Jak nakazuje tradycja, stałe grono myśliwych z przemyskiego okręgu Polskiego Związku Łowieckiego nie zapomniało o najmłodszych z okazji ich święta. Tym razem przygotowali dla nich atrakcyjny wyjazd do Żohatyna w gminie Bircza.
Tymi szczęśliwcami byli wychowankowie Domu Dziecka przy ul. Jasińskiego 1 w Przemyślu. Stamtąd 40-osobowa grupa została zabrana kilkoma samochodami terenowymi prowadzonymi przez myśliwych i autobusem do Żohatyna, gdzie w przyjaznej leśnej siedzibie Koła Łowieckiego ,,Sarenka” z Harty oczekiwali na nich z licznymi atrakcjami myśliwi tego znanego i szanowanego stowarzyszenia: Franciszek Skrabalak (łowczy), Łukasz Potoczny (podłowczy), Zbigniew Król, Maciej Skabalak, Mirosław Król, Bogdan Gwizdała oraz animatorka, organizatorka części edukacyjno-rozrywkowej Beata Król. O rozkosze podniebienia (napoje, desery owocowo-warzywne, przekąski, przepyszne wypieki) zadbały panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Iskani. Przy grillu królował Janusz Dudycz, który ,,czarował” gości różnymi smakami[paywall].
W towarzystwie opiekunów i myśliwskich przewodników dzieci zwiedziły ekspozycję przyrodniczą miejscowej fauny, a później miały okazję wysłuchać ciekawych historii o lasach Pogórza Przemysko-Dynowskiego, w szczególności, jak wygląda życie lasu oraz w jaki sposób chroniona jest przyroda. Gdy do grupy dołączyło kilkoro rówieśników z Domu Dziecka w Dynowie, dowiezionych na miejsce przez opiekuna ks. Tomasza Węgrzyńskiego, zabawa ruszyła na całego. Sporym zainteresowaniem cieszyły się psy myśliwskie, które przywieźli ze sobą myśliwi m.in. z Jarosławia. Oblegane były dmuchane zjeżdżalnie, zaś starsze dzieci korzystały ze strzelnicy, gdzie miały okazję poznać tajniki strzelectwa sportowego z broni pneumatycznej. Niesamowitą radość sprawiała im jazda bezdrożami – oczywiście w charakterze pasażerów – dużymi quadami. Nie mniejszą popularnością cieszyły się minirajdy samochodami terenowymi, udostępnionymi przez Magdę Krasnowską i jej kolegów wolontariuszy z przemyskiego klubu ,,Off-Road Przemyśl”. Na pożegnanie dzieci otrzymały od gospodarzy drobne upominki.
Warto dodać, że w br. wychowankowie domów dziecka świętowali w międzynarodowym towarzystwie, do zabawy dołączyli bowiem koledzy m.in. z: Egiptu, Senegalu czy Ukrainy, których los rzucił na Podkarpacie.
Organizatorem i aranżerem takich wspaniałych imprez od kilku lat jest myśliwy z Przemyśla Dariusz Świstak, który skrzyknął wokół siebie chętnych do pomocy skrzywdzonym dzieciom myśliwych z okręgu przemyskiego. Stałymi wolontariuszami od dawna są m.in.: Paweł Masłowski, Adam Janicki, Mariusz Błahuta czy Adam Chmielowski.
– Dołączyliśmy do Darka, który od zawsze jest kreatorem i pomysłodawcą tego typu pomocy. Pomocy, która jest szlachetna. Dlatego zawsze znajdziemy czas do zorganizowania jej dzieciom, zwłaszcza tym najsłabszym i najbardziej potrzebującym. Cytując klasyka: Dzisiaj my, a jutro nasze dzieci będą kapitałem naszego świata, a być może jego Prometeuszami
– powiedział A. Chmielowski.
– Zawsze na sygnał się przyłączymy i wesprzemy swoimi możliwościami kolegów myśliwych
– zapewniła M. Krasnowska.
– Zaczynaliśmy od niewielkiego zakresu, ale z czasem podnosimy poprzeczkę. Chcemy pokazać, że można. Chcemy dać przykład innym organizacjom i osobom, zachęcając ich do podobnych, niewielkich, ale jakże potrzebnych gestów, bo leży to w interesie nas wszystkich jako społeczeństwa
Reklama
– podsumowali A. Janicki, M. Błahuta i D. Świstak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze