Na stanowisko starosty został wybrany 28 października. Choć jest samorządowcem o dużym doświadczeniu, do tej pory pracował w cieniu innych. Teraz, kiedy objął stery w powiecie, pytamy o jego życie osobiste, przekonania, a przede wszystkim o plany dotyczące PKS, szpitala i szkół.
Stanisław Kłopot nie był do tej pory postacią medialną, nie wszyscy mieli okazję poznać Pana bliżej. Dlatego proszę opowiedzieć o sobie w kilku słowach.
– Żona Jadwiga, we wrześniu obchodziliśmy 28-lecie małżeństwa, pracuje jako kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Pruchniku. Córka Agnieszka, 27 lat, z wykształcenia architekt krajobrazu, od 1,5 roku mężatka, nie jestem jeszcze dziadkiem, ale mam nadzieję, że w najbliższym czasie to się zmieni. Jeśli idzie o zainteresowania[paywall] – to książka. Przede wszystkim historia i science fiction, a w ramach relaksu wciągający kryminał – ostatnio zaczytuję się w książkach Remigiusza Mroza. Oczywiście muszę wspomnieć o polityce oraz o sporcie, szczególnie piłce nożnej. Pasje? Mam kilka. Jestem wędkarzem, w tym roku zostałem pszczelarzem. Mam cztery rodziny pszczele, liczę, że przezimują szczęśliwie i w przyszłym roku zwiększę stan posiadania. Docelowo chciałbym mieć ich dziesięć. Grywam, a właściwie grywałem w szachy, brydża. Używam czasu przeszłego, ponieważ coraz trudniej znaleźć na to czas, a do brydża przysłowiowego czwartego.
Jakie cechy ceni Pan w ludziach?
– Szczerość, prawdomówność, konsekwencję w dążeniu do założonych celów. Ważną rzeczą w dyskusji, również tej publicznej, jest przyjmowanie argumentów drugiej strony, czyli sztuka kompromisu.
Do tej pory dał się Pan poznać jako samorządowiec opanowany, o wysokiej kulturze, ale stanowczy i w każdym detalu profesjonalny. Jednak pomiędzy funkcją przewodniczącego rady, czy pozostającego w cieniu zastępcy burmistrza a funkcją starosty jest pewna różnica. Zapytam więc trochę przewrotnie, jakim starostą chciałby Pan być?
– Chciałbym być starostą skutecznym. Jako samorząd powiatowy rozpoczęliśmy wiele zadań, choćby dotyczących scaleń, szpitala w Jarosławiu czy komunikacji publicznej i teraz trzeba konsekwentnie doprowadzić wszystko do końca. Stawiam przed sobą i samorządem kolejne wyzwania. Dobiega końca obecna finansowa perspektywa unijna i musimy umieć skorzystać z tego, co jest jeszcze do wykorzystania i przygotować się do kolejnej. Zakończyły się dwa duże projekty edukacyjne, pora pomyśleć o kolejnych. W tym zakresie warto zaprojektować działania na rzecz osób wykluczanych społecznie, choćby niepełnosprawnych. Moim zamierzeniem jest także kompleksowa współpraca z samorządami gminnymi w zakresie sytuacji hydrologicznej, bo to realny problem. Chciałbym opracować z naszymi partnerami ramy rozwoju turystyki w oparciu o to, co już istnieje – Radawa, ZEK w Radymnie, lotnisko w Laszkach, Pruchnik. To oczywiście także infrastruktura drogowa, ale i cywilizacyjna. Skończyły się na szczęście czasy, kiedy niektórym wydawało się, że na wsi – a jesteśmy w większości powiatem ziemskim – wystarczy droga i chodnik. Chciałbym wpisać w tę strategię, o której mówię, trasy rowerowe, ścieżki do nordic walking, ułatwianie realizacji pomysłów przez społeczności lokalne.
Stosunki na linii jarosławski ratusz – starostwo powiatowe były w ostatnich latach, mówiąc delikatnie, napięte. Zmiana na stanowisku starosty daje możliwość nowego otwarcia. Jak Pan widzi swoją współpracę z miastem i burmistrzem Paluchem?
– Miasto Jarosław to prawie 1/3 mieszkańców naszego powiatu, w tym mieście znajduje się siedziba starostwa, szpital i większość instytucji, które podlegają pod powiat. Współpraca z każdym – na partnerskich zasadach i taka, która przynosi konkretne efekty, nie gołosłowny PR – będzie przeze mnie traktowana z należytą powagą i zrozumieniem, tak jak i ja chcę być traktowany poważnie jako przedstawiciel wyborców, którzy powierzyli mi i pozostałym radnym mandat, oczekując realizacji jasno założonego programu wyborczego. Odbyłem już pierwszą, kurtuazyjną rozmowę z władzami miasta, było sympatycznie. Dlatego liczę, że i w konkretach się porozumiemy, droga z mojej strony jest otwarta.
Wierzy pan, że uda się uratować jarosławski PKS?
– Nie tylko wierzę, ale jestem wręcz przekonany, że PKS będzie funkcjonował jako solidna firma przynosząca zyski i zapewniająca bezpieczeństwo komunikacyjne mieszkańcom i godziwe zarobki swoim pracownikom. Mamy nowego prezesa, z którym będę chciał się spotkać może już w tym tygodniu. Mam pewne pomysły, które – mam nadzieję – przyniosą oczekiwane efekty. Nie będę na razie mówić o konkretach, bo chciałbym w pierwszej kolejności przedyskutować je z władzami spółki, ale zapewniam, że mowa o pomysłach, które są – że tak powiem – mierzalne i policzalne. Tutaj także liczę na inwencję PKS, bo chciałbym, żeby spółka skorzystała z pieniędzy projektowych, spoza budżetu, na nowy tabor. Obsługujemy sporą część Podkarpacia, w tym Roztocze i Bieszczady, więc warto pomyśleć, by był nie tylko ekonomiczny, ale i ekologiczny. Wiem, że zależy na tym także władzom województwa, w końcu Bieszczady i Roztocze są podkarpacką marką turystyczną. I o tym chcę rozmawiać z marszałkiem i wojewodą.
Jednym ze znaków rozpoznawczych poprzedniego starosty były inwestycje w COM. Czy dalsza modernizacja infrastruktury szpitala nadal będzie ważną sprawą dla nowego starosty?
– Od modernizacji szpitala nie ma odwrotu. Są jasno skonkretyzowane plany opracowane przez poprzedniego starostę, obecnego posła Tadeusza Chrzana i dyrekcję szpitala, i te plany są i będą realizowane. Trudno, żeby było inaczej. Powiat liczy 120 tysięcy mieszkańców, większość z nich bezpośrednio lub pośrednio miała kontakt z naszą placówką, dalsze inwestycje w szpital sprawią, że będzie to placówka na miarę XXI wieku.
W sąsiednim Przeworsku rozegrała się w ostatnich dniach batalia o utrzymanie w tamtejszym szpitalu porodówki. Nie jest tajemnicą, że jarosławski szpital także nie spina swojego budżetu, nasuwa się więc pytanie, jak Pan widzi przyszłość finansowania tej placówki?
–Trudna sytuacja dotyczy większości szpitali powiatowych, nasz nie jest wyjątkiem. Nie oznacza to, że w związku z tym jesteśmy bierni i czekamy na to, jakie rozwiązania zaproponują inni. Jarosławska placówka jest po audycie, jest przygotowany program naprawczy. Zapewniam, że nie ucierpią na tym nasi pacjenci, na pewno nie będziemy likwidowali nierentownych oddziałów lub ograniczali przyjęć pacjentów.
Ważnym tematem mijającego roku była edukacja. Jaka jest Pańska wizja oświaty w powiecie jarosławskim?
– Być może Pana zaskoczę, ale moja wizja oświaty jest niezmienna od 21 lat, czyli od restytucji powiatów. W powiecie jarosławskim jest robione wszystko, co tylko możliwe, aby szkoły funkcjonowały na najwyższym poziomie, ale według przemyślanego planu. Przede wszystkim zapewniamy nowoczesne kształcenie zawodowe, przy odpowiednim wsparciu szkolenia ogólnego. Nasz powiat nie uległ „modzie” likwidacji szkół zawodowych, mamy bazę, która jest rozbudowywana i unowocześniana po to, aby absolwenci naszych szkół mogli podjąć pracę w nowoczesnych zakładach, choćby branży lotniczej, czy wykorzystujących najnowsze technologie. Takie zakłady powstają już w tej chwili w Rzeszowie i okolicach, liczę także, że wkrótce będzie to Jarosław, właśnie ze względu na jarosławską bazę edukacyjną i absolwentów, którzy kończą nasze szkoły średnie. Być może skończy się wreszcie odpływ młodych ludzi z tego terenu, bo i praca w Rzeszowie w obecnej rzeczywistości nie musi oznaczać wcale przeprowadzki z naszego powiatu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No chłopie, może uda ci się złapać taki okaz, jednakowoż, może być z nim duży kłopot ?!?YOUTUBE.COM - BAD GRANDPA - MOBY DICK SCENE
No chłopie, może uda ci się złapać taki okaz, jednakowoż, może być z nim duży kłopot ?!?YOUTUBE.COM - BAD GRANDPA - MOBY DICK SCENE