Drugi tydzień sypie w zasadzie bez przerwy. W weekend i na początku tygodnia dołączył jeszcze porywisty wiatr. Drogi były albo zasypane, albo zawiane, a na poboczach odkładały się hałdy śniegu, najczęściej ograniczając jezdnie do jednej nitki. W miastach trudno zaparkować, trudno przejść chodnikami. Trwa zimowy paraliż. Czy służby, jak głosi powtarzane z ust do ust hasło, znów zaspały? Niekoniecznie. Raczej zbyt chudymi środkami dysponują, by mierzyć się ze skalą problemu.
W ciągu ostatnich kilku, kilkunastu dni jak świeże bułeczki rozchodziły się komunikaty drogowe. Nie było to zasadą, ale główne drogi regionu najczęściej dało się przebyć. Gorzej bywało z tymi łączącymi mniejsze miejscowości. Okresowo problemy z przejazdem występowały bez wyjątków w całym regionie.
– Drogi są odśnieżane, ale w ciągu dwóch godzin wiatr potrafi[paywall] nanieść śniegu i znów zablokować przejazd – usłyszeliśmy w poniedziałek w jarosławskim Powiatowym Zarządzie Dróg.
Na niektórych drogach standard odśnieżania przewiduje uruchomienie jednej nitki, a więc spore zwężenia. Problemy stwarzali też niekiedy szarżujący bez wyobraźni kierowcy. Także tiry nie miały lekko i niejeden utknął w zaspie albo na wzniesieniu. Problematycznych sytuacji było bez liku.
W poniedziałek, 15 lutego, w powiecie przeworskim autobus, przepuszczając pojazd jadący z naprzeciwka, zsunął się do rowu – pasażerów musieli ewakuować strażacy.
W czwartek, 11 lutego, karetka utknęła w drodze do pacjenta w Nienowicach. Pomógł rolnik z Grabowca, który ciągnikiem z pługiem utorował przejazd.
W nocy z poniedziałku (15 bm.) na wtorek (16 bm.) trwało odblokowanie drogi Walawa – Niziny, gdzie, jak podawali mieszkańcy, potworzyły się kilkumetrowe zaspy.
Wszędzie, gdzie pytaliśmy, cały dostępny sprzęt został zadysponowany do walki ze skutkami zimy. Podobnie jest zresztą z zasobami ludzkim. W Przemyślu poszli nawet o krok dalej.
– Pracownicy urzędu miasta pomagali w odśnieżaniu ścisłej starówki – okalających ją ciągów pieszych oraz parkingów – relacjonuje Agata Czereba, rzecznik prasowy przemyskiego magistratu.
– Była to spontaniczna akcja, w której, w zależności od dnia, brała udział inna liczba urzędników – dodaje. Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają, że sprzętu mają dość, ale na „normalne” zimy. Tego, że w tym akurat roku, po kilku sezonach właściwie bez opadów śniegu, natura zaatakuje tak intensywnie, nie mógł przewidzieć nikt. Do tego dochodzi fakt, że sprzęt, pozostający do dyspozycji samorządów, bywa leciwy, a co za tym idzie awaryjny.
– Trzy nasze pługi są w stanie awarii, ściągamy części, będziemy je naprawiać i sukcesywnie wysyłać na drogi – informował nas w poniedziałek Robert Mądry, dyrektor PZD w Przeworsku.
– Po analizie zasobów, którymi dysponujemy, kierownik gospodarki komunalnej wnioskuje o zakup ciężkiego ciągnika i myślę, że zrobimy wszystko, żeby takiego dokonać – w podobnym tonie wypowiadał się burmistrz Radymna Mieczysław Piziurny.
Odrębna kwestia to pieniądze. – Jeden wyjazd pługopiaskarki to koszt 15 – 16 tys. zł. Jeśli do tego dojdzie zwalczanie śliskości, a więc koszt mieszanki piaskowo-solnej, to suma się podwaja – wyjaśnia nam przedstawiciel PZD w Lubaczowie.
Zaznaczyć przy tym należy, że te kwoty mogą się różnić w zależności od standardów odśnieżania. Jest ich sześć. Dla dróg powiatu lubaczowskiego najczęstszym standardem jest poziom IV. I bynajmniej powiat ten nie stanowi jakiegoś drastycznego wyjątku. Zakwalifikowanie drogi do niższego standardu oznacza, że dopuszcza się na niej śnieg sypki, zajeżdżony, że mogą się tworzyć języki śniegowe i zasypy, a posypywane są tylko newralgiczne dla ruchu fragmenty dróg: łuki, podjazdy.
Odcinków prostych raczej się nie sypie. Dopuszcza się kilkunastogodzinne – o czym wiedzą nieliczni – przerwanie przejezdności drogi. A mówimy tu o drogach powiatowych, które w hierarchii znajdują się wyżej niż te gminne czy wewnętrzne.
Budżety na zimowe utrzymanie dróg w samorządach trzeszczą, nawet jeśli nie wszyscy się do tego przyznają. – Obecnie mieścimy się w założeniach umowy (na zimowe utrzymanie dróg – przyp. autora). Nie przekroczyliśmy limitu wydatków przeznaczonych na ten cel w bieżącym roku. Nie wiemy natomiast, jak długo będzie się utrzymywać sytuacja związana z intensywnymi opadami śniegu – informuje nas A. Czereba z przemyskiego magistratu.
– Ten rok jest dużo trudniejszy niż lata ubiegłe. Zima jest przepiękna i z jednej strony się z tego cieszymy, z drugiej jednak bierzemy pod uwagę, że jeśli będzie taka potrzeba, jeżeli wydamy wszystkie środki z zaplanowanej puli, to trzeba będzie dołożyć – zapewnia z kolei W. Paluch, burmistrz Jarosławia.
Nieco inne stanowisko prezentuje Marian Ryznar, wójt gminy Wiązownica. – Staliśmy się wygodni, rozumiem postęp, mamy sprzęt, ale pieniądze, które pójdą na odśnieżanie, proporcjonalnie potrącimy później. Musimy zrozumieć, że to jest czasowe, dziś się przemęczymy, są roztopy i już na drugi dzień nie ma problemu – mówił na ostatniej sesji rady gminy.
Niezależnie od tezy, że jakość odśnieżania może znamionować kondycję finansową samorządu, nie wolno jednak zapomnieć, że zima w tym roku przypuściła wyjątkowo ciężki atak.
– Mieszkańcy powinni rozumieć, że my tylko łagodzimy te skutki, to nie jest zwalczanie – przekonuje R. Mądry. – Występujące w ostatnich dniach intensywne opady mokrego i ciężkiego śniegu, połączone z silnym wiatrem spowodowały, że trudne warunki na drogach i chodnikach panują w wielu polskich miastach – do głosów poprzedników dokłada swoją cegiełkę A. Czereba z UM w Przemyślu.
– Zapewniamy, że cały sprzęt, jakim dysponują nasze spółki, realizujące zadanie odśnieżania miasta, jest w użyciu. Pracownicy służb drogowych od ponad tygodnia robią wszystko, żeby jak najwięcej dróg w mieście zachowało przejezdność, a chodników drożność – dodaje.
Wszyscy są zgodni, że żeby sytuacja na drogach się unormowała, musi przestać padać. – Śnieg z dróg zdjęlibyśmy wówczas w ciągu dwóch dni, co pozwoliłoby nam wziąć się solidnie za chodniki – zapewnia R. Mądry. Oby do wiosny zatem. Albo przynajmniej porządniejszych roztopów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie jest żle.Spodziewałem się,że będzie gorzejO dziwo ale wszystko się kręci z pozytywnymi objawami
Problem jest w tym że firmy które wygrały przetargi na odśnieżanie nie przewidziały zimy
Firmy które wygrały przetarg na jaroslaw to w kulki lecą pług jeździ i tylko tyle nie dość ze nie odnieza to cały czas ma tyle samo piasku na pace śmiech na sali Spółdzielnie mieszkaniowe tez w kulki leca traktorkiem jeździ postói i odjeżdża a śnieg sam sie odpistoi tak robio na witosa
Nie jest żle.Spodziewałem się,że będzie gorzejO dziwo ale wszystko się kręci z pozytywnymi objawami
Problem jest w tym że firmy które wygrały przetargi na odśnieżanie nie przewidziały zimy
Firmy które wygrały przetarg na jaroslaw to w kulki lecą pług jeździ i tylko tyle nie dość ze nie odnieza to cały czas ma tyle samo piasku na pace śmiech na sali Spółdzielnie mieszkaniowe tez w kulki leca traktorkiem jeździ postói i odjeżdża a śnieg sam sie odpistoi tak robio na witosa