Nic nie trwa wiecznie, tym bardziej życie ludzkie. Przemijają pokolenia, a wraz z nimi – choć nie dosłownie – umierają też cmentarze i powstają nowe. W ponad tysiącletnim Przemyślu takich miejsc pochówków było bardzo dużo. One już nie istnieją. Ten sam los spotka kiedyś wszystkie istniejące cmentarze w mieście. Oto niektóre z nich.
Według „Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” (W-wa 1880 – 1902, t. IX, s.156) cmentarz katolicki przy ul. Cmentarnej (Konarskiego) powstał w 1785 r. „Echo Przemyskie” z 1897 r. (nr 93) zanotowało, że ten przepełniony obiekt (panowała cholera) zamknięto oficjalnie przy tej ulicy w 1856 r., choć już wcześniej był czynny nowy cmentarz katolicki przy ul. Dobromilskiej (Słowackiego).
Do wyżej wymienionego cmentarza, okolonego murem, wchodziło się bramą od strony Lwowskiej (Mickiewicza) i od strony Długiej (od 1883 r. Dworskiego). Drogę, aleję między dwiema bramami i ulicami, wytyczono dopiero ok. 1881 r. Zwano ją ul. Cmentarną, a od 1893 r. ul. Konarskiego. Przecinała ona cmentarz na dwie części. Większa część nekropoli położona była w kierunku centrum miasta (ok. 200 m). Na tym terenie znajdują się dziś: sąd, parking i domy.
Mniejszy obszar zaś leżał po przeciwnej stronie (stoi tam m.in. szkoła, dawny gmach „Sokoła”). Potwierdza to[paywall] „Gazeta Przemyska” z 1891 r. (nr 38), kiedy to radny Franciszek Doliński (ur. 1850 – zm. 1914) w opublikowanym „Sprawozdaniu z posiedzenia Rady Miejskiej” poinformował zebranych, że stary cmentarz będzie rozparcelowany i podzielony pod budowę szkoły (powstała w 1893 r.) i gmachu TG „Sokół” (powstał w 1895 r.) oraz budynku Stowarzyszenia Rękodzielników Gwiazda. Wynikało z tego, że przez cmentarz biegła droga przecinająca go na dwie części.
Z upływem lat miejsce wiecznego spoczynku przy ul. Konarskiego nie tylko pustoszało, podupadało, zarastało trawą i krzakami, ale także było bezczeszczone. Gazeta „San” 5 października 1879 r. (nr 40) pisała: „Oto ze zgrozą i boleścią serca, sterczące jedna na drugiej porozgrzebywane mogiły naszych rodziców, braci sióstr i dziatek, w największym zaniedbaniu i znieważaniu (...). Psy, koty, krowy, cielęta – nieczyste zwierzęta chodzą po grobach nieboszczyków, ryją mogiły i depczą ich kości, brudzą i znieważają wizerunki świętych oraz zanieczyszczają swymi odchodami w czasie upałów (...), tak że rodzona matka nie może odwiedzić grobu niedawno zmarłego dziecka (...)”.

Fragment nieistniejącego kirkutu przy ul. Rakoczego (w głębi brama).
2 sierpnia 1885 r. „Echo z nad Sanu” (pisownia oryginalna) zauważyło, że złodzieje kradli nagrobki pod fundamenty kamienic i brukowania dziedzińców. Wyrażało przy tym głębokie ubolewanie, że oprócz pomnika ks. Feygla i walącej się kaplicy, nie było już na cmentarzu ani śladu dawnych nagrobków i grobowców zrobionych z marmurów i granitu. Niektóre z nich stanowiły piękne pomniki, których część udało się uratować i przenieść na nowy cmentarz przy ul. Dobromilskiej (Słowackiego). Ten ponury widok uzupełniały porozrzucane kamienie, krzyże zwalone na kupę i odchody ludzkie.
Powyższy tygodnik 26 maja 1889 r. zanotował, że na dolną część cmentarza przy ul. Cmentarnej okoliczni mieszkańcy wywozili śmiecie, gruz i wylewali cuchnące nieczystości kloaczne. Górna zaś służyła prostytutkom, zakochanym parom jako miejsce schadzek. Ta sama gazeta 20 kwietnia 1890 r. opisała inne sceny sprośnego świętokradztwa. Otóż często wpadali na cmentarz uliczni chuligani, gdzie grasowali i niszczyli krzyże, wyciągali spod ziemi ludzkie kości i rzucali piszczelami, a czaszki kopali chodakami niczym piłkę.
Zdarzało się, że plądrowano grobowce w poszukiwaniu złotych koron zębowych lub innych cennych przedmiotów. 31 lipca 1890 r. „Gazeta Przemyska” (nr 61) doniosła, że szajka cmentarnych hien nocną porą wykopuje ludzkie kości na starym cmentarzu i wynosi je pełnymi workami. Pisano, że Żydzi mieli ponoć handlować nimi dla potrzeb przemysłowych.
W 1891 r. zapadła w magistracie decyzja, że kosztem cmentarza na niewielkim odcinku zostanie poszerzona ulica Dworskiego i Konarskiego, a tym samym zlikwidowany okalający go mur. Co też potem uczyniono. Dwa lata później stał się już dużym śmietnikiem, z którego w porze letniej rozchodził się na pobliskie ulice niesamowity smród, nie pozwalając pobliskim mieszkańcom otwierać okien (ludzie załatwiali tam potrzeby fizjologiczne). Na podstawie uchwały Rady Miejskiej z 20 listopada 1906 roku teren ten sprzedał magistrat austro-węgierskim władzom wojskowym. Cmentarz przestał istnieć.
Z przekazów historycznych wynika, że już w 1831 r. zaczęto chować zmarłych na cholerę przy ul. Dobromilskiej (Słowackiego). Oficjalnie cmentarz choleryczny, a zarazem komunalny powstał w 1855 r. Choroba ta zaatakowała Przemyśl również w 1872 i 1885 r. Początkowo miejsce zmarłych miało obszar 7 morgów (ok. 4 hektarów), a potem powiększano go kilkakrotnie (1883, 1885, 1894, 1899 i 1911 r.).

Rok 1892. Budowa szkoły po lewej części byłego cmentarza przy ul. Konarskiego. Po prawej teren niezagospodarowany (dziś stoi tam m.in. gmach sądu).
Po raz pierwszy cmentarz żydowski wymieniony został w 1568 r. w przywileju wydanym przez króla Zygmunta Augusta. Mieścił się on na przedmieściu Podgórze, tj. przy późniejszej ul. Glinianej (obecnie Rakoczego), tj. bocznej Słowackiego. Zamknięto go w 1858 r. Po tej dacie jeszcze przez wiele lat chowano tam zmarłych, oczywiście w mniejszym zakresie. Potwierdza to „Głos Przemyski” w 1904 r. (nr 24), opisując, jak ojciec zakopał tam 22-letnią córkę. Podczas II wojny światowej Niemcy zdewastowali cmentarz, a macewy i inne elementy grobów posłużyły do celów budowlanych. Dziś pozostała po kirkucie tylko betonowa brama. W Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej istnieją archiwalne zdjęcia wielu macew. Najstarsza z nich upamiętniała kobietę o imieniu Gitel, córkę Gerszona, zmarłą 23 września 1574 roku.
Nowy kirkut otworzono przy ul. Dobromilskiej (Słowackiego) w 1858 r. („Echo Przemyskie” 1897 r., nr 93). Zbudowano tam murowaną kostnicę w 1893 r. Do dziś graniczy on z cmentarzem katolickim. W czasie II wojny światowej został bardzo zniszczony. Po wojnie w niewielkiej części go odrestaurowano. Zachowało się kilkaset nagrobków. Na kirkucie pochowano ostatnich przemyskich Żydów. Obiekt wpisano do rejestru zabytków.
W Przemyślu cmentarze wojenne zostały założone przy drodze fortecznej łączącej ulicę Słowackiego ze Zniesieniem (obecnie ul. Przemysława), w sąsiedztwie cmentarza komunalnego. Powstały tutaj trzy oddzielne cmentarze: żołnierzy austro-węgierskich, niemieckich i rosyjskich z okresu I wojny światowej. W latach 20. XX w. w północno-wschodniej części cmentarza austro-węgierskiego założono polski cmentarz wojskowy, na którym chowano żołnierzy poległych i zmarłych po odzyskaniu niepodległości. Funkcjonuje on do dziś.
Cmentarz na Zasaniu powstał w 1915 r. Leżą tam m.in. żołnierze armii austro-węgierskiej, legioniści i polegli w walkach o Przemyśl tuż po zakończeniu I wojny światowej, a także żołnierze z czasów II wojny światowej. Stał się on czynnym komunalnym miejscem pochówku dopiero we wrześniu 1939 r.
Na terenie administracyjnym miasta zachowały się dawne, niewielkie cmentarze należące niegdyś do okolicznych wsi, które w przeciągu XIX i XX wieku włączone były w granice Przemyśla. Są to stare unickie cmentarze przy nieistniejących już cerkwiach w Pikulicach, cmentarz przycerkiewny na Wilczu, parafialny przy kościółkach powstał na Kruhelu Małym i Przekopanej (czynny).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze