Długa, ważąca według oceny mieszkańców znacznie ponad pół tony lufa z armaty przeciwpancernej była podstawą polnej kapliczki w Rozborzu koło Pruchnika. Pod koniec stycznia ktoś się na nią złakomił. Wykopał umocowaną przy polnej drodze część działa i przygotował do zabrania. Telefon do sołtysa o próbie kradzieży uratował pamiątkę po drugiej wojnie światowej.
– Dostałam anonimowy telefon. Mężczyzna informował, że lufa została wykopana i leży przygotowana do zabrania. Prosił, bym się tym zajęła i udaremniła kradzież – wspomina Jolanta Piórkowska, sołtys Rzeplina. Zaraz po telefonie poinformowała policjantów z pruchnickiego komisariatu. Ci, 22 stycznia, wszczęli postępowanie. Powojenną pozostałością zainteresowały się też służby konserwatorskie.
Lufę wraz ze zdjętą z niej przez sprawców figurą Chrystusa na krzyżu mieszkańcy przewieźli do jednego z gospodarstw, by, leżąc na polu, nie kusiła złodziei. Dopiero przy transporcie przekonali się, jaka jest ciężka. – Czterech mężczyzn nawet jej nie ruszyło. Do przewiezienia użyliśmy koparki – mówi Patryk Dryla. Na podwórku należącym do jego ojca lufa została złożona. Nie ma obaw, że zginie, bo teren jest ogrodzony, tuż przy domu i dodatkowo pilnują go dwa potężne owczarki niemieckie.
Informacja o próbie kradzieży lufy z – jak się okazało –armaty przeciwpancernej PaK 40, kalibru 75 mm, używanej powszechnie przez niemiecką armię w czasie drugiej wojny światowej szybko się rozeszła. – Odezwało się już do nas jarosławskie muzeum, podobna placówka z Krosna i Poznania. Wszystkie deklarują, że chętnie ją przyjmą. Początkowo chcieliśmy, by została u nas i służyła jak dawniej. Teraz jesteśmy gotowi ją przekazać w zamian za replikę, która znów posłuży jako podstawa kapliczki. Chcemy tylko, żeby w miejscu przechowywania tej wojennej pozostałości była pokazana również jej powojenna historia – mówi J. Piórkowska.
Zdarzenie zachęciło mieszkańców do bliższego poznania historii samej kapliczki i innych miejsc wartych pamięci. – Na ile to możliwe, zgłębimy historię naszej miejscowości. Przecież tu tyle ciekawych miejsc, tylko o nich zapominamy – zapewnia sołtys.
Lufa najpewniej pochodzi z armaty przeciwpancernej albo – co bardziej prawdopodobne – z niemieckiego niszczyciela czołgów. Świadczą o tym wspomnienia mieszkańców, którzy mówią, że wzięto ją z rozbitego latem 1944 r. czołgu. Jej kolekcjonerska wartość jest spora. Tym bardziej że zachowała się w doskonałym stanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Artykuł zerżnięty z Nowin ale szybko zrzynany bo mnóstwo błędów. M.inn. nie w Rozborzu tylko w Rozborzu Długim k. Pruchnika. Nie w Rzepinie tylko w Rzeplinie. No i wartość lufy 6 tys. zamiast e0 tys. Wstyd
tak a policja z Pruchnika nadaje się tylko do załatwiania takich spraw bo na więcej ich nie stać..
Artykuł zerżnięty z Nowin ale szybko zrzynany bo mnóstwo błędów. M.inn. nie w Rozborzu tylko w Rozborzu Długim k. Pruchnika. Nie w Rzepinie tylko w Rzeplinie. No i wartość lufy 6 tys. zamiast e0 tys. Wstyd
Ale o co chodzi?
tak a policja z Pruchnika nadaje się tylko do załatwiania takich spraw bo na więcej ich nie stać..