Reklama

Przemyślanin stworzy atlas motyli Europy. Pomysł szalony, ale realny!

Udokumentować cały cykl życia motyla? Tak ogromnego wyzwania, i to na skalę europejską, podjął się przemyślanin Adam Warecki. – Wykonać tę pracę w odniesieniu do wszystkich motyli dziennych Polski to niełatwe zadanie. A motyle Europy? Sfotografować wszystkie w postaci dorosłej (imago) to już coś. Sfotografowanie jeszcze dodatkowo ich jaj czy gąsienic, wydaje się szaleństwem, ale czy niemożliwym? – stwierdził.

Kiedy zaczęła się u pana fascynacja motylami? Z racji wykształcenia (A. Warecki jest lekarzem medycyny, specjalistą w zakresie neurologii – przyp.) w zasadzie nie powinien pan mieć z nimi nic wspólnego.

– Pierwsze obserwacje to początek lat 70. ubiegłego wieku. Wówczas w przydomowych ogródkach roiło się od wszędobylskich bielinków kapustników, których gąsienice masowo zjadały kapustę i kalafiory. Początkowo motyl kojarzył mi się ze szkodnikiem. Jednak nie wszystkie motyle były białe i nie wszystkie były obecne wśród warzyw. Te inne były kolorowe i urzekały innym lotem. Dowiedziałem się, że są to rusałki i cytrynki. Dla mnie, małego chłopca, a później dorastającego młodzieńca, ten świat kolorowych motyli był niezwykły i tajemniczy[paywall]. Późniejsze podglądanie motylego życia to zetknięcie się z pojęciem przeobrażenia zupełnego, czyli metamorfozy. Obserwacja przeobrażania się nieładnej gąsienicy w pięknego motyla była naprawdę fascynująca. Dalsze poznawanie przyrody, a później biologii i chemii były podstawą do podjęcia decyzji o studiach biologicznych lub medycznych.

Reklama


fot.Adam Warecki
Melitaea aetherie – motyl uchwycony na Sycylii.

Czy może pan się nazwać specjalistą od motyli, czyli lepidopterologiem?
– Motyle ogólnie dzielą się na dzienne i nocne. Ten podział nie do końca jest trafny, gdyż niektóre motyle tak zwane nocne, czyli ćmy, są aktywne również w dzień. Umowne motyle dzienne leżą w kręgu mojego zainteresowania. I w tym temacie jestem znawcą. Natomiast o motylach nocnych wiem mało. Jest to grupa bardzo zróżnicowana, nad którą pracują prawdziwi profesjonaliści.

Reklama

Pierwszy sfotografowany motyl to...
– Pierwszym  sfotografowanym  przeze mnie motylem była rusałka pawik, popularnie zwana pawim oczkiem. Był to 1982 rok, byłem wtedy w drugiej klasie ogólniaka.

A który okazał się najtrudniejszy do uchwycenia?
– Jedne motyle fotografuje się łatwiej, inne trudniej. Jest grupa motyli bardziej płochliwa, która na odgłos samej migawki w aparacie fotograficznym wykazuje niepokój. To motyle należące do podrodziny oczenicowatych (Satyrinae).

Najrzadszy motyl to...
– W Polsce jest, niestety, coraz więcej gatunków rzadkich, niektóre z nich zamieszkują trudnodostępne obszary, na przykład mszarnik jutta (Oeneis jutta) występuje tylko na mokradłach Wigierskiego Parku Narodowego.


fot.Adam Warecki
Colias aurorina – motyl sfotografowany na Peloponezie.

Reklama

Opis owada to praca teoretyczna. Znacznie cięższa jest chyba praca w terenie. To pan musi dostosować się do zwyczajów motyli, a nie odwrotnie. Skąd bierze pan wiedzę na temat tego, gdzie dany gatunek występuje, jak się na niego „zaczaić”, aby wyszły tak wspaniałe zdjęcia?
– Aby fotografować motyle, musi się znać ich zwyczaje, miejsca bytowania, czyli trzeba znać ich biotopy (siedliska). Ta wiedza wynika z wieloletnich obserwacji, ale też jest nabyta z książek, opracowań, a dzisiaj, w dobie internetu, zasięgnięta od kolegów z Niemiec, Włoch, Hiszpanii czy Francji.

Atlas motyli Polski (2010 r.) to ogromne wyzwanie, któremu pan podołał. Ale Atlas motyli Europy to już ekstremum. Jak pan to ocenia?
– Lubię wyzwania. Jako były sportowiec, bo przez osiem lat uprawiałem wyczynowo zapasy w stylu klasycznym, zetknąłem się z różnymi przeszkodami, z wieloma wyrzeczeniami, nauczyłem się żyć inaczej niż moi rówieśnicy. Wykonanie pracy związanej z wydaniem Atlasu motyli Polski było rzeczywiście okupione wyrzeczeniami. Podobnymi do tych, które powinien wykonać sportowiec przygotowujący się do zawodów. Użył pan pojęcia ekstremum w stosunku do planowanego Atlasu bionomii motyli dziennych Europy. To właściwe określenie. Pracuję nad tym projektem nieprzerwanie od 2009 roku. Im bliżej końca mojej pracy, tym trudniej. Wybieram się za kilka dni po raz trzeci daleko za koło podbiegunowe, do tundry. Tam pogoda nigdy nie jest pewna i nie można przewidzieć, czy wróci się na tarczy czy z tarczą. Kolega z Francji latał i jeździł do tundry aż siedem razy. Po to, by schwytać pojedyncze motyle danego gatunku. Jest ich tam łącznie 15. Ja jadę je odszukać, sfotografować i jeszcze podglądać, czyli zobaczyć, jak składają jaja, odszukać larwy i tak dalej.

Reklama


fot.Adam Warecki
Papilio alexanor – motyl sfotografowany w Albanii.

Jak godzi pan pracę zawodową ze swoją pasją?
– Staram się, choć napotykam na pewne ograniczenia. Przede wszystkim związane z brakiem czasu i finansów, aby w odpowiednim czasie uporać się z niezmiernie trudnymi podróżami po całym europejskim kontynencie. Trochę tolerancji i jakoś sobie radzę.

Mówią, że jak raz połknie się bakcyla, to zostaje w człowieku do końca życia. Czy zamierza pan postawić sobie jeszcze jakiś wyższy cel?
– Niestety, lata uciekają. Już nie jestem takim młodzikiem jak jeszcze 15 lat temu, kiedy na poważnie zająłem się bionomią motyli Polski. Nie żyję sam dla siebie i moja pasja w takim wydaniu musi znaleźć swój kres. Mam rodzinę i chciałbym z nią, a nie sam, cieszyć się życiem, w tym i podziwianiem przyrody, której fascynatem pozostanę do końca.

Reklama


fot.Adam Warecki
Scolitantides abencerragus – motyl uchwycony w południowej Hiszpanii.

Adam Warecki

Urodził się w 1965 roku w rodzinie nauczycielskiej. Absolwent Wydziału Lekarskiego WAM w Łodzi, lekarz medycyny, specjalista w zakresie neurologii. Żonaty (żona Beata), dwoje dzieci (syn Marcin, 27 lat, wykształcenie prawnicze; córka Julia, 16 lat, uczennica I Liceum Ogólnokształcącego w Przemyślu). Autor publikacji Atlas motyli dziennych Polski. Atlas bionomii,  członek Wojewódzkiego Zespołu Ekspertów na Podkarpaciu w ramach projektu ochrony „NATURA 2000”, autor kilku doniesień popularnonaukowych.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    SOAD - niezalogowany 2017-07-17 20:27:02

    Lepiej napiszcie coś o motylu o nazwie Modraszek, który bytuje, czy może raczej bytował na terenie tej nieszczęsnej inwestycji o nazwie nartostrada albo jak mawiają złośliwi nartostrata.STARORZECZE NALEŻY OCHRONIĆ - DZIKIEZYCIE.PL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2017-07-17 22:06:11

    >>jest lekarzem medycyny, specjalistą w zakresie neurologii – przyp.) w zasadzie nie powinien pan mieć z nimi nic wspólnego.<<Oj redaktorze - "motyle w głowie" to najczęstsze chyba "schorzenie neurologiczne".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    nick - niezalogowany 2017-07-18 09:12:48

    Modraszek Rebela jest w Polsce objęty częściową ochroną , na szczęście ekoterroryści nie zablokowali stoku

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości