnię dla kandydatów.
– Uczelnia jest bardzo dobrym miejscem pracy, gdzie są przestrzegane prawa pracownicze. Świadczy o tym fakt, iż część osób, które same odeszły z pracy w PWSW, by podjąć zatrudnienie u innego pracodawcy, po jakimś czasie chce wrócić na zarządzaną przeze mnie uczelnię – mówił. Słowa te zostały przyjęte śmiechem, gwizdami i buczeniem.
– Celem podjętych przeze mnie od 2016 roku działań jest tworzenie nowoczesnych kierunków studiów o charakterze prawdziwie praktycznym, na które jest realne zapotrzebowanie wśród kandydatów na studia i pracodawców. Moim priorytetem jest zapewnienie jak najwyższego poziomu kształcenia, podnoszenie kultury organizacyjnej i utrzymanie na odpowiednim poziomie dyscypliny pracowniczej, której naruszenie niestety rodzą poważne konsekwencje dla całej wspólnoty uczelnianej na czele z rektorem – zaznaczył.
Wyliczał też, że w czasie jego urzędowania poprawił się nabór, a uczelnia osiąga dobre wyniki w różnych rankingach.
Postulaty „Solidarności” złożyli na ręce rektora przewodniczący związku w regionie przemyskim Szymon Wawrzyszko oraz w PWSW Grzegorz Klebowicz. Rektor wyraził gotowość do spotkania i rozmów. Nie czekał jednak na odpowiedź pikietujących na jego oświadczenie i wrócił do budynku. W tym czasie G. Klebowicz zwrócił uwagę na niektóre rozbieżności w przedstawianiu faktów przez związek i rektora. Oczywiście zdaniem szefa „Solidarności”, to związkowcy mówią prawdę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Czy przypadkiem poprzedni rektor prof. PWSW Krzysztof Knapik - nie jest "Lokomotywą" tego buntu?
Kiedyś w Jarosławiu też był taki rektor, co nieźle nawywijał. Mocno się czuł aż w końcu poleciał z hukiem
Ile studentów jest na uczelni a ile pracowników ?
UCZELNIA. Strata pieniedzy podatnikow.
Produkcja magistrów " wieczorowych " co nie potrafią pisać i czytać!
Szkoda, że studia magisterskie są na uczelni od roku i jeszcze uczelnia ani jednego magistra nie wypuściła, tym bardziej „wieczorowego” ;)
To samo robią w miejskich spółkach.W każdej jest kilka związków zawodowych, a oczywiście najbardziej krzyczy solidarność (czyt. pisowcy)
ot trafił się król zadupia, rządzić i dzielić gdzieś na końcu świata na niby uczelni w Przemyślu, to tylko pokazuje jak żałośnie potoczyła się ewolucja dla co niektórych.
Na tyle mało że powinni ją już dawno zamknąć
Od razu widać że nie macie pojęcia gdzie są pisiory. Lokalne struktury PiS pompują potężną kasę na podtrzymywaniu tego edukacyjnego trupa bo koryta mają tam Drausowa, Hamryszczak, Pilch i inni, cała śmietanka
I tak wyjedzie na taczkach, a jego przydupasy z nim
Ten też wyjedzie jednośladem z Castoramy ;)
Partyjniacy wykladowcami na tej "sorbonie" ? Nie dziwi. Towarzysze partii kształcą się tam na dyrektorów np. PGNIG.
W czasach słusznie minionych był WUML (dla niewtajemniczonych Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu Leninizmu). Po 89 roku pojawiały się jak grzyby po deszczu przeróżnej maści "szkoły wyższe" które można sprowadzić do jednego mianownika - Wyższe Szkoły Wieczornego Udoju. Przemyśl nie był wyjątkiem.
Ciekawy manszaft "wykładowców" był za kadencji rektora Drausa (ksywa Drink): szef IPN J.Kurtyka (5000 zł za 2-3 dni w miesiącu; dojeżdżał służbową furą, hgw na czyj koszt), szef archiwów IPN Nawrocki, wojewoda E.Draus (siostra rektora), "Pies" Terlecki (bedąc szefem Odziału IPN w Krakowie zatrudniał córkę swojego przemyskiego ... pracodawcy, rektora PWSZ) itp. Fajne imprezki bywały w tym gronie, wiele mogła sie młódż nauczyć i co nieco podpatrzeć, jakiegoś wykładowcę do łóżka zawlec itd.itd. Frajdę mieli mieszkańcy "czworaków" i okolicznych bloków, niektórzy nawet fotki trzaskali...Prawda o obecnej uczelni jesta taka - gdyby nie studencji zagraniczni (głównie z Ukrainy) już by jej nie było.
Czy przypadkiem poprzedni rektor prof. PWSW Krzysztof Knapik - nie jest "Lokomotywą" tego buntu?
To ilu pracowników PWSW faktycznie było na proteście?
Solidarność zawsze mąciła