Dopiero po trzech latach od uchwały walnego zgromadzenia członów Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu udało się zorganizować przyjazd prof. dr hab. Marii Wichowej nad San. Najpierw covid, a później problemy zdrowotne wybitnej historyczki literatury z Łodzi spowodowały, że uroczystość wręczenia dyplomu honorowego członkostwa TPN trzeba było stale odkładać.
Dzięki wsparciu organizacyjnemu I LO im. J. Słowackiego i Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej do miłej uroczystości doszło wreszcie 24 marca.
Świadkami wydarzenia byli uczniowie klas humanistycznych I LO. Wybór miejsca nie był przypadkowy. Z nim bowiem blisko związany był mistrz uhonorowanej – nieżyjący prof. Jerzy Starnawski.
Jak podkreślił laudator, prof. Tomasz Pudłocki – profesor Wichowa to ceniona w środowisku badaczka dziejów polskiej literatury renesansu i baroku, neolatynistka i edytorka wielu źródeł. Opublikowała obszerne studia dotyczące m.in. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, Jana Ostroroga, Andrzeja Dębowskiego, Jakuba Przyłuskiego, diabła Boruty, a w roku ubiegłym obszerną monografię Nowych Aten ks. Benedykta Chmielowskiego (publikacja stanowi wszechstronną prezentację pierwszej polskiej encyklopedii późnobarokowej).
Od kilku dziesięcioleci prof. Wichowa ściśle współpracuje z TPN, m.in. ogłaszając na łamach „Rocznika Przemyskiego. Literatura i Język” większe i mniejsze studia odnoszące się do wybitnych pisarzy i poetów związanych z naszym regionem. Zna zresztą nasze tereny od czasów studenckich i kilkukrotnie gościła na konferencjach organizowanych w Przemyślu.
Dyplom honorowego członkostwa wręczyli prezes TPN Waldemar Wiglusz i wiceprezes dr Ewa Grin-Piszczek. Następnie prof. Wichowa – zwyczajem przyjętym w towarzystwie – wygłosiła prelekcję.
Jako temat wybrała współczesne młodzieżowe mody językowe, w syntetycznym zarysie wychodząc od anglicyzmów i wulgaryzmów, a kończąc na oczywistych błędach, coraz bardziej zakorzenionych w polszczyźnie, w dużej mierze dzięki fatalnemu poziomowi mediów.
Wśród różnych, błędnych sformułowań zwróciła uwagę na „słuchanie się rodziców”, „epickie wakacje” czy „dedykowane menu”.
Dyrektor Tomasz Dziumak – gospodarz obiektu – kończąc spotkanie, uczulił młodszych uczestników na bezmyślne powtarzanie kalek językowych i umiłowanie polszczyzny poprzez jej świadome i poprawne użycie. A takie spotkanie to budowanie patriotyzmu w jego podstawowym wymiarze – język jest bowiem świadomym narzędziem komunikacji, nad którym niestety duża część społeczeństwa w ogóle się nie zastanawia.
Elita, wrażliwa na jego piękno, powinna się tym narzędziem sprawnie posługiwać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze