Podczas tegorocznego Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego (11 – 15 sierpnia) wierni zobaczyć będą mogli koszule-relikwie, w których za wiarę oddali życie pierwsi polscy błogosławieni męczennicy: Zbigniew Strzałkowski i Michał Tomaszek. Zakrwawione koszule misjonarzy będą pokazane pierwszy raz od beatyfikacji, która miała miejsce 5 grudnia 2015 r. w Peru.
Moment wystawienia relikwii nie jest przypadkowy. W tym roku mija bowiem 30. rocznica ich śmierci. – Polscy franciszkanie, błogosławieni ojciec Zbigniew Strzałkowski, lat 33 i ojciec Michał Tomaszek, lat 31, zginęli za wiarę z rąk terrorystów z komunistycznego ugrupowania „Sendero Luminoso” (skrajnie lewicowa organizacja polityczno-wojskowa klasyfikowana jako organizacja terrorystyczna – przyp. aut.) 9 sierpnia 1991 r. w Pariacoto w Peru – przypomina tragiczną historię o. Jan Maria Szewek OFMConv, rzecznik prasowy Krakowskiej Prowincji Franciszkanów. – Terroryści otoczyli wówczas klasztor, związali obu ojców i wywieźli ich samochodami za miasto. Obaj zginęli od dwóch strzałów w tył głowy. Przy ciałach zakonników zbrodniarze zostawili informację: „Tak umierają lizusy imperializmu. Niech żyje Ludowe Wojsko Partyzanckie” – dodaje. Przez bojówkarzy „Sendero Luminoso” zostali oni oskarżeni o to, że poprzez swoją działalność kapłańską odciągają Peruwiańczyków od rewolucji.
Koszule, które ojcowie mieli na sobie w chwili rozstrzelania, zostały po ich śmierci przywiezione do Krakowa przez jednego z franciszkanów, gdzie są przechowywane w specjalnym pojemniku w Kurii Prowincjalnej Braci Mniejszych Konwentualnych (Franciszkanów). Po raz pierwszy zostały wystawione na widok publiczny tuż po beatyfikacji, w klasztorze franciszkanów w Krakowie. Teraz relikwie będzie można[paywall] nawiedzić w czasie kalwaryjskiego odpustu. Będą wystawione do kultu publicznego w Kaplicy św. Rafała. Ponadto na miejscu będzie się można zaopatrzyć w obrazki, krzyże Tau i różańce z relikwiami, a także modlitewniki, filmy oraz literaturę – dla dorosłych i dzieci – opowiadające o życiu błogosławionych.
Swoim życiem dawali lekcje miłości
Polscy misjonarze – o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek – zostali pochowani w kościele w Pariacoto (Peru). Całe swoje życie poświęcili na działalność ewangelizacyjną, którą prowadzili w górskich, andyjskich miejscowościach. Oprócz tego angażowali się w pracę charytatywną, włączając się w programy żywnościowe Caritas, pomagając w rozbudowie szkół, wyposażeniu bibliotek, ucząc miejscowych profilaktyki związanej z niebezpieczną w tamtym rejonie cholerą czy wożąc zakażonych do szpitala. Proces beatyfikacyjny obu braci rozpoczął się w 1996 roku. W 2002 roku zakończył się na szczeblu diecezjalnym, a potem dokumentacja trafiła do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie. 3 lutego 2015 r. Ojciec Święty Franciszek wydał zgodę na beatyfikację polskich franciszkanów. Zostali wyniesieni na ołtarze 5 grudnia 2015 r. w Chimbote w Peru.
Na Kalwarii będzie się można zaopatrzyć w obrazki, krzyże Tau i różańce z relikwiami błogosławionych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Każda religia ma swoich męczenników, islam takich którzy mordują np. za pomocą pasa szahida i sami giną idąc prosto do raju gdzie czeka na nich czterdzieści dziewic, w tym opisanym przypadku zamordowani mnisi zostają świętymi do których wierni mają się modlić. Ani słowa nie przeczytamy że wszędzie gdzie pojawiali się w przeszłości misjonarze tam tubylcy tracili swoją kulturę, tradycję ,wierzenia a w wymiarze materialnym dobytek,ziemię i wszystko co przedstawiało jakąkolwiek wartość. Niestety zostali też zdziesiątkowani choć to za mało powiedziane, zginęły całe populacje poszczególnych narodów na skutek eksterminacji i przywleczonych chorób. Nie na darmo funkcjonuje powiedzenie że wszędzie tam gdzie przybyli misjonarze z krzyżem ,biblią i różańcem do ludności tubylczej będącej właścicielem ziemi po pewnym czasie role się odwracały.Modląc się do tych koszul proście Boga aby wybaczył kościołowi śmierć milionów istnień na całym świecie.
Smutne to, tragiczne. Zapytam Peruwiańczycy zapraszali kogoś by zmieniał ich wierzenia? Chrześcijański bandzior Francisco Pizarro wymordował ostatni bastion Inków i wprowadził religie chrzescijańską oczywiście wbrew woli mieszkańców. Więc ..... ???
Każda religia ma swoich męczenników, islam takich którzy mordują np. za pomocą pasa szahida i sami giną idąc prosto do raju gdzie czeka na nich czterdzieści dziewic, w tym opisanym przypadku zamordowani mnisi zostają świętymi do których wierni mają się modlić. Ani słowa nie przeczytamy że wszędzie gdzie pojawiali się w przeszłości misjonarze tam tubylcy tracili swoją kulturę, tradycję ,wierzenia a w wymiarze materialnym dobytek,ziemię i wszystko co przedstawiało jakąkolwiek wartość. Niestety zostali też zdziesiątkowani choć to za mało powiedziane, zginęły całe populacje poszczególnych narodów na skutek eksterminacji i przywleczonych chorób. Nie na darmo funkcjonuje powiedzenie że wszędzie tam gdzie przybyli misjonarze z krzyżem ,biblią i różańcem do ludności tubylczej będącej właścicielem ziemi po pewnym czasie role się odwracały.Modląc się do tych koszul proście Boga aby wybaczył kościołowi śmierć milionów istnień na całym świecie.
Smutne to, tragiczne. Zapytam Peruwiańczycy zapraszali kogoś by zmieniał ich wierzenia? Chrześcijański bandzior Francisco Pizarro wymordował ostatni bastion Inków i wprowadził religie chrzescijańską oczywiście wbrew woli mieszkańców. Więc ..... ???