Reklama

Przyszłe mamy są dziś dużo bardziej wymagające

O cudzie narodzin, relacjach na linii pacjentka – lekarz położnik oraz porodach w czasie pandemii rozmawiamy z lek. med. Mariuszem Lesiczką, specjalistą położnictwa i ginekologii, kierownikiem oddziału położniczo-ginekologicznego w SP ZOZ w Lubaczowie.

Co sprawia, że opinia pań o porodach w lubaczowskim szpitalu jest tak dobra i że wracają od Was zadowolone?

– Przyjmujemy średnio między 400 a 450 porodów rocznie. Mamy u siebie szkołę rodzenia i same doświadczone położne oraz personel lekarski z długoletnim stażem. Sam na oddziale pracuję już 28 lat, a od jakiś 8 nim kieruję. Ważna jest też atmosfera na oddziale. Staramy się stwarzać taką, żeby pacjentki czuły się u nas dobrze. Oferujemy też całkiem niezłe warunki: większość rodzących ma do dyspozycji jednoosobowe sale z pełnym węzłem sanitarnym, natomiast sale pooperacyjne są dwuosobowe, ale tu panie przebywają zaledwie 1 dzień, na czas[paywall] obserwacji po cięciu cesarskim, a potem są przenoszone na sale jednoosobowe. Mamy też w ofercie wszystkie dostępne metody łagodzenia bólu z wyjątkiem znieczulenia zewnątrzoponowego: jest możliwość zastosowania opioidów, leków przeciwbólowych niesteroidowych czy urządzenia do mieszania podtlenku azotu.

Reklama

Czy jest jakiś klucz w relacjach na linii: lekarz położnik – pacjentka?

– Wszystko zależy od charakteru ludzi, empatii i chęci współpracy. Skoro pacjentki chcą u nas rodzić, to tylko się cieszyć. Migracja porodowa istnieje wszędzie, ale zauważamy, że jeśli już pacjentka do nas trafi, to potem u nas zostaje i wraca podczas kolejnych porodów. W czasach pandemii małe szpitale i oddziały, takie jak nasz, są częściej wybierane przez kobiety, bo dają większe poczucie bezpieczeństwa i intymności.

Ciężarne są dzisiaj bardziej wymagające niż kiedyś?

Reklama

– Z pewnością. Porody w latach 90. i w obecnym czasie to dwie różne bajki. Pacjentki są zupełnie inaczej traktowane: podmiotowo, a nie przedmiotowo. Wszystkie te zmiany są oczywiście na plus. Rodząca sama wybiera dogodną pozycję do porodu, ma dyspozycji wiele udogodnień i nieocenione wsparcie położnej.

W związku z COVID-19 wszystko stanęło na głowie. Jak wyglądają obecnie porody?

– Porody rodzinne nie są obecnie możliwe. Dodatkowa osoba wprowadza zbyt duże ryzyko przeniesienia koronawirusa. Za czasów wiosennego lockdownu wstrzymaliśmy porody rodzinne, potem przez jakiś czas, przy jednej rodzącej na sali, mogła przy niej być osoba towarzysząca, teraz, przy kolejnych zaostrzeniach, musieliśmy znów z tej formy zrezygnować. Nie ma też odwiedzin. Na szczęście koronawirus nas oszczędza, od początku trwania epidemii nasze położnictwo było zamknięte z tego powodu tylko przez 3 dni. Zachowujemy rygory, pilnujemy reżimów sanitarnych, robimy, co możemy, by zapewnić mamom bezpieczeństwo. Reguły przyjęte przez nas na razie się sprawdzają.


ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości