O problemie braku połączeń autobusowych w Bieszczady, realizowanych przez PKS, pisaliśmy – po interwencji jednej z czytelniczek – na wiosnę ubiegłego roku. – Przewoźnicy niespecjalnie są tym terenem zainteresowani. Nawet w sezonie. Nikomu się nie opłaca. Pytanie, czy ignorowanie potrzeb wykluczonej komunikacyjnie części społeczeństwa jeszcze bardziej nie pogłębia obecnego kryzysu transportu publicznego? – postawiła wówczas tezę. Na szczęście sytuacja się zmieniła. Od ubiegłego tygodnia kursy na linii Jarosław – Przemyśl – Ustrzyki Dolne i z powrotem realizuje jarosławski PKS.
Czytelniczka, która zmotywowała nas do zajęcia się tematem w ubiegłym roku, alarmowała, że wiele takich osób jak ona, czyli niezmotoryzowanych, przez brak połączeń choćby do Ustrzyk Dolnych czy Sanoka, jest pozbawiona szans na dostanie się w Bieszczady transportem publicznym. Z przemyskiego dworca PKS do Sanoka bezpośrednio można się było bowiem dostać wyłącznie autobusem FlixBusa (bez możliwości powrotu tego samego dnia). Kiedyś takie połączenia były regularne, ale w pewnym momencie przewoźnikom kursy przestały się opłacać. Niewątpliwie wpływ na to miała m.in. pandemia.
Zarówno przemyski, jak i jarosławki PKS powoływały się we wcześniejszej......
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 81% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze