Reklama

Puchatka ma wilczy apetyt [WIDEO]

04/04/2016 16:30

Niespełna 2-miesięczna niedźwiedzica trafiła do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Prawdopodobnie pozostawionego na pastwę losu przez matkę drapieżnika znaleźli leśnicy w Bieszczadach.

– Już od kilku dni docierały do nas niepokojące sygnały o kilkukrotnym zaobserwowaniu samotnego, małego niedźwiadka błąkającego się w pobliżu drogi na Komańczę – piszą leśnicy z Cisnej. – Niestety, mimo wzmożonych obserwacji, nie udało nam się spotkać nic, co potwierdziłoby te sygnały. Aż do[paywall] dzisiaj (1 bm. – przyp. red.), kiedy około 15 dostaliśmy telefon od zaprzyjaźnionego GOPR-owca Janka Kozy, że właśnie mały miś wyskoczył mu na drogę. Natychmiast ruszyliśmy na miejsce zdarzenia, gdzie ujrzeliśmy smutny widok: malutki, wychudzony niedźwiadek, który nie uciekał na widok ludzi i trzęsąc się leżał na trawie. Gorąca linia z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Rzeszowie oraz Ośrodkiem Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu utwierdziła nas w przekonaniu, że maluch nie poradzi sobie bez naszej pomocy. Bez najmniejszego problemu złapaliśmy niedźwiadka i przetransportowaliśmy go do specjalistów w Przemyślu. Okazało się, że to mała, dwumiesięczna niedźwiedzica, ważąca nieco ponad 3 kg, bardzo osłabiona i wychudzona. Na szczęście natychmiast otrzymała profesjonalną opiekę i pod kroplówkami odzyskuje siły. Lekarze potwierdzili, że bez naszej pomocy, niedługo padłaby z głodu i zmęczenia. Nie wiemy, dlaczego mały miś błąkał się samotnie przy drodze i gdzie jest jego mama, ale mamy nadzieję, że wkrótce odzyska siły i będzie mógł zostać zwrócony bieszczadzkiej kniei, gdzie jest jego miejsce – mają nadzieję wybawiciele drapieżnika.

Specjaliści z przemyskiej placówki, którzy udzielali już pomocy niedźwiedziom, ale zawsze dorosłym, dokładają starań, aby mała pacjentka wróciła do formy.

Reklama

– Prawdopodobnie została porzucona przez matkę – mówi lek. wet. Andrzej Fedaczyński z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. – Leśnicy bardzo dokładnie spenetrowali rejon jej znalezienia i nigdzie nie natrafili na ślady dorosłego osobnika – dodaje.

Puchatka – bo takie właśnie imię nadali podopiecznej weterynarze – najgorsze ma już za sobą. Ma wprost wilczy apetyt.

– Trudno wypowiadać się odnośnie przyszłości zwierzęcia – zastrzega Jakub Kotowicz, menager ośrodka. – O tej zadecyduje Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Rzeszowie – wyjaśnia.

Reklama

Po intensywnym dniu badań pora na długi odpoczynek i karmienie w odizolowanej od ludzi części ośrodka. Ma apety, to...

Opublikowany przez Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu na 4 kwietnia 2016
del
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Misiek - niezalogowany 2016-04-04 18:38:06

    Takiego to mogę adoptować :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama