Wieloletni dziennikarz Nowin, Życia Przemyskiego i Polskiej Agencji Prasowej – Jan Miszczak od kilku lat zajmuje się filmem. Zrealizował już siedemnaście filmów o naszych miastach, gminach i instytucjach kultury. Niedawno, na zlecenie Ministerstwa Rozwoju, reżyserował cyklu filmów dokumentalnych, pod hasłem „Partnerstwo dla rozwoju”, które emitują stacje: Polsat i Polsat News oraz TV6.
Brzmi to trochę sztywno i urzędniczo, a Ty musiałeś z tego zrobić jak najciekawszy materiał?
– W Bieszczadach znaleźliśmy Mariana Stuja, który jest absolutnym pasjonatem orłów i pokazał nam orle gniazdo, niedostępne dla przeciętnego człowieka. Patrzyliśmy przez lornetkę na gniazdo i zastanawialiśmy się, jak pokazać to kamerą. Tu w sukurs przyszła technika. Użyliśmy specjalnego drona. Wiedzieliśmy, że nie spłoszy orłów. W ten sposób, stojąc po szyję w trawie, mogłem zaglądać do orlego gniazda i widzieć pisklę, a potem dużego orła. To naprawdę fascynujące przeżycie.
Pierwszy raz pracowałeś z profesjonalnym, filmowym zespołem?
– Wcześniej też robiłem filmy ze wspaniałymi kolegami z Rzeszowa, ale tym razem pracowałem z ekipą składającą się z całego sztabu ludzi ze znanej wytwórni filmowej, z którymi świetnie się pracuje i od których mogłem się wiele nauczyć. Przy filmie fabularnym reżyser ma większą swobodę i może sobie pozwolić na pewne odstępstwa. Ja dostałem scenariusz, którego musiałem się trzymać, choć w przypadku pewnych scen do mnie należała decyzja, jak je rozegrać. Z której strony ma na plan wejść aktor, jaki plener będzie bardziej odpowiedni, tak by obrazowi nadać jak największą naturalność. Na przykład zgodnie ze scenariuszem scena miała się rozgrywać w jakimś obiekcie, a tymczasem już na miejscu się okazywało, że obok jest piękna góra z widokiem na ten obiekt, z Zalewem Solińskim w tle i stamtąd kręciliśmy. Wszystko musiało wyglądać tak, jakby nie aktor, ale normalny człowiek przypadkiem trafił w to miejsce i zainteresował się nim. Metoda, którą przyjąłem, była zgodna z odczuciami całej ekipy, bo powstał prawdziwy dokument., a nie jakiś sfabularyzowany sztuczny film. Tu przyznaję, że bardzo pomogło mi doświadczenie dziennikarskie.
W poszczególnych odcinkach grali znani aktorzy?
– Była to dla mnie wielka frajda i satysfakcja, iż mogłem pracować z Kingą Preis, Katarzyną Skrzynecką, Joanną Orleańską, Markiem Siudymem, Rafałem Cieszyńskim, Mariuszem Węgłowskim, czyli sympatycznym policjantem z serialu Policjantki i policjanci, czy Łukaszem Płoszajskim, znanym między innymi z Pierwszej miłości. W jednym z odcinków wystąpiła także Ewa Wachowicz, jak zwykle pełna uroku. Muszę powiedzieć, że podziwiałem ich rzetelność. Na tym polega profesjonalizm. Świetnie się dogadywaliśmy, omawialiśmy poszczególne sceny i pomimo że byli to znani aktorzy, w pracy chętnie słuchali moich sugestii i rozwiązań.
Dziękuję i gratuluję wspaniałej przygody, no i czekamy na Twoje następne filmy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze