Reklama

Przez przypadek na konto rolnika trafiło 420 tys. zł!

Jakież było zdziwienie Stanisława Sawy, kiedy nagle i niespodziewanie na jego koncie bankowym zaczęło przybywać pieniędzy. I to nie były to grosze, a... setki tysięcy złotych! Kuriozalna pomyłka firmy z Wietlina Trzeciego w gminie Laszki mogła się dla niej skończyć z całą pewnością utratą płynności finansowej. Tak się nie stanie, bo pan Stanisław odda wszystko.

Pan Stanisław, który mieszka koło Tomaszowa Mazowieckiego, na terenie gminy Radymno, między Zadąbrowiem a Skołoszowem, ma blisko 100-hektarowe pole uprawne, na którym przeważa pszenica. Oczywiście nie zawiaduje nim sam. Pomaga mu syn, który niedawno ukończył studia wyższe na wydziale rolniczym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie i kiedyś przejmie schedę po ojcu. Na początku sierpnia br. omłócili około 12 ton pszenicy, załadowali na przyczepę i postanowili na próbę zawieźć produkt do Wietlina Trzeciego, do Spółdzielni Producentów Zbóż i Rzepaku „Farmer”.[paywall] – Naszymi głównymi odbiorcami są zakłady w: Załężu, Jarosławiu, Kielcach i Jaworznie. Słyszałem jednak, że w Wietlinie nie ma kolejek, więc wysłałem pracowników. Zdali pszenicę, pracownicy tej firmy ocenili ją. Dali niską cenę, więc już wówczas wiedziałem, że nie będę tam handlował, ale tak w tym biznesie bywa. Podałem numer konta, na który mieli mi przelać pieniądze za towar – opowiada S. Sawa. – Nie zaprzątałem sobie tym później głowy. Pewnego razu poszedłem do bankomatu, aby wybrać trochę grosza. Choć nigdy tego nie robię, wówczas wcisnąłem przycisk o potwierdzeniu transakcji. Patrzę i coś mi nie gra. Coś za dużo mam tych pieniędzy na koncie. Wiedziałem, że jedna z firm miała mi zapłacić, więc trochę się uspokoiłem. Wiadomo, człowiek się martwi, jak ubywa, a nie kiedy przybywa – dodaje.

Konto cały czas pracuje

Konto pana Stanisława cały czas pracuje. On wybiera, inni wpłacają za towar. W ciągu miesiąca dochodzi na nim do kilkudziesięciu transakcji. Tyle tylko, że przy kolejnym wybraniu pieniędzy z konta pokaźna kwota, która pokazała się mu jako saldo, poirytowała go. Pojechał do swojego banku, prosząc o wydrukowanie wszystkich transakcji, jakie były dokonywane na jego koncie.
– To było na przełomie sierpnia i września. Przeglądnąłem historię przelewów i zauważyłem, że pieniądze na konto wpłacali mi ludzie czy firmy, o których nie mam bladego pojęcia, z którymi nigdy nie handlowałem ani nie utrzymywałem kontaktów – wyjaśnia. – Jakiś gość z Laszek, ale i na przykład firma Van Pur z Warszawy. Zacząłem dedukować, przywołując w pamięci firmy, do których sprzedawałem zboże. Zadzwoniłem do Jarosławia, potem do Kielc. Ale tam księgowość działa bez zarzutu, o czym mogłem się przez lata przekonać. Pieniądze na koncie nadal rosły. Coś mnie tknęło, aby skontaktować się z firmą z Wietlina Trzeciego. Udało się za pośrednictwem radnych Wojciecha Januszki i Marka Kisielewicza. Skontaktowałem się także z adwokatem, który powiedział, że to jest jakieś koszmarne nieporozumienie – kontynuuje opowieść pan Stanisław. – Przyjechał do mnie jeden z członków zarządu tej firmy. Okazało się, że rzeczywiście coś było u nich nie tak. Okazało się, że mój rachunek bankowy został podany jako ich. Przez to koszmarne nieporozumienie na moim, a nie ich koncie, wylądowało ostatecznie 420 tysięcy złotych. A ponoć mają być jeszcze dwie wpłaty – wyliczył S. Sawa.

Reklama

Karkołomna procedura

Procedura zwrotu całej kwoty nie jest taka łatwa. – Z prostej przyczyny: na koncie są także wpłaty za moje zboże. Nie mogę od tak wybrać i przelać na ich konto 420 tysięcy złotych. Razem z żoną siedzieliśmy dość długo i wszystko analizowaliśmy. Oczywiście oddałem wszystko – zapewnia pan Stanisław. – Miałem o tym nie mówić, ale powiem: do tej pory nie usłyszałem słowa „dziękuję” – dodał.
A co by się stało, gdyby S. Sawa nie zauważył koszmarnego błędu? – Dowiadywałem się w kilku instytucjach, by wspomnieć o Urzędzie Skarbowym w Zamościu, pytałem kilku księgowych, bo wiedziałem, że czasami przez takie bezwiedne przyjmowanie na konto nie swoich pieniędzy można napytać sobie biedy. Powiedzieli mi, że zwrot pieniedzy to moja dobra wola. Całą procedurę musieliby rozpocząć w Wietlinie Trzecim, na przykład kierując do warszawskiej firmy Van Pur pytanie o brak zapłaty. Tamci by jednak stwierdzili, że wpłacili gotówkę na konto firmy, które od nich otrzymali. Mają potwierdzenie, więc reszta ich nie obchodzi. Koło się zamyka – podsumował S. Sawa.
– Rzeczywiście w naszej firmie doszło do poważnego nieporozumienia, ale na całe szczęście wszystko zostało już załatwione – lapidarnie skomentował członek zarządu wietlińskiej spółdzielni Zenon Sanocki.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    KK - niezalogowany 2015-09-21 16:22:23

    Chyba jestem s.ką ale w dzisiejszych czasach...Za pomyłkę się płaci i pewnie oddałabym ale 50%

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Judym do KK - niezalogowany 2015-09-21 22:19:28

    A gdyby omyłkowo wpłaciłabyś nie na to konto co powinnaś ,to może zrozumiałabyś  wtedy ,co to znaczy być uczciwym

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ktosia ! - niezalogowany 2015-09-22 08:11:26

    To ile wreszcie dostał ???420 , czy 418 tysięcy ??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości