Reklama

Przejechali prawie 3 tys. kilometrów. Wrócili nad San

Znad Sanu wyruszyli, nad Sanem finiszowali. Dokładnie 21 dni zajęło trzem muzykom klasycznym zrealizowanie absolutnie nietuzinkowej wyprawy rowerowej dookoła Polski pod nazwą „Koło wkoło Polski”.

Akcja została zainicjowana przez Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego, promotora aktywnego stylu życia oraz niesienia pomocy przez m.in. promowanie akcji charytatywnych. Jest muzykiem klasycznym, dyrygentem symfoniczno-operowym, profesorem Akademii Muzycznej w Gdańsku, dyrektorem Teatru Wielkiego w Łodzi[paywall]. Od prawie 30 lat swojej pracy artystycznej współpracuje z najważniejszymi orkiestrami i teatrami operowymi w Polsce, jak również z licznymi instytucjami zagranicznymi, od Stanów Zjednoczonych po Koreę Południową. Wydał kilkanaście płyt CD, nagrał szereg programów radiowych i telewizyjnych. Oprócz muzyki ma też inne pasje, z których na czoło wybija się żeglarstwo i kolarstwo.

  • Do eskapady namówił Wiktora Rakowskiego – puzonistę orkiestry w Operze Wrocławskiej i Marcina Miro Mirowskiego – kompozytora i dyrygenta. Ten drugi ma pochodzenie ukraińskie, ale od wielu już lat mieszka w Polsce. Jak wybuchła wojna w Ukrainie, pomagał na granicy w Przemyślu jako tłumacz i udzielał schronienia rodzinom ukraińskim.

Do Przemyśla przyjechali 7 lipca br. z Warszawy pociągiem z całym wyposażeniem. Na dworcu PKP byli o g. 15 i niemal od razu wyruszyli rowerami dookoła Polski. Od 7 do 11 lipca pokonali pierwszy etap wyprawy, wschodni, czyli trasę Przemyśl – Wiżajny. Od 12 do 17 lipca przejechali drugi, północny etap rajdu, czyli Wiżajny – Świnoujście. Od 19 do 21 lipca pokonali trzecią część, zachodnią, czyli Świnoujście – Jelenia Góra. Ostatni, czwarty etap wyprawy, południowy, czyli Jelenia Góra – Przemyśl rozpoczął się 22 lipca. Podczas tego etapu, przez pierwsze 5 dni, zabrakło wśród nich M. Mirowskiego, gdyż po zakończeniu trzeciego etapu w Jeleniej Górze, musiał wrócić do obowiązków służbowych. Ale wrócił na finalny dzień, który 27 lipca br. wiódł z Leska do Przemyśla. Nad San dzielni muzycy wrócili po niemal trzech tygodniach, pokonując łącznie ok. 2 tys. 900 km. Ale to nie był koniec, bo nazajutrz, 28 lipca, udali się rowerami do Lwowa. Wrócili tego samego dnia.

Reklama

Rajd charytatywny

Przedsięwzięcie miało jeden główny cel: nieść pomoc.

– To prawda, choć celów było kilka, by wymienić promocję wolontariatu i działalności na rzecz pomocy charytatywnej, promocję zdrowego trybu życia, aktywności fizycznej, realizacji marzeń, stawiania ambitnych celów oraz ich realizacji

– wyliczył M. Nałęcz-Niesiołowski.

Celem na etapie wschodnim wyprawy była zbiórka pieniężna dla Małgosi Tomczak z Białegostoku na kolejną, niezbędną operację wydłużenia nogi. Koszt takiej operacji to ponad 600 tys. zł. Etapy: północny, zachodni i południowy to pomoc dla uczniów zbombardowanej przez Rosję Szkoły Muzycznej w Makarowie w obwodzie kijowskim.

Reklama

– Jesteśmy szczęśliwi, że się udało. Wyznaczyć sobie cel i go zrealizować to spora sztuka

– podsumował dyrektor łódzkiego Teatru Wielkiego.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama