„9 maja doszło do znęcania się na chłopaku w Zespole Szkół Usługowo-Hotelarskich i Gastronomicznych w Przemyślu” – tak zaczynała się treść e-maila, który wpłynął na redakcyjną skrzynkę jeszcze tego samego dnia. Do wiadomości dołączony był krótki film. Sprawa znalazła swój finał na policji.
Film przedstawiał sytuację, w której 2 nastolatki podchodzą do jednego z chłopaków. Widać, że to one są agresorkami, i że nie jest to tylko agresja słowna.
O wiedzę na temat zajścia, któremu przyglądali się inni uczniowie, zapytaliśmy bezpośrednio u źródła, czyli w Zespole Szkół Usługowo-Hotelarskich i Gastronomicznych w Przemyślu.
Dyrektor szkoły Andrzej Olejnik nie był zaskoczony informacją. Zaznaczył jednak na wstępie, że całe zdarzenie, do którego miało rzekomo dojść na szkolnym parkingu (tak przynajmniej wynikało z treści e-maila), faktycznie rozegrało się już poza terenem szkoły, za bramką szkolnego ogrodzenia – na drodze między placówką a wyższą uczelnią.
– Mimo że zdarzenie de facto nie miało już miejsca na terenie szkoły, a poza nim, zaraz po tym, jak zostaliśmy powiadomieni o zajściu przez matkę ucznia i obejrzeliśmy nagranie, jako szkoła podjęliśmy stosowne kroki. Wiemy, kto[paywall] uczestniczył w incydencie, przeprowadzone zostały rozmowy ze wszystkimi uczestnikami tego zdarzenia, rodzicami, którzy zostali wezwani do szkoły, a także z policją, którą o zajściu zawiadomiła matka pokrzywdzonego chłopaka, a wobec wszystkich uczniów, którzy brali w nim udział, zostały wyciągnięte konsekwencje. Jedna z dwóch dziewcząt, które zarejestrowała kamera telefonu, bardziej napastliwa podczas zajścia, nie jest już uczennicą naszej szkoły, gdyż matka zdecydowała o wybraniu jej dokumentów z placówki. Natomiast przestrzegałbym przed jednostronną oceną całej sytuacji, bo będzie można o niej mówić dopiero w sytuacji, kiedy policja zakończy postępowanie w tej sprawie – mówi.
– Z naszej strony, jako szkoły, to jeszcze nie koniec działań, odbędzie się konfrontacja z udziałem dwójki rodziców zainteresowanych uczniów – pokrzywdzonego i atakującej. Sprawa jest więc rozwojowa. Od stron konfliktu dowiedzieliśmy się, że jego początki miały miejsce dużo wcześniej, a to zdarzenie było efektem eskalacji. Staramy się, w ramach swoich możliwości, podjąć jako szkoła wszelkie możliwe działania i wyjaśnić, dlaczego do takiej sytuacji doszło i co było podłożem, bo jest ona dla nas niepokojąca. Jeżeli w toku naszych ustaleń wyjdą jakieś istotne informacje albo przekaże nam je policja, na pewno nie zaprzestaniemy dalszych działań. Z naszych dotychczasowych rozmów ze stronami konfliktu wynika, że najprawdopodobniej były to zaplanowane wcześniej porachunki między młodzieżą, a uczeń został celowo wywołany ze szkoły – usłyszeliśmy.
– Uczniowie w naszej szkole mają do kogo się zwrócić w sytuacji konfliktu czy zatargu, jest dostępny psycholog, pedagog, specjalista od spraw wychowawczych. Niestety w tym wypadku młodzież wolała rozwiązać problemy na własną rękę, a wymierzanie samosądu jest niedopuszczalne – podsumował dyrektor A. Olejnik.
Na koniec zaznaczył, że zdarzenie dotyczyło uczniów klas pierwszych, a więc młodzieży, która przychodzi z różnych szkół, z różnych środowisk, czasami wcześniej zwaśnionych, więc konfliktów pomiędzy uczniami nie brakuje.
Co ustaliła policja?
Jak udało nam się potwierdzić, w dniu 11 maja br. Komenda Miejska Policji w Przemyślu przyjęła w powyższej sprawie zawiadomienie, które wstępnie zostało zakwalifikowane zgodnie z art. 190 § 1 kk (groźba karalna) oraz 278a § 1 kk (kradzież szczególnie zuchwała).
– Obecnie prowadzone są czynności. Ze względu na dobro prowadzonego postępowania nie jest możliwe udzielenie więcej szczegółów dotyczących tej sprawy – powiedziała asp. szt. Małgorzata Czechowska, oficer prasowy komendanta miejskiego policji w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze