Kraków ma smoki, Wrocław – krasnale, Lublin – koziołki, a Przemyśl – niedźwiadki. Mosiężne figurki wyposażone w charakterystyczne atrybuty nawiązujące do ich sponsorów, już od połowy 2022 roku zostały rozlokowane w różnych miejscach, charakterystycznych dla grodu nad Sanem. Jest zatem miś strażnik graniczny, miś programista, czy miś – hydraulik. Są niedźwiadki zajadające lody lub pizzę, czy trzymające obok siebie fajkę lub dzwon. Można je znaleźć m.in. na ulicach: Kazimierzowskiej, Franciszkańskiej, placu Konstytucji, 3 Maja, Wybrzeżu Piłsudskiego, Kamiennym Moście, placu Legionów, Władycze, Kościuszki, w okolicach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, Wieży Zegarowej, czy w Parku Miejskim im. M. Strońskiego. „Szlakiem przemyskich niedźwiadków” to inicjatywa stowarzyszenia Przemyski Klub Melonik. Centrum Informacji Turystycznej w Przemyślu proponuje z kolei mieszkańcom i turystom ciekawą formę aktywnego zwiedzania, przy której będą się nie tylko dobrze bawić, ale też poznają sporo ciekawostek związanych z historią Przemyśla. Ma temu służyć rysunkowa mapka z naklejkami, zatytułowana „Na tropie misiów”, która zapewni niezapomnianą przygodę polegającą na poszukiwaniu (na razie) 13 figurek. Każdy miś umieszczony na szlaku skrywa inną historię. Mapka jest dostępna w siedzibie Centrum Informacji Turystycznej przy ul. Grodzkiej 1, a jej koszt to 15 zł. Środki z jej sprzedaży mają pozwolić w rozwijaniu podobnych projektów służących promocji miasta.
Rozmawia: Artur Wilgucki
Kiedy i z jakiego drewna wykonałeś swoją pierwszą fajkę?
– Ta przygoda…to kontynuacja przygody z drewnem, którą zacząłem w 1998 roku, rejestrując firmę, wykonującą różnego rodzaju rzeźby i pamiątki z drewna. Wiosną 1991 roku poznałem 60-letniego mistrza fajkarstwa Kazimierza Roga, który poszukiwał współpracownika, by dotrwać w zawodzie do emerytury. Wtedy, dołączając do firmy z wieloletnim rodowodem, przyłożyłem ręce do pierwszej fajki..
Przemyśl to stolica ludwisarstwa i fajczarstwa. W Wieży Zegarowej przy placu Niepodległości mieści się Muzeum Dzwonów i Fajek. To jedna z głównych atrakcji turystycznych miasta. Drugą jest coroczne Święto Fajki, którego jesteś współtwórcą. To najbardziej spektakularne wydarzenie fajczarskie w Polsce. Jaki jest główny cel Święta Fajki?
– Nasze miasto Przemyśl, oprócz wielu walorów, turystycznych, historycznych, kulturotwórczych, jest również miastem rzemieślników. Wszystkie te cechy posiada w Przemyślu FAJKA! I właśnie celem Święta Fajki jest pielęgnacja tych cech poprzez wyjątkowy, jedyny taki produkt w Polsce z jego historią, sztuką i filozofią. Filozofią użytkowania tejże FAJKI. Co roku odsłaniamy inną tematycznie fajkę, pokazując jej urodę w różnych kulturach i miejscach na świecie, zawsze kojarzoną z osobami o wysokich predystynacjach intelektualnych. Podobnie jak twórcy, mistrzowie tego rzemiosła wykonują ją z „duszą”, tak jej użytkownicy fajkę oglądają trzema zmysłami. Po pierwsze oczami, musi się podobać: jej miłośnik staje się kolekcjonerem przedmiotów. Staje się miłośnikiem sztuki, bo wiele fajek to przecież cenne obiekty rzemiosła artystycznego. Występują one przecież na obrazach jako ważny element życia danej epoki. Nie można wyobrazić sobie na przykład holenderskiego malarstwa rodzajowego XVII wieku bez scen biesiadnych, w których poczesną rolę odgrywa fajka. Drugi zmysł to dotyk, bo fajka musi dobrze „leżeć” w dłoni. Trzeci to wygląd: ma pasować do twarzy właściciela. I właśnie w Przemyślu... o wiele łatwiej, fajkę dopasować do niejednej buzi, szczególnie podczas Święta Fajki, gdzie turyści, mieszkańcy i goście, widzą rzesze fajczarzy z całego świata, zaaferowanych tym dziełami sztuki użytkowej z tą boską wonią dymu. W przyszłym roku będziemy obchodzić jubileusz 20-lecia świętowania i tu motywem będzie fajka prezydencka.
Rozmawiamy w szczególnym miejscu. Ostrów 656 pod Przemyślem. Twoje przedsiębiorstwo przypomina bardziej pracownię, galerię, muzeum, krainę wyobraźni i zapachów niż jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce, Europie i na świecie zakładów produkujących ekskluzywne fajki i galanterię fajczarską. Dlaczego przestrzeń, w której pracujesz, jest dla Ciebie tak ważna?
– Tak, Ostrów to po staropolsku wyspa,.. a miejsce tam, pod numerem 656., jest wyspą na Ostrowie, na której realizuję moje pasje związane z wszelakimi twórczościami. Przestrzeń, którą stworzyliśmy, która nam towarzyszy, otoczenie, czasem sztuka, kreuje naszą wyobraźnię, pozwala i uczy bardziej kreatywnie, podchodzić do pracy przy fajkach. Pozbywa strachu, który niszczy inwencje twórcze i ogranicza. Drewniana chałupa sprowadzona z Bieszczad stała się[paywall] Galerią ANIOŁÓW, także tych bieszczadzkich, ale wykonanych różnymi technikami. Anioły tu obecne dopasowujemy do potrzeb sytuacji czy osób, które właśnie Anioła potrzebują. Zrobimy anioła dla Ciebie. Trwają prace nad „Labiryntem Historii Polski”, a więc miejsca, gdzie w większym lub mniejszym zakresie będzie można zobaczyć i przeżyć przygodę z tym, co było najważniejsze dla Rzeczypospolitej w czasie jej dziejów.
Jesteś pomysłodawcą Stowarzyszenia Klub Przemyski Melonik, skupiającego ludzi, którym zależy na poprawie jakości życia w Przemyślu. W Stowarzyszeniu narodził się pomysł Przemyskich Niedźwiadków. Mógłbyś przybliżyć ideę tego pomysłu?
– Pomysł, by w Przemyślu powstał Klub Przemyski „Melonik”, rodził się latami w wielu głowach.. Jesteśmy stowarzyszeniem, które ceni sobie najbardziej koleżeństwo i przyjaźń, którą się obdarzamy. Nasze działania wynikają z serdecznych relacji, a jeżeli jeszcze przy tym uda się poprawić jakość życia w Przemyślu czy okolicy, to super! Zajmujemy się Sceną Letnią na Rynku w Przemyślu, przekazaliśmy prom gminie Krzywcza – stoi tam przy moście, no i niedźwiadki… Naturalne było, że jeżeli mogą powstać w Przemyślu jakieś artefakty łączące różne grupy ludzi czy działalności, to tym symbolem będzie niedźwiadek. I tak z melonikowej inicjatywy, powstały i powstają, misie rzeźbione przez słynnego rzeźbiarza z Zagórza, Jana Mogilanego, ten miś fajkarz, tamten okulista, inny pizzamen, perfumiarz czy mechanik samochodowy. Jest ich już kilkanaście i rosną jak grzyby po deszczu, fundowane przez nasze melonikowe firmy czy inne w mieście. Odlewane w firmie Kawmet, przekazywane są miastu, które znajduje im lokalizacje. Naturalnie, stały się atrakcją turystyczną miasta, drukowane są pamiątki oparte o nie, pisane wiersze i opowiadania, tworzone mapy, które pomagają w oparciu o te właśnie misie, fajniej zwiedzać nasze piękne miasto.
Twoje ego potrzebuje mocnej interakcji z drugim człowiekiem. Myślisz najpierw o swojej firmie, to jasne i oczywiste, ale jednocześnie dzięki Twoim pomysłom zyskuje całe środowisko, na przykład fajczarskie. Podobnie jest w Stowarzyszeniu Melonik. Ono skupia charakterne towarzystwo. Ale Tobie udało się namówić równie mocne osobowości jak Ty do wspólnego działania. Bardziej zjednujesz ludzi wokół idei, niż skłócasz. Jak to się robi?
– Melonik to przede wszystkim miejsce dla facetów, którzy zaangażowani codziennie w różnorakie działalności czy biznesy, chcą raz na jakiś czas usiąść razem, czasem też przy dobrym koniaku, i pogadać, wymienić poglądy czy sobie pomóc. Jak już mówiłem.. koleżeństwo i przyjaźń nas łączy, a prezes to funkcja honorowa. Bardzo lubię te nasze spotkania, bardziej niż namacalne efekty naszych działań. Wiesz, że byłbyś dobrym melonikiem..!!?
Mnie by bardziej pasowała batiarska kaszkietówka niż melonik… Rzeźbisz, malujesz, piszesz wiersze, wydajesz branżową gazetę. Jesteś aktywny w mediach społecznościowych. Konstruujesz instalacje happeningowe. Ostatnio postawiłeś liczącą 10,30 metrów wysokości i 11,50 metrów długości hulajnogę. Wcześniej nie dużo mniejszą fajkę i czołg. Nosisz się oryginalnie: albo szkocki kilt, albo bieszczadzki kapelusz, kowbojska kamizelka, stylizowane zapinki do koszuli, podkręcony wąs. No i, czego pewnie zazdroszczą Ci inni panowie w naszym wieku, ciągle masz z czego upiąć kucyk na głowie. Czy wiesz przypadkiem, skąd w Tobie taka potrzeba tworzenia i niewyczerpane pokłady energii?
– Energię na pewno można odziedziczyć z pokoleń przed nami... z ojca, dziadka itd., ale też z partnera życiowego, kolegi i przyjaciela, z innych ludzi. U mnie to chyba tak jest. A włosy też po ojcu i dziadku, wąsy po marszałku Piłsudskim czy po Salvatorze Dalim.. itd. Próbuję czerpać z pokoleń przed nami co do stylów ubioru, czy zachowań.To wyróżnia często z powszedniości, a bywa bodźcem do kreowania i tworzenia dalej i więcej. Małżonka, dzieci i przyjaciele też nieźle mobilizują.. A miasto?Tak, poddaję się fali uroku Przemyśla. Nasze miasto, prócz wszystkich atrakcji, potrzebuje czegoś na wskroś oryginalnego, co by je wyróżniało jeszcze bardziej i tu od lat próbuję zarazić koleżeństwo ideą: Przemyśla – Miasta Gigantów, gdzie różne giganty, największy rower na świecie, największa łyżka, okulary, itd., fajka itd. , czy narty, będą dodatkowo przyciągały turystów i zachęcały, by zobaczyć przy okazji to i tamto. By nie być gołosłownym, wykonaliśmy metalową, największą na świecie hulajnogę. Stoi przed wjazdem do firmy w Ostrowie.
O czym jeszcze marzysz?
– Chciałbym, by moje działania i wysiłki miały pozytywny wpływ na rzeczywistość wokół mnie i we mnie. Marzę, by dane mi było to zobaczyć i poczuć.
Jeśli nie byłbyś tym, kim jesteś, to kim chciałbyś być?
– Lepszym człowiekiem i lepszym fajkarzem. Może bardem. Jeśli nie byłbym tym, kim jestem, to chciałbym być filozofem, by zrozumieć i mędrcem, by to zaakceptować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze