Obywatel Ukrainy przywłaszczył sobie znaleziony telefon komórkowy. Odzyskany przez policjantów aparat ostatecznie wrócił do właścicielki.
Na początku sierpnia br. 29-letni mieszkanka Ząbkowic Śląskich powiadomiła lubaczowskich policjantów o przywłaszczeniu należącego do niej telefonu komórkowego o wartości 1850 zł. Utraciła go na stacji paliw w Narolu. Funkcjonariusze na podstawie zebranych dowodów wytypowali sprawcę czynu, a tym okazał się 50-letni Ukrainiec. Na początku listopada br. odzyskali przywłaszczone urządzenie i zwrócili je pokrzywdzonej, zaś podejrzanemu przedstawili zarzut. Grozi mu za kara ograniczenia lub pozbawienia wolności do 1 roku.
– Pamiętajmy! – radzą policjanci. – „Znalezione nie kradzione” to tylko powiedzenie. Tak naprawdę, jeśli znaleźliśmy jakąś rzecz, to musimy ją oddać właścicielowi. Tak stanowi prawo! Kiedy sami nie jesteśmy w stanie ustalić właściciela znalezionej rzeczy możemy z prośbą o pomoc zwrócić się do instytucji publicznych, takich jak: policja, straż miejska czy biuro rzeczy znalezionych. W przeciwnym razie dopuszczamy się przywłaszczenia. Jest to przestępstwo lub wykroczenie, w zależności od wartości znalezionej rzeczy – informują.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I tyle pożytku z chachłów. Złodziej, tirówka, przemytnik, bandyta itp
I tyle pożytku z chachłów. Złodziej, tirówka, przemytnik, bandyta itp