Reklama

Przedłużali włosy, doklejali wąsy. Inkasowali od 3 do 4 tys. euro

03/11/2018 15:30

Funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która pomagała obywatelom Ukrainy w nielegalnym przedostaniu się do Wielkiej Brytanii.

– 22 października br. zarzuty prokuratorskie usłyszało 4 podejrzanych – informuje major Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu. – Wobec polskiego lidera grupy oraz jego odpowiednika z Ukrainy prokuratura wystąpiła o tymczasowe aresztowanie. Wobec kolejnych 2 Polaków zastosowano[paywall] środki wolnościowe w postaci zakazu opuszczania kraju i dozoru policji. Sprawa ma charakter rozwojowy – dodaje.

Rozpracowanie grupy przestępczej przez funkcjonariuszy placówki w Krościenku trwało 1,5 roku. Śledztwo toczyło się pod pieczą Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Reklama

Jak wynika z ustaleń, liderem gangu był 32-letni bezrobotny mieszkaniec Przemyśla. To on koordynował działania podległych mu osób zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce.

– Ukraińscy członkowie grupy mieli za zadanie wynajdować w swoim kraju osoby chętne do wyjazdu do Anglii – słyszymy od major Pikor. – Mieli także przekazywać ich fotografie do Polski. Następnie „polska część grupy przestępczej” poszukiwała m.in. wśród mieszkańców województwa podkarpackiego osoby podobne do klientów z Ukrainy. Tutaj również nakłaniano Polaków do transakcji sprzedaży ich autentycznych dowodów osobistych lub paszportów. Polakom płacono od 200 do 500 zł. W razie potrzeby ukraińskim „klientom” dopasowywano wizerunek do polskiego dokumentu, np. malowano włosy, przedłużano je, doklejano wąsy albo podrabiano zdjęcia w polskich dokumentach – wyjaśnia.

Reklama

Tak wyposażony „klient” udawał się w podróż do Wielkiej Brytanii. W toku śledztwa, strażnikom granicznym udało się udowodnić, że przestępcy w opisany sposób przerzucili na zachód Europy co najmniej kilkunastu obywateli Ukrainy.

– Za polski dokument i przerzut Ukraińcy płacili od 3 do 4 tys. euro – mówi E. Pikor. – Natomiast jeśli w grę nie chodził zorganizowany przez grupę przerzut, to polskie dokumenty sprzedawano klientom o 1000 euro taniej, tj. 2 – 3 tys. euro.


fot.serwis BiOSG
del
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama