Są już pierwsze efekty rewolucji w polskiej oświacie. Rodzice przestali posyłać 6-latki do szkoły, pozostawiając je w przedszkolach. Mają do tego prawo, tyle że przedszkola nie są na to przygotowane. Brakuje miejsc. Przekonała się o tym pani Barbara, mieszkająca obecnie w Nehrybce,która została zaskoczona decyzją społecznej dyrektor przedszkola w Nehrybce (gmina Przemyśl) o przeniesieniu jej 5-letniego syna do grupy... 4-latków!
Przedszkole w Nehrybce wchodzi w skład Zespołu Szkół im. Tadeusza Kościuszki. Prowadzi cztery grupy: 3-, 4-, 5- i 6-latków. Każda z grup liczyła do tej pory około 20 osób. Ani dużo, ani mało. Można by rzec, w sam raz. – Moje dzieci, młodsza córka i starszy od niej syn, chodziły w zeszłym roku szkolnym wspomnianego pzedszkola i bardzo je sobie chwaliły. Podobnie my z mężem. Dzieciaki miały swoje koleżanki i kolegów. Nie jesteśmy osobami kłótliwymi, ale są pewne granice. I uważam, iż w tym wypadku te zostały przekroczone[paywall]. 1 września moja dwójka poszła do przedszkola. Umówiliśmy się z mężem, że jednego tygodnia on odwozi i odbiera dzieci, następnego ja. Przyszła moja kolej i kiedy je odwiozłam, zobaczyłam, że pięcioletni syn idzie do grupy młodszej. Byłam w szoku. Ścięło mnie z nóg. Podeszłam do jednej z opiekunek i zapytałam, dlaczego Mikołaj został przeniesiony do młodszej grupy? – opowiada pani Barbara. – Pytam ją, dlaczego ja, jako matka, kompletnie nic o tym nie wiem. Przecież powinnam się o tym dowiedzieć jako pierwsza. Uważam, że dla pięciolatka to uwstecznienie! – dodała.
Pani Barbara wróciła do domu i ponownie, tym razem telefonicznie, skontaktowała się z tą samą opiekunką z przedszkola. – Zapytałam raz jeszcze, dlaczego tak się stało. Odpowiedziała mi, że przedszkole jest małe, sale są małe, a doszły dzieci, które po reformie oświaty nie miały obowiązku iść do szkoły, więc dla Mikołaja w pięciolatkach nie było już miejsca. Zapytałam, czym zawiniło moje dziecko, że akuratnie na nie padło? Przecież gdyby ktoś mi wcześniej o takim ruchu powiedział, poszukałabym innego przedszkola – stwierdziła.
Pani Barbara zapytała też, jak to możliwe, aby w jednym pomieszczeniu realizować dwa programy nauczania: dla 4- i 5-latków. – Pani wychowawczyni z zeszłego roku odpowiedziała, że będzie w stanie. Trochę o tym poczytałam, rozpytałam znajomych pedagogów, którzy jasno stwierdzili, iż to niemożliwe. Kiedy nie ustępowałam, powiedziała mi, że informacja o tym, że grupy będą dzielone, podana została znacznie wcześniej i powinnam o tym wiedzieć – stwierdziła.
20 września br. odbyła się w przedszkolu wywiadówka. – W tym czasie przebywałam w szpitalu. Wiedząc o tym, że mnie nie będzie, zadzwoniłam do placówki wcześniej, aby zapytać, o czym będzie mowa i jakie zapadną ostateczne decyzje. – Zostałam fatalnie potraktowana. Powiedziano mi, że mogę sobie robić, co chcę, decyzja jest ostateczna – stwierdziła pani Barbara. – Poszłam jeszcze z pismem do pani dyrektor zespołu szkół, prosząc o pisemne uzasadnienie tej decyzji. Okazało sie, że pani dyrektor nic nie wiedziała na temat zmian w przedszkolu. Uważam, że ktoś powinien za to ponieść jakieś konsekwencje, bo panie zrobiły samowolkę. Rozumiem wszystko, ale tego, że coś robi się za plecami rodziców, nie. Niestety, teraz widać, że reforma oświaty została nieprzemyślana. Likwidacja obowiązku pójścia do szkoły dla dzieci sześcioletnich była nie do końca skonsultowana, choć wcale nie dziwię się rodzicom, że chcą zostawiać swoje dzieci w przedszkolu. Zabrałam dzieci z przedszkola, mimo iż pani dyrektor zespołu szkół obiecywała, że Mikołaj będzie jednak mógł wrócic do swojej naturalnej grupy – podsumowała, dodając, że obie jej pociech znakomicie zaaklimatyzowały się w nowej placówce.
Dyrektor Zespołu Szkół w Nehrybce, Beata Rojek, jest bardzo zdziwiona postawą pani Barbary. – Szkoda, że ta pani nie przyszła najpierw do mnie i nie poinformowała mnie o tej sprawie. Warunki nie pozwalają nam na tworzenie dodatkowych grup, a wielu rodziców zrezygnowało z posłani sześcioletniego dziecka do szkoły. Powstał spory problem, który musieliśmy jakoś rozwiązać. Stworzyliśmy więc dwie grupy łączone – czterolatków z pięciolatkami i pięciolatków z sześciolatkami. W tej pierwszej jest czwórka dzieci pięcioletnich i z nimi realizowany będzie program nauczania dla pięciolatków – tłumaczy. – Z całą pewnością dziecko się nie uwsteczni. Nieprawdą jest, że ta pani nie została o niczym poinformowana. W czasie naboru była informacja o tym, iż grupy zostaną podzielone. Podczas podziału braliśmy pod uwagę przede wszystkim datę urodzenia dziecka. Rodzice mogli wnosić swoje uwagi, ze strony tej pani nie było żadnych, więc uznaliśmy, iż wszystko jest w porządku i akceptuje zmiany – zakończyła dyrektor ZS w Nehrybce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Spokojnie , ach ci wyborcy tacy pieniacze :)
Straszne rzeczy... W sam raz żeby iść z tym do gazety.
Mój 5 letni syn był w jednej sali z 2 latkami, bo przedszkole przyjmowało, kogo się dało, tylko żeby mieć pieniądze (było niepubliczne). Jak zauważyłam, że dziecko zaczyna się cofać, przestaje składnie mówić, a zamiast tego wydaje pojedyncze słowa w stylu gugu, kaku - natychmiast go stamtąd zabrałam
trzeba wszystko robić żeby pokazać się w gazecie hahahaha ha śmieszne
Z tej informacji nic konkretnego nie wynika. Może redakcja zapyta drugą stronę?
straszne mi rzeczy trzeba bylo zapisac syneczka do szkoly a nie skarzyc publicznie
Pikuś tam dziecko! Grunt, że mama ma fotkę w gazecie i na stronie!
Pani Barbaro, nie tędy droga...a tak w ogóle, to przedszkole jest dwuoddziałowe 4, 5 - latki i 5,6 -latki...
A mowi ze nie jest osoba klotliwa ,a tu do gazety pogonila i zdjecie strzelila zeby wszyscy na nia patrzyli z politowaniem ze dziecko w cztero latkach ,,,ale ma problem kobieto wstyd!!!!!!!!!!!!!
Przedszkole w Nehrybce nie uwstecznia , tylko prężnie pracuje. Nie od dzisiaj i nie tylko w NEHRYBCE łączy się programy( grupy) i nikomu krzywda z tego powodu się nie dzieje. Dobre przedszkolanki radzą sobie z tym doskonale , a tylko takie pracują w tym przedszkolu.
Skoro nie jest Pani kłótliwa, to o czym świadczy ten artykuł, osoba niekłótliwa ROZMAWIA, "pięknie" Pani podziękowała nauczycielkom za swoje wcześniejsze zadowolenie...
Pani Beato - troszeczkę się pani zagalopowała…, powinna się pani uderzyć w te swoje piersi i na łamach tej gazety przeprosić wszystkie panie pracujące w przedszkolu w Nehrybce. Ale zrobiła pani wiochę!!! Wstyd!!!
Nie od dziś w PRZEDSZKOLU w Nehrybce nauczyciele bardzo dobrze przygotowują dzieci do podjęcia nauki w szkole. Dzieci oprócz wiedzy wykazują się też dużą samodzielnością.
Spokojnie , ach ci wyborcy tacy pieniacze :)
no i sie zaczelo
Straszne rzeczy... W sam raz żeby iść z tym do gazety.