W miarę postępu prac remontowych most im. Ryszarda Siwca w Przemyślu zyskuje coraz ładniejszy wizerunek. Sporych rozmiarów przedsięwzięcie wydaje się być na ostatniej prostej. Zapytaliśmy w Zarządzie Dróg Miejskich w Przemyślu o to, czy można określić już ostateczną datę finału prac i co zostało jeszcze do zrobienia.
Remont mostu im. Ryszarda Siwca to inwestycja realizowana ze sporym, 95-procentowym rządowym dofinansowaniem, w systemie „zaprojektuj i wybuduj”. Roboty trwają od lutego, a kierowcy nie mogą się już doczekać szczęśliwego finału. Ten zbliża się wielkimi krokami.
W związku z koniecznością ułożenia na moście masy asfaltowej SMA w systemie bezszwowym, od piątku (3 bm.), od godziny 14 do soboty (4 bm.) do godziny 9 konieczne było awaryjne (nie pierwsze zresztą) wyłączenie mostu z ruchu drogowego. Przy czym ruch pieszy pozostawiono bez zmian. – To był niezbędny krok, by całość poszła sprawnie. Inaczej prace przeciągnęły się prawie do tygodnia, bo osobno trzeba by było robić dojazdy, osobno most. Co więcej dzięki czasowemu zamknięciu można było położyć nawierzchnię za jednym przejazdem i bez żadnych łączeń – powiedział dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki. Jeszcze przed awaryjnym zamknięciem ZDM zapowiadał też, że teoretycznie od poniedziałku (6 bm.) normalny ruch na moście, bez tzw. wahadełka, będzie już możliwy, na co musiał dać jednak zielone światło wykonawca inwestycji. Tak się jednak nie stało.
– W piątek, 3 października, wykonawca zaproponował, by utrzymać dotychczasowy ruch wahadłowy z racji tego, aby mógł spokojnie ukończyć roboty na chodnikach i by nie trzeba było znów przerzucać pieszych raz na jedną, raz na drugą stronę. Jeśli chodzi o inwestycję, pozostał jeszcze montaż latarni czy prace przy poręczach, ale to już możemy nazwać kosmetyką drogową. Te kwestie i tak wiązałyby się z częściowym wyłączaniem z ruchu, dlatego skoro przyzwyczailiśmy się do ruchu wahadłowego, lepiej będzie go jeszcze przez moment utrzymać, niż puszczać pojazdy pełną szerokością mostu, a potem znów udostępniać jedynie połówkę jezdni – wyjaśnia J. Cielecki.
Kiedy zatem ruch po obiekcie będzie się odbywał w obie strony bez przeszkód? – Wiele zależy od pogody. Tydzień najpewniej by na to wystarczył, ale prognozy mówią, że nadchodzi deszcz, więc nie można wykluczyć, że będzie to jednak dłużej. Na aurę nie mamy wpływu – mówi.
– Nie oznacza to zupełnego końca prac, bo te będą trwały jeszcze pod mostem, ale nie będzie to powodować już utrudnień dla użytkowników – dodaje J. Cielecki.
Jak usłyszeliśmy w ZDM, do wykonania pozostaje także nowe oznakowanie. Na świeżo położonej nawierzchni bitumicznej nie jest jednak możliwe wykonanie rozmalowania oznakowania poziomego. Ta musi odstać około dwóch tygodni.
Kiedy zatem będzie można odtrąbić finał inwestycji?
– Zakładamy, że na pewno powinno to nastąpić przed końcem roku, ale kiedy dokładnie, nie jestem w stanie na tę chwilę podać stuprocentowo pewnej daty, bo zawsze coś po drodze może jeszcze wyjść i wpłynąć na przesunięcie terminów, zwłaszcza, że i tak będziemy jeszcze nieco zakres robót rozszerzać – wyjaśnia.
Reklama
W trakcie dotychczasowego przebiegu prac wszystko szło zgodnie z planem. Jedyną niespodziewaną sytuacją były awarie MPEC i PWiK, których nie przewidywano. – Myślę więc, że utrudnienia wynikające z remontu udało się zminimalizować na tyle, na ile było to możliwe. Przede wszystkim uniknęliśmy zamknięcia mostu na czas trwania inwestycji, utrzymanie ruchu pieszego i kołowego zostało zrealizowane, choć oczywiście czasowe ograniczenia okazały się nieuniknione. Natomiast jeśli zima nie przyjdzie do nas za szybko, to nic więcej nie powinno nas już zaskoczyć – podsumowuje J. Cielecki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze