Znana dziennikarka telewizyjna Monika Richardson podzieliła się w Internecie Internecie refleksją na temat swojego pobytu w Przemyślu.
–„Z każdą moją wizytą tutaj mam wrażenie, że są w tym kraju miejsca, gdzie żyje się spokojniej, piękniej i jakoś tak... z sensem” – napisała w poście.
Wynika z niego, że pani Monika w szacownym grodzie nad Sanem była nie po raz pierwszy. Do wpisu dołączyła zdjęcie córki Zosi na tle panoramy miasta i rozświetlonego Wzgórza Zamkowego. Nie wiem, czy szesnastoletnia Zosia wie, ale bardzo niedaleko miejsca, gdzie pozowała do zdjęcia, w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, w jednej z przedwojennych willi Winnej Góry rozgrywały się kultowe sceny filmu Andrzeja Wajdy „Kronika wypadków miłosnych”.
W owej willi ojciec (Leonard Pietraszak) Aliny (Paulina Młynarska) strzałem ze strzelby poczęstował Wicia (Piotr Wawrzyńczak) śrutem solnym. Wiciu długo nie mógł usiąść na czterech literach pomimo okładów z ziół przygotowanych przez jego matkę (Krystyna Zachwatowicz). Przemyśl zagrał w tym filmie jeszcze kilkoma plenerami: spacer głównych bohaterów w okolicach Zniesienia, lekcja wychowania fizycznego dla dziewcząt przeprowadzona na potrzeby filmu w seminarium duchownym.
Secesyjny przemyski dworzec, w latach osiemdziesiątych jak większość dworców w Polsce zaniedbany, na tydzień zamienił się w miejsce pachnące, czyste, pełne draperii i kwiatów. Róg Asnyka i Katedralnej przemienił się w kibuc (obecnie kameralna księgarnia „Kontrabanda Literacka”).
Park Miejski stał się niemym świadkiem miłosnych dialogów nastoletnich bohaterów. Skutkiem nieszczęśliwej miłości Wicio matury nie zdał, a wojna na zawsze rozdzieliła nastoletnich kochanków. Jedną z ról żeńskich zagrała jarosławianka Bernadetta Machała-Krzemińska, wychowanka przemyskiej pedagog Barbary Płocicy.
Być może przemyscy przewodnicy powinni uwzględnić jako dodatkową atrakcję turystyczną pod roboczym hasłem: Śladami „Kroniki wypadków miłosnych” według Andrzeja Wajdy. W okresie matur... jak znalazł. Bez cukrowania, bo film miał różne recenzje.
Andrzej Wajda, który prawdopodobnie po kądzieli ma korzenie przemyskie, odkrył miasto dla kina. Od kilkudziesięciu lat co jakiś czas zjeżdżają do grodu nad Sanem filmowcy. Nie dalej niż tydzień temu kolejni. To kapitalna, a co najważniejsze, darmowa promocja.
Może władze miasta powinny promować Przemyśl jako miejsce przyjazne artystom. Przemysł filmowy to potężny biznes. Może zasypać każdą dziurę budżetową. Tak więc hasło na dziś panie prezydencie: Przemyśl polską Pragą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Pani Richardson proponuję rzucić wszystko i zamieszkać w Przemyślu gwarantuję że szybciutko jak Pani przyjedzie tak opuści to miasteczko...
Szanowny Panie Redaktorze, ten film miałem przyjemność oglądać w TYP pracując w Warszawie w roku 1977 lub 1978. Tak więc siłą rzeczy musiał być kręcony w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.
Zapewne Pan myli tytuły. "Kronika..." powstała w roku 1985, zaś w 1975r. kręcono w Przemyślu film "Zawiłości uczuć".https://filmpolski.pl/fp/index.php?film=121865https://filmpolski.pl/fp/index.php?film=12294http://fototeka.fn.org.pl/public/cache3/1-F-1812-102-1500x.jpg
Tak szczerze to nie pamiętam tytułu filmu ale opisaną scenę strzału solą z dubeltówki, ostatni przedwojenny dom na Winnej Górze,/ na szczycie, obecnie jest przy nim przystanek autobusowy/ historia dwóch dziewcząt i chłopców z których jeden grał rolę Rusina , sądząc z akcentu - to wszystko na pewno widziałem w podanym wyżej czasie.
Ale o Janku Miszczaku szanowny Pan naczelny nawet "nie bąknął" Wywiad J.Świca to tylko tyle i aż tyle? Nie ma mowy o obronie niezależnego dziennikarstwa i jakimś chociażby symbolicznym proteście solidaryzującym się z Jankiem choćby i komentarzem ze strony "ŻP". Trochę to żenujące, nieprawdaż?
odezwała się rzeszowiaczek ze stalinowskiego rzeszowka
Nazywam sie Jan Wilgucki jestem architectem i pracuje w Mahattanie NYC. Wszystko co osiagnalem ,zdobylem ciezka praca na rzecz wlasna i pierwszej ojczyzny ktora jest Polska ,nikomu sie nie podlizujac za marne stanowisko -- szczegolnie niemcom .Jak widac jeden Wilgucki moze ,a drugi idzie po najlatwiejszej lini oporu bazgrajac o wszystkim ,byle dobrze placili .Ukraina jest cacy ,Niemcy tez ,oczywiscie Zydzi jak najbardziej ,a Polacy ?Polakom trzeba dowalic podazajac za Targowica . Wstyd!!!!!!
I dlatego każdy kto zdrowy ucieka z tego raju .
Mam podobne odczucia jak Pani Monika. Ale do dobrego samopoczucia gdziekolwiek trzeba dojrzeć. W Przemyślu o tę dojrzałość jest jak gdyby łatwiej. Przemawiają za tym piękno architektury i krajobrazu. Przeszkadza tylko liczba samochodów na ulicach...
Pani Richardson proponuję rzucić wszystko i zamieszkać w Przemyślu gwarantuję że szybciutko jak Pani przyjedzie tak opuści to miasteczko...
Szanowny Panie Redaktorze, ten film miałem przyjemność oglądać w TYP pracując w Warszawie w roku 1977 lub 1978. Tak więc siłą rzeczy musiał być kręcony w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.
Zapewne Pan myli tytuły. "Kronika..." powstała w roku 1985, zaś w 1975r. kręcono w Przemyślu film "Zawiłości uczuć".https://filmpolski.pl/fp/index.php?film=121865https://filmpolski.pl/fp/index.php?film=12294http://fototeka.fn.org.pl/public/cache3/1-F-1812-102-1500x.jpg