Reklama

Ręczna robota z przeznaczeniem na front [ZDJĘCIA]/Ручна робота призначена для фронту

09/06/2024 14:45

Sobota. 25 maja. 882. dzień pełnoskalowej wojny. Na ulicach normalny ruch, tylko trochę częściej można spotkać mężczyzn w polowych mundurach. Wykorzystują urlop, spacerują, ale na twarzach rzadko pojawia się uśmiech.

Z placu Sobornego tramwajem ósemką dojeżdżam do ulicy Kubijowicza, gdzie mieści się Narodowa Akademia Sztuki. Kompleks podniszczonych budynków sprzed czterdziestu lat w stylu radzieckiego postmodernizmu. Na murze rzuca się w oczy duży napis „ukrytia”, czyli schron. Dobrze wiedzieć, bo jeden alarm dzisiaj już był. Został odwołany, ale w schronie nadal trwa konferencja naukowa. Ostatnio syreny wyją tak często, że bez sensu byłoby przenosić się do budynku głównego, bo zaraz może być następny. Zresztą od dawna studenci w schronie mają ćwiczenia, słuchają wykładów, zorganizowali galerię. To taki wojenny reżim, do którego wszyscy przywykli. Dzisiaj jednak interesuje mnie to, co się dzieje na trzecim piętrze uczelni, gdzie mieszczą się pracownie projektowania ubiorów.


Długi korytarz, na ścianach plansze z projektami różnych strojów – teatralnych, historycznych i zupełnie współczesnych. Wyglądają na prace dyplomowe studentów. Wzdłuż ścian, na podłodze leżą grube zwoje siatki maskującej. W miejscu, gdzie studenci uczą się pracy z tkaniną, nie powinno to nikogo dziwić, ale siatki nie mają nic wspólnego z programem studiów. Jest wojna i siatki są robione z przeznaczeniem na front.

Reklama

Wojenna pracownia

W głębi korytarza przy drewnianym stelażu[paywall] w formie sześcianu kilka kobiet w różnym wieku pracuje przy kolejnej, podobnej do rybackiej siatce. Wiążą na niej paski pociętej specjalnej tkaniny w różnych kolorach: żółtym, odcieniach brązu, zieleni i czerni. Ważne, żeby odpowiednio skomponować deseń. Wzory muszą być nieregularne, najbardziej upodabniające się do natury, w której nie ma geometrii. Zlewać się dokładnie z otoczeniem tak, żeby żaden rosyjski dron nie wypatrzył tego, co maskuje siatka. To żmudna robota. Po kilku godzinach bolą palce, sztywnieje kark, a żeby zrobić jedną siatkę o wymiarach 6 x 8 metrów, czyli 48 metrów kwadratowych, kilka kobiet musi pracować trzy dni. Jedną z nich jest Swietłana, która przed koszmarem wojny uciekła z Chersonia do Lwowa.  

Zaczęło się w lutym 2022

– Najpierw zaskoczenie. Strach, co będzie dalej? Nasi studenci rozjechali się do domów. Po dwóch, trzech tygodniach sytuacja się ustabilizowała. Jedni pojechali walczyć, ale wielu z nich wróciło. Z ładunkiem dużych emocji, których nie potrafili rozładować – opowiada Olesia Dacko, kierująca Katedrą Kształcenia Menadżerów Sztuki. – Normalnych zajęć jeszcze wtedy nie było i trzeba było ich czymś zająć, żeby rozładować ich traumy. Wtedy wpadliśmy na pomysł, żeby robić siatki maskujące dla naszych chłopców na froncie, którym wszystkiego brakowało. Początki to była zupełna partyzantka – śmieje się Olesia. – Ludzie przynosili różne tkaniny, jakieś ubrania, które cięliśmy na paski. Potem jedna z pań na swoim podwórku w dużym baniaku, na ognisku, farbowała paski na odpowiednie kolory i dopiero wtedy można je było wiązać do siatki. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej. Dostajemy z frontu konkretne zamówienia. Piszą, jakie rozmiary siatki są potrzebne i w zależności od terenu, w którym walczą, jaki ma być deseń i kolory. Na przykład trzydzieści procent zieleni i siedemdziesiąt brązu. Wtedy w firmie kupujemy osnowę i specjalną tkaninę pociętą już na paski, które nasze panie wiążą do siatki. To cała logistyka, którą trzeba było ogarnąć i jeszcze zdobyć fundusze na zakup siatki i pasków – tłumaczy.  Teraz od rana do wieczora rotacyjnie pracuje przy tym około trzydziestu kobiet, z których wiele ma na froncie swoich bliskich. – Do gotowych siatek wkładamy kartki z pozdrowieniami, rysunki dzieci. Na „podtrymku” – jak my mówimy. To bardzo ważne, żeby nasi chłopcy, tam, w okopach, wiedzieli, że o nich myślimy. Oprócz nas we Lwowie jest jeszcze kilka miejsc, gdzie robią siatki maskujące. Na przykład przy cerkwiach albo w klubach. Nawiązaliśmy też współpracę z Akademią Sztuk Pięknych w Łodzi, skąd dostajemy materiały – dodaje Olesia.

Reklama

Serduszka i kwiatki

W głębi korytarza Mariana przygotowuje do wysyłki wykonane w podobny sposób pokrowce maskujące na hełmy. Do każdego wkłada serduszko albo kwiatek wydziergane na szydełku. –- To takie talizmany, na szczęście. Niby drobiazg, ale wiem, że tam na froncie, w tym piekle, nasi chłopcy potrzebują otuchy – mówi. Na pytanie, ile już takich pokrowców zrobiły,  odpowiada, że na pewno ponad pół tysiąca. W tym czasie panie wieszają na ścianie nową osnowę i zaczynają przywiązywać do niej paski dobrane kolorystycznie do zamówienia z frontu. Tydzień wcześniej major Sił Zbrojnych Ukrainy Maksym Żorin we wpisie na Telegramie, komentując trudną sytuację na froncie, podał informację: „Zrobimy wszystko, co w naszej mocy. Ważne, aby cały kraj był równie zaangażowany i przygotowywał się z nami”. Widząc zaangażowanie kobiet, zrozumiałem, co miał na myśli. Po wyjściu naszła mnie refleksja – jak to bardzo podobne do rysunków albo opisów z czasów powstania styczniowego. Kobiety zbierały się po dworach i darły szarpie na bandaże dla mężczyzn, którzy walczyli z Moskalem.

Czarny konwój

Parę godzin później przez Rynek i Łyczakowską przejechał konwój kilku czarnych busów, prowadzony przez policyjny radiowóz z włączonymi kogutami. Z głośnika umieszczonego na dachu jednego z busów płynęła żałobna pieśń. Przechodnie przystawali, żegnali się, a niektórzy klękali. Konwój wiózł ciała poległych na froncie do kostnicy na terenie Uniwersytetu Medycznego przy ulicy Miecznikowa, prawie naprzeciw Cmentarza Łyczakowskiego.  Po identyfikacji i sporządzeniu niezbędnej dokumentacji spoczną na Marsowym Polu, które od jesieni ubiegłego roku zajmuje dwa razy większy obszar.

Reklama


Jacek Szwic


Ручна робота призначена для фронту

Львів

Субота. 25 травня. 882-й день повномасштабної війни. На вулицях звичний рух, лише трохи частіше можна зустріти чоловіків у військовій формі. Вони використовують відпустку, гуляють містом, але на їхніх обличчях рідко з'являється посмішка.

Від Соборної площі восьмим трамваєм їду на вулицю Кубійовича, де розташована Національна академія мистецтв. Комплекс занедбаних будинків у стилі радянського постмодернізму. На мурі впадає в око великий напис «укриття», тобто сховище. Це добре, бо сьогодні вже була одна тривога. Вона закінчилась, але наукова конференція все ще триває у сховищі. Останнім часом сирени лунають так часто, що переходити до головного корпусу немає сенсу, адже незабаром може пролунати наступна тривога. Втім, студенти в укритті вже віддавна мають заняття, слухають лекції, організували галерею. Це такий режим воєнного часу, до якого всі звикли. Однак сьогодні мене цікавить, що відбувається на третьому поверсі навчального закладу, де розташовані студії з проектування одягу.

Довгий коридор, на стінах висять дошки з проектами різноманітних костюмів - театральних, історичних і цілком сучасних. Вони схожі на студентські дипломні роботи. Уздовж стін, на підлозі лежать товсті рулони маскувальної сітки. У місці, де студенти вчаться працювати з тканиною, це не мало б нікого дивувати, але сітки не мають нічого спільного з навчальною програмою. Йде війна і сітки плетуть для фронту.

Reklama

Воєнна майстерня

У глибині коридору біля дерев'яного каркасу у формі куба кілька жінок різного віку працюють над черговою сіткою. Робота полягає в тому, що в тонку, схожу на рибальську, сітку жінки вплітають смужки спеціальної тканини різних кольорів: жовтого, відтінків коричневого, зеленого та чорного. Важливо правильно скомпонувати узор. Візерунки мають бути нерегулярними, максимально схожими на природу, в якій немає геометрії. Вони повинні зливатися з навколишнім середовищем, щоб жоден російський безпілотник не зміг розгледіти, що маскує сітка. Це кропітка робота. Після кількох годин болять пальці, затерпає шия, а щоб виготовити одну сітку розміром 6 на 8 метрів, або 48 квадратних метрів, кільком жінкам доводиться працювати протягом трьох днів. Одна з них - Світлана, котра втекла з Херсона до Львова ще до початку жахіть війни.

Почалося в лютому 2022 року

“- Спочатку розгубленість. Страх, що буде далі? Наші студенти роз'їхалися по домівках. Через два-три тижні ситуація стабілізувалась. Декотрі поїхали на фронт воювати, але багато студентів повернулися. З багажем сильних емоцій, які вони не могли виплеснути", - розповідає Олеся Дацко, завідувачка кафедри навчання менеджерів мистецтва. У той час не було нормальних занять і їм потрібно було чимось зайнятись, щоб зменшити напругу. Тоді й виникла ідея виготовляти маскувальні сітки для наших хлопців на фронті, яким тоді не вистачало всього. На початках це була справжня партизанська війна, - сміється Олеся.

Reklama

 Люди приносили різні тканини, якийсь одяг, який ми різали на смужки. Потім одна з жінок фарбувала смужки в потрібні кольори у себе на подвір'ї у великому баняку на вогнищі і тільки після цього їх можна було вплітати в сітку. Сьогодні це виглядає цілком інакше. Ми отримуємо конкретні замовлення з фронту. Нам пишуть, який розмір сітки їм потрібен і, залежно від місцевості де воюють, яким має бути візерунок і кольори. Наприклад, тридцять відсотків зеленого і сімдесят коричневого. Потім ми купуємо у фірми основу і спеціальну тканину вже порізану на смужки, котрі наші дівчата вплітають в сітки. Це все логістика, про яку треба подбати, і ще треба знайти кошти, щоб закупити сітки та паски тканини, - пояснює вона.  Зараз зранку до вечора позмінно працює близько тридцяти жінок, багато з яких мають близьких на фронті. У готову сітку ми вкладаємо вітальні листівки, дитячі малюнки. Для «підтримки», як ми кажемо. Дуже важливо, щоб наші хлопці там, в окопах, знали, що ми про них думаємо. Крім нас у Львові є ще кілька місць де плетуть маскувальні сітки. Наприклад при церквах чи в клубах. Ми також налагодили співпрацю з Академією мистецтв у Лодзі, звідки отримуємо матеріали", - додає Олеся.

Сердечка та квіти

У глибині коридору Мар'яна готує до відправки зроблені подібним чином маскувальні чохли для шоломів. У кожен вона вкладає сердечко або квіточку, зв'язану гачком. Це такі талісмани, на щастя. Здається, що це дрібниця, але я знаю, що там, на фронті, в тому пеклі, наші хлопці потребують підтримки, - каже вона. На запитання, скільки таких чохлів вони вже виготовили, відповідає, що, мабуть, понад півтисячі. У цей час жінки вішають нову основу на стіну і починають прив'язувати до неї смужки, підібрані за кольором відповідно до замовлення з фронту. Тижнем раніше майор Збройних сил України Максим Жорін, коментуючи складну ситуацію на фронті, написав у Telegram: « Зробимо все, що в наших силах. Важливо, щоб вся країна була однаково залучена і готувалася разом з нами». Побачивши відданість жінок, я зрозумів, що мав на увазі майор. Після того, як я пішов, мені спало на думку, як це все схоже на малюнки чи описи часів Січневого Повстання. Жінки збиралися в дворах і рвали тканини, щоб зробити бинти для чоловіків, які боролися з москалями.
Чорний конвой

Reklama

Кількома годинами пізніше через площу Ринок та вулицю Личаківську проїхала колона з кількох чорних автобусів у супроводі патрульної машини з увімкненими сиренами. З гучномовця, розміщеного на даху одного з бусів лунала жалобна пісня. Перехожі зупинялися, прощалися, дехто ставав на коліна. Колона везла тіла загиблих на фронті до моргу на території медичного університету на вулиці Мечникова, майже навпроти Личаківського цвинтаря.  Після ідентифікації та оформлення необхідних документів вони спочинуть на Марсовому полі, яке з минулої осені займає вдвічі більшу площу.

Яцек Швіц

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/06/2024 10:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama