– To, co wydarzyło się 8 października, przelało czarę goryczy. Pędzący samochód tak niefortunnie najechał na przykryte metalowymi pokrywami miejsce, gdzie umieszczana jest mobilna waga, że zrujnował sobie zawieszenie, a jedna z płyt wystrzeliła w powietrze na kilka metrów, lądując tuż obok wejścia do baru. Wezwałam policję, bo kiedyś naprawdę dojdzie do tragedii – uważa szefowa kultowego już w Przemyślu baru „As” przy ulicy Krakowskiej Anna Szpak.
Bar usytuowany jest tuż przy wjeździe do Przemyśla. Działa od 1990 roku, czyli już 26 lat! Można do niego skręcić z głównej drogi, kierując się w prawo. Obok jest parking, wejście do pobliskiego lasu, ale także – na połowie wyasfaltowanej jezdni – kilkunastocentymetrowe wgłębienie, służące Wojewódzkiemu Inspektoratowi Transportu Drogowego w Rzeszowie do kontrolowania nośności samochodów ciężarowych, czyli maksymalnego dopuszczalnego obciążenia. Od lat to największe utrapienie szefostwa baru[paywall].
– Miejsce na wagę istnieje już od około czternastu lat. Na początku nie było to aż tak uciążliwe, bo inspektorzy transportu drogowego wcześniej tak często nie kontrolowali kierowców, a i samochodów było mniej. Kiedy oddano do użytku obwodnicę, kierowcy – widząc czerwone światło na skrzyżowaniu – zaczęli robić sobie tędy skrót do miasta, jadąc przez serpentyny. Tak robią nie tylko kierowcy aut osobowych, ale i busów. Problem w tym, że pędzą jak szaleni. Przyjechałam raz samochodem i zanim z niego wysiadłam, zerknęłam w lusterka boczne. Nic nie jechało. Wysiadam więc z auta, a za sekundę jakiś samochód tylko koło mnie śmignął, aż mnie cofnęło – wyjaśnia pani Anna. – Waga nie jest tutaj na stałe. Przyjeżdżają, montują, ważą samochody, dziurę przykrywają metalowymi pokrywami i odjeżdżają. Kiedy ich nie ma, samochody wjeżdżają na te pokrywy. Czasami huk jest nie do zniesienia. 8 października jeden z kierowców tak na to najechał, że jedna z pokryw wystrzeliła w powietrze i poleciała kilkanaście metrów dalej. Uszkodził sobie samochód. Miałam dość. Wezwałam policję. Najgorzej jest latem, bo w ogródku przed barem przebywają klienci, są dzieci, które mają różne pomysły. Moim zdaniem powinni to stąd zabrać, zalać betonem, a wagę umieścić w innym, bezpieczniejszym miejscu. A jeśli nie, to przynajmniej porządnie zabezpieczyć te pokrywy, postawić znak ograniczający prędkość i zezwalający na wjazd tylko samochodom korzystającym z parkingu oraz zamontować próg zwalniający. Pięć lat temu napisałam w tej sprawie pismo do prezydenta miasta z prośbą o zamontowanie tutaj progu zwalniającego. Otrzymałam odpowiedź, że nie można tego zrobić, bo jeżdżą tędy ciężkie samochody – dodała A. Szpak.
fot.Mariusz Godos
– 8 października jeden z kierowców najechał na te pokrywy, jedna z nich wystrzeliła w powietrze i poleciała kilkanaście metrów dalej. Miałam dość. Wezwałam policję – mówi właścicielka baru Anna Szpak.
W Komendzie Miejskiej Policji w Przemyślu potwierdziliśmy wezwanie z 8 października br., o którym mówiła pani Anna. – Kierowca samochodu osobowego, wjeżdżając na to miejsce niezgodnie z prawem, uszkodził pojazd. W żadnym wypadku nie zagraża ono bezpieczeństwu ruchu drogowego, jest oświetlone i odpowiednio oznaczone. Pod warunkiem, że przejeżdżający tamtędy kierowcy stosowaliby się do zasad ruchu drogowego. Miejsce obrysowane jest żółtą linią i nikt nie ma prawa poruszać się tą częścią drogi – wyjaśniła aspirant sztabowy Małgorzata Stecura z KMP w Przemyślu.
Z miejsca przeznaczonego na wagę korzysta Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Rzeszowie. Naczelnik Wydziału Inspekcji Tadeusz Mik: – Fachowo nazywa się to miejscem przystosowanym do ważenia pojazdów. Nasi inspektorzy umieszczają tam wagę mobilną, czyli przenośną do pomiarów statycznych. Samochód najeżdża przednią i tylną osią i tak sprawdzamy, czy nie przekracza swojej nośności. Jeśli tak, to sporządzamy protokół i sprawę kierujemy na drogę postępowania administracyjnego. Czasami kierowca od razu otrzymuje mandat. To jedna z form ochrony nawierzchni dróg. Zabezpieczenie metalowych pokryw nie należy jednak do nas. Nie mamy na to pieniędzy. Odpowiada za to zarządca drogi.
W przypadku tej opisywanej jest nim Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu. Dyrektor Jacek Cielecki potwierdza słowa asp. sztab. M. Stecury. – Kierowcy nie mają prawa jeździć po wydzielonym liniami pasie drogowym. Łamią przepisy. Więcej: widząc coś takiego, muszą zachować szczególną ostrożność. Ale na głupotę nie ma rady. Obiecuję, że sprawdzimy to i jeśli rzeczywiście klapy są zbyt poluzowane, poprawimy – zapewnił J. Cielecki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.POPROSIĆ O LEGALIZACJĘ I ŚWIADECTWA DOPUSZCZENIA DO UŻYCIA! ORYGINALNE DOKUMENTY, ŻADNE KSERA, KOPIE, ITP! JAK NIE MAJĄ WZYWAĆ PATROL DROGOWY I ŻĄDAĆ PRZY NICH W/W DOKUMENTÓW, CAŁOŚĆ REJESTROWAĆ PRZY POMOCY TELEFONY ITP URZĄDZEŃ.
proste, sprawdzic te niby kontrole fikcje od kilkunastu lat
widziałem gościa jak się zapierd*** 80km/h przez te pokrywy to nic dziwnego że koło przebite i zawieszenie rozwalone, jak się pali i nie chce się wolno jechać obok albo stać na światłach to tak jest
Nie jechałem szybko, padał deszcz wieczorem - nagle wpadłem prawym tylnym kołem ( o dziwo ) w otwarty kanał tej wagi.Strasznie się nastraszyłem. Urwałem chlapacz tylny prawy wyrwało mi i połamało nadkole. Coś tłucze mi w amortyzatorze ? i stuka. Kto mi zapłaci za szkodę i straty. Dobrze że nie doszło do tragedii !A gdyby to był motocyklista ?? Po to jest ta droga by nie tamować ruchu i prawym pasem obok bary AS jechać w prawo do centrum.Głupie komentarze świadczą o debilach.Pani Aniu - wreszcie ktoś poruszył temat. Brawo !
miałeś debilu radar ? że wiedziałeś ile On jechał /h ? pokrywy powinne być odkryte i nie zabezpieczone przez tych którzy ważą i mierzą ??lecz się niby człowieczku i rzekomy szoferze.
JA JESTEM BARDZO ZADOWOLONY ZE TE WAGA TAM STOI OGROMNY TRANZYT JEDZIE PRZEZ PRZEMYSL NA UKRAINE MYSLE ZE COSNAJMNIEJ POLOWA JEST PRZELADOWANA ... NIECH KROKODYLKI ZARABIAJA NA PRZELADOWANYCH UKRAINSKICH AUTACH ... A JESLI KTOS MA PECHA TO I PALEC W D.... ZLAMIE PODOBNIE JEST Z KIEROWCAMI NIE CHCE IM SIE STAC NA SWIATLACH NIECH LATAJA DALEJ JAK POPAPRANCY BOKIEM A POZNIEJ PLACZA NA FORACH ZE ICH PASSAT Z 88 ROKU STRACIL POLOWE PODLOGI I KOLA GO WYPRZEDZILY
to miejsce wymaga przebudowy pod Inspekcje Transportu Drogowego tak aby tzw krokodylki mogły spokojnie kontrolować pojazdy o wysokim tonażu a to miejsce jest niebezpieczne, auto lecą z góry ( od żurawicy )i nagle każdy zwalnia bo widzi znak 50 km/h przecież to aburd ! ten znak postawiony jest bezsensownie, każde auto przekracza tam prędkość z racji góry wysokiej i drogi 4 pasmowej pozwalającej jeżdzić szybciej, a obok stoją Krokodylki i łapią kierowców ratujących się z opresji przekroczenia. Dla tirów osobne miejsce z bezpiecznym pomiarem wagowym i będzie OK.
POPROSIĆ O LEGALIZACJĘ I ŚWIADECTWA DOPUSZCZENIA DO UŻYCIA! ORYGINALNE DOKUMENTY, ŻADNE KSERA, KOPIE, ITP! JAK NIE MAJĄ WZYWAĆ PATROL DROGOWY I ŻĄDAĆ PRZY NICH W/W DOKUMENTÓW, CAŁOŚĆ REJESTROWAĆ PRZY POMOCY TELEFONY ITP URZĄDZEŃ.
proste, sprawdzic te niby kontrole fikcje od kilkunastu lat
widziałem gościa jak się zapierd*** 80km/h przez te pokrywy to nic dziwnego że koło przebite i zawieszenie rozwalone, jak się pali i nie chce się wolno jechać obok albo stać na światłach to tak jest