Reklama

Przemyślanki uniewinnione. Miały prawo bronić promenady

„(...) W ocenie sądu nie sposób uznać, żeby czyn, którego dopuściła się obwiniona, był społecznie szkodliwy. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę szczytne intencje, którymi się kierowała, Jej zamiarem było poinformowanie jak największej rzeszy mieszkańców Przemyśla o dość problematycznym remoncie Wybrzeża Ojca Świętego Jana Pawła II i 22 Stycznia (...)” – to fragment uzasadnienia wyroku Sądu Rejonowego w Przemyślu, uniewinniającego przemyślankę, społeczniczkę Lilę Kalinowską od zarzutów naruszenia estetyki miasta poprzez nielegalne rozwieszenie plakatów, kierowanych pod jej adresem przez Straż Miejską w Przemyślu. Identyczne rozstrzygnięcie zapadło w stosunku do drugiej oskarżonej Jagi Hryniszyn.

10 listopada br., w przeddzień Święta Niepodległości, dwie przemyślanki, aktywistki – Lila Kalinowska i Jaga Hryniszyn, członkinie Towarzystwa Ulepszania Miasta, pojawiły się na Wybrzeżu Ojca Świętego Jana Pawła II i rozpoczęły rozwieszanie na drzewach plakatów. Zdecydowały o przeprowadzeniu w takiej formie akcji informacyjnej na temat przebudowy wybrzeża i możliwej wycinki kolejnych drzew. Miejsce i termin były nieprzypadkowe – następnego dnia miały się tam odbyć, gromadzące tłumy mieszkańców miasta, uroczystości z okazji wspomnianego święta. Nie bez znaczenia był także fakt, że w weekend wiele osób spaceruje nad Sanem i w ten sposób mogły one się zapoznać z petycją i przyłączyć do planowanej na 12 listopada ub.r. pikiety w obronie wybrzeża. Łącznie rozwiesiły 19 plakatów na 19 drzewach.

– Plakaty były w neonowym, żółtym kolorze. Takimi kolorami oznacza się drzewa do wycinki. Przymocowałyśmy je papierową taśmą, by nie uszkodzić drzew, o które wspólnie walczymy. Zamierzałyśmy zdjąć plakaty w poniedziałek, po długim weekendzie

Reklama

– powiedziała L. Kalinowska[paywall].

500 zł mandatu dla obu

Trzy godziny później pod siedzibę TUM-u (jedna z kamienic w Rynku)  podjechał na sygnale samochód Straży Miejskiej w Przemyślu.

– Strażnicy rozmawiali z nami w takim tonie, jakby się coś bardzo złego stało. Powiedzieli, że nadepnęłyśmy rządzącym na odcisk. Sugerowali, abyśmy się przyznały do nielegalnego powieszenia plakatów na drzewach na deptaku nad Sanem. Straszyli nas, że w przeciwnym razie sprawa zostanie skierowana do sądu i nie skończy się na grzywnie, lecz nawet karze ograniczenia wolności. Interwencja trwała prawie godzinę

Reklama

– wspomina L. Kalinowska. Koniec końców zaproponowali paniom po 500 zł mandatu za wykroczenie z artykułu 63. a kodeksu wykroczeń (kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny). Te odmówiły jednak ich przyjęcia. Po długim weekendzie udały się na komendę Straży Miejskiej w Przemyślu i opisały przebieg zdarzeń oraz swoje motywacje. Ta, wobec odmowy przyjęcia mandatów, skierowała sprawę do sądu.

Nagana nie wystarczyła. Apelacja straży miejskiej

Na początku stycznia br. Sąd Rejonowy w Przemyślu wydał pierwsze wyroki. W trybie zaocznym (bez przeprowadzenia rozpraw, na podstawie akt sprawy) ukarał L. Kalinowską i J. Hryniszyn karami nagany i zwolnił je z kosztów postępowania sądowego. To obie panie zadowalało. Były przekonane, że to koniec sprawy. Myliły się. Straż Miejska w Przemyślu wniosła sprzeciw. Podtrzymała chęć ukarania pań mandatami po 500 zł.

Reklama

12 i 14 lutego br. obie musiały się stawić w przemyskim sądzie rejonowym.Na rozprawy, w których oskarżycielem publicznym była przemyska straż miejska, przybyło kilkanaście osób.

Podczas ich trwania L. Kalinowska i J. Hryniszyn podtrzymały swoje wyjaśnienia. Sprawę tej pierwszej prowadził sędzia Andrzej Kowalczyk, tej drugiej – sędzia Agnieszka Tworzydło. Obie panie powiedziały, że w chwili wieszania plakatów nie miały świadomości łamania prawa. Podkreślały, że w Przemyślu wielokrotnie widziały ogłoszenia, rozmieszczone w podobny sposób, także na drzewach. Jak mówiły, nikomu to nie przeszkadzało.

Reklama

Lila Kalinowska i Jaga Hryniszyn, członkinie Towarzystwa Ulepszania Miasta, pojawiły się na Wybrzeżu Ojca Świętego Jana Pawła II i rozpoczęły... rozwieszanie na drzewach plakatów. Zdecydowały o przeprowadzeniu w takiej formie akcji informacyjnej na temat przebudowy wybrzeża i możliwej wycinki kolejnych drzew. Łącznie rozwiesiły 19 plakatów na 19 drzewach. Fot. zbiory własne

Szykany polityczne

Po przesłuchaniach świadków oskarżyciel publiczny, jeden ze strażników miejskich, przyznał, iż żądane przez straż miejską wyroki są jednak „stanowczo zbyt wysokie”. Zamiast 500 zł mandatu, zaproponował ukaranie obwinionej L. Kalinowskiej grzywną w wysokości 100 zł. Ta podkreśliła przed sądem, że sprawa ma charakter szykan politycznych.

Reklama

– Wiem, że moja działalność jest niewygodna dla samorządu, ale jest przejawem mojej wysokiej odpowiedzialności za środowisko, w którym żyję, za moje miasto. Działam tak od wielu lat i stosuję środki, które uważam za odpowiednie do wyrażenia protestu

– stwierdziła. Nawiązała też do kosztorysu, który przedstawił Zakład Usług Komunalnych sp. z o.o. w Przemyślu, i na podstawie którego straż miejska wnosiła o tak wysoką karę dla aktywistek.

– Kosztorys mówi, że zdjęcie plakatów z 19 drzew na deptaku nad Sanem trwało sześć roboczogodzin i kosztowało blisko 500 złotych. To kwota rażąco wysoka. Wieszałyśmy te plakaty we dwie, w 40 minut, równocześnie zbierając podpisy pod petycją i rozmawiając przez telefon. Zdjęcie ich nie mogło trwać więcej niż kwadrans

Reklama

– powiedziała.

Niewinne

14 lutego br. zapadł wyrok w obu sprawach. Zarówno sędzia A. Kowalczyk, jak i sędzia A. Tworzydło uniewinnili obie przemyślanki od zarzutów naruszenia estetyki miasta poprzez nielegalne rozwieszenie plakatów.

  • „(...) Obwiniona przyznała się, że wieszała plakaty na drzewach. I bezspornym jest to, że plakaty zostały umieszczone w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy (...). W ocenie sądu, nie sposób uznać, żeby czyn, którego dopuściła się obwiniona, był społecznie szkodliwy. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę szczytne intencje, którymi się kierowała, Jej zamiarem było poinformowanie jak największej rzeszy mieszkańców Przemyśla o dość problematycznym remoncie Wybrzeża Ojca Świętego Jana Pawła II i 22 Stycznia i przekształceniu ich w pełnowymiarową arterię komunikacyjną. Nie wdając się w szczegóły zmian proponowanych przez władze miasta, należy przypomnieć, że Wybrzeże Ojca Świętego Jana Pawła II i 22 Stycznia, a w szczególności przylegający do nich chodnik, od dziesięcioleci traktowane są przez mieszkańców i turystów jako swoisty bulwar. Trudno zatem się dziwić, że część społeczności lokalnej postanowiła zaprotestować przeciwko proponowanym zmianom i poinformować o tym innych mieszkańców miasta. W tym miejscu należy przypomnieć, że artykuł 54. Konstytucji RP gwarantuje każdemu wolność wyrażania swoich poglądów (...). Działania obwinionej, która chciała zwrócić uwagę na problemy związane z projektowaną modernizacją obu ulic, stanowiły właśnie realizację prawa do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje oczywiście krytyczne oceny decyzji decydentów, które miały miejsce w tej sprawie. W demokratycznym państwie prawa musi być miejsce dla wyrażania pokojowych opinii, także w formie pisemnego protestu (...). Podobne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z 11 grudnia 2018 roku. Zgodnie z jego tezą czyn, który jest pozbawiony cech szkodliwości społecznej, nie stanowi wykroczenia”

– tak brzmi niemal w całości uzasadnienie sądu do wydanego wyroku.

Prezydent odda sprawę do sądu

Jeszcze przed wydanym wyrokiem na profilu TUM-u (oraz „Stacji Przemyśl”, która go udostępniła) na Facebooku pojawił się wpis, nawołujący do przyjścia na rozprawę.

„(...) Jeżeli chcecie wesprzeć w sądzie naszą aktywistkę Lilę Kalinowską, ściganą przez Straż Miejską w Przemyślu, na polecenie prezydenta miasta W. Bakuna za rozwieszanie na promenadzie zasańskiej plakatów z petycją w obronie drzew oraz sprzeciwiającą się podkopowi pod mostem kolejowym, przyjdźcie na rozprawę (...). Jak wiadomo prezydent W. Bakun forsuje plan zamiany promenady w drogę o możliwym zwiększonym ruchu aut. Te plany stanowią zagrożenie dla rekreacyjnego charakteru promenady i grożą zagładą sędziwych drzew tam rosnących (...). Działania społeczników i aktywistów broniących wybrzeża są nie w smak włodarzom miasta (...)”

Reklama

– napisali m.in.

Na te słowa prezydent miasta Przemyśla Wojciech Bakun zripostował na tymże profilu, że odda sprawę z powództwa cywilnego za pomówienia. Kilka dni później zapytaliśmy, czy podtrzymuje swoją deklarację. Odpowiedział, że tak.

 

Nie komentuję sądowych wyroków

 

Rozmowa z komendantem Straży Miejskiej w Przemyślu Janem Geneją.

 

Zechce Pan skomentować wyrok przemyskiego sądu?

– Nie. Nie mam na razie uzasadnienia, a nawet gdybym miał, do sądowych wyroków się nie ustosunkowuję.

Kto złożył zawiadomienie w sprawie rozmieszczania na drzewach plakatów? W przestrzeni publicznej pojawiły się informacje, że miał to zrobić jeden z przemyskich radnych.

– To nieprawda. Nasz dyżurny zauważył tę sytuację na monitoringu znajdującym się na kładce pieszo-rowerowej i skierował tam nasz patrol.

Tę sytuację udało się zauważyć, a nie dało się z tego samego monitoringu zauważyć i namierzyć wandali, którzy swego czasu zdewastowali kładkę. Miasto, a w zasadzie mieszkańcy, ponieśli znacznie poważniejsze koszty z tym związane. Dlaczego wówczas się nie udało?

– Jeden dyżurny obsługuje 30 kamer. Być może nie udało się wówczas tego kogoś zauważyć i namierzyć. Zależy, jak obrotowa kamerka była ustawiona. Kiedy panie rozmieszczały plakaty, była ustawiona na drzewa.

Reklama

Ile razy interweniowaliście w ostatnim czasie w sprawie rozmieszczania na drzewach plakatów, afiszów, ogłoszeń, apeli, ulotek, napisów lub rysunków?

– Nie jestem w stanie powiedzieć.

Kosztorys ZUK-u, na Wasz wniosek, za usunięcie 19 plakatów z 19 drzew opiewa na kwotę prawie 500 złotych. Czas pracy to podobno trzy godziny. To nie przesada?

– To nie my szacowaliśmy koszty. Poprosiliśmy o uprzątnięcie plakatów z drzew. Panie wcale nie zadeklarowały chęci zdjęcia ich. Tyle.

Będziecie się odwoływać od wyroku?

– Na razie nie mam uzasadnienia. Jeśli będę nim dysponować, wówczas się zastanowię, czy złożyć apelację.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/02/2024 19:28
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    wazka1237_757 2024-02-23 19:44:31

    Panie Prezydencie , głosy w wyborach za nagrody dla tych dziewczyn - OKAZJA !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama